geminiga blog

Twój nowy blog

.

4 komentarzy

Mam urlop
Znaczy oficjalnie to odbiór nadgodzin.
Przez 2 tygodnie wolnego nie odbiorę nawet połowy tego co mam. Blizej 1/3.
Jedziemy nad morze, ale patrząc na pogodę taką jak dziś to nie wiem czy to dobry pomysł. Ale zaliczka juz poszła, więc trudno. Bieremy psa i wio.

Jessssu jaką wczoraj imprezę zaliczyliśmy. Niby nic… miało być kulturalnie po 6 piw na łeb z tytułu zakupu przez znajmoych samochodu. O 3:40 rozganiałam naprute w 3 dupy towarzystwo z ulicy do domu. Darli japy tak, że dziś nie chciałam wyjść z domu w obawie przed linczem sąsiedzkim.

A tak ogólnie do zapierdalam jak motorek.
średnio 10 h w pracy, dwa razy w tygodniu trening, pranie, gotowanie, prasowanie, zakupy, pies, sprzątanie. W weekendy budowa [dziś 10:30-18:00 + 2 godzinki na mopie w domu]. Niedziela jedyny wolniejszy dzień [żeby nie było także między innymi ze ścierą włapie] oraz odwiedziny u Agi/Karoli/zakupy. 
Dla porównania oto co mój mąż zrobił dziś


czyli ze nic. Kurwa NIC

Chce rozwodu.
Poważnie

Albo chcę żeby mnie ktoś zastrzelił.

Albo złotą rybkę i 3 życzenia

Dooooobra
Idę zobaczę co tam na blogasach się dzieje 

.

3 komentarzy

Wstyd. Wstyd.
Tyle czasu nawet słowem się nie odezwać. Nie odezwać jak nie odezwać, ale na blogi koleżanek  nie zajrzeć.
No ale dziś się trochę poprawiłąm. Nie mówię że zaległe wszytskie notki trzasnęłam, bo wiadomo NIE MAM CZASU ale rzuciłam okiem. Się pozmieniało. Jedna urodziła, druga ma taaaaakie duże dziecko, trzecia grzebie w śmietnikach. Długo by wymieniać :)

No a co tam u mnie zapytacie.
Nic.
Praca, praca, praca. Ostatnio się w robocie oczywiście kurwa poryczałam. Dziękuję, dziękuję. Bo ja nie radzę sobie z emocjami jak mnie ktoś wkurwia a nie mogę nawsadzać. A w pracy nie mogę. Znaczy mogę, ale tylko raz. Pierwszy i ostatni. Więc ryczę.

Pozatymco
30 stopni a ja chora. Ale nie że ehu ehu tylko gruźlica jak nic. A jutro chrzciny. I zgadnijcie kto jest chrzestną??? No no no…?! JA! A kto ma najbardziej fajną zajebistą mega giga hiper sukienkę??? No no no…?! JA!
Wiem wiem. Poka poka. Będziecie chciały zdjecie. Nie w tym życiu. Nie mam czasu!!!

Idę łyknąć syropku.

A i dodam że jestem opalolona bardzo fajnie. Podczas malowania płotu słońce miałam z prawej strony i efekt jest następujący: prawa noga czerwień perzechodząca stopniowo w brąz, lewa noga biel. Dłonie i stopy chronione przez rękawiczki i obuw również w kolorze śniegu, przedramię natomiast elekancki brązik. Hmmmm Będę jutro na chrzcinach stać jak hostessa. N prawą nogą z przodum lewą z tyłu :)

A i ku pamięci odnotuję że byli my we strefie kibica na mecze Włochy Niemcy i chyba pojdziemy jeszcze jutro. A co! 

 

.

7 komentarzy

Stan rzeczy mamy taki, że jest godzina po 23 a ja zupełnie niedbając o dietę a raczej zdrowe odżywianie wpierdzielam pringlesy a małżonek mój jako żywy eksponat na nocy muzeów.
Z zadań specjalnych to dziś pomalowaliśmy słupki ogrodzeniowe i okopaliśmy studnię. Znaczy M. okopywał, reszta kibicowała i pouczała. Ja oczywiście jako wybitny specjalista od kopania szpadlem najbardziej. Boszzzz a ten mój mąż jak on tym szpadle fru fru – tylko furczało. Wykopał dół o śrdenicy prawie dwóch metrów a głębokości na prawie półtora. Jak koparka.

I bylam u dzieciaików moich najukochańszych. Zestaw Olek i Ala [zwana roboczo Lalą] jest najlepszy na całe zło. [Co nie Kukunariss? ;)]. Olo daje fajne całusy a Ala się uśmiecha. I z Agą tak fajnie. Na luzie. Możemy gadać albo nie gadać – wszystko jedno. Możemy siedzieć, spacerować, leżeć [tak szczególnie przy dwójce dzieci] – wszystko jedno. Możemy bluzgać lub się śmiać – wszystko jedno.
Bo to przyjaźń jest!

No, idę zobaczyć co u Was!

.

4 komentarzy

Żyję, żyję…
Ale co to za życie?
Gdzieś tak w 50% składające się z pracy bo średnio to robię 12 godzin na dobę. A nie przepraszam. Weekendy mam wolne.
Ostatnio wyszłam o następujących godzinach: 20:00, 00:30, 20:00 oraz 22:15. I to nie w ostatnim miesiącu tylko tygodniu. I nie, nie przyjeżdzam do pracy na 11:00 tylko na 7:30. Czasem 8:00. Mam ponad 80 nadgodzin a przypomnę tylko, że pracuję tu kurwa od 2 kwietnia. A mieliśmy też kilka dni wolnego [lany poniedzialek oraz 1 i 3 maja] więc 3 dni odpadły.

Brak słów.
Oszukali mnie!!!!!!!
Tak czuję się oszukana. Powiedzieli, że jest „sporo pracy i kilka tygodni będzie trzeba ziostać po godzinach ale tak do 18…]. Ładna mi 18!

Plusem jest to, że mnie chwalą. Miło. Ale helołłł
Ja nie sądziłam, że można tak pracować i nie paść na pysk po tygodniu. Znaczy wiedziałam, że niektórzy tak mogą, ale nie wiedziałam, ze ja też. Przeciez ja zawsze mówiłam, że ja nie jestem karierowiczką. I proszę… jak się myliłam :)

Poza tym to u mnie nic. Jak patrzę na tę stertę co to ją powinnam upracować to mi słabo.

No i w tym miejscu musze męża pochwalić. Znaczy powinnam, ale dziad pojechał do kolegów i nie obiera telefonów, więc nie wiem czy to zrobię…
Nooo doooobra…
Kanapki mi robi do pracy, z psem wychodzi 3 x dziennie, jeździ po mnie do pracy, sprząta, robi zakupy i zajmuje się sierściem. Tfu tfu żeby nie zapeszyć.

Dobra bo muszę jeszcze zaległości internetowe ponadrbiać.
Pozwolą Państwo, że nie sprawdzę literówek, błędów stylistycznych i ortograficznych [jakże licznych zapewne...]
Cmok

  

.

4 komentarzy

Będzie się działo!
Zostałam zaproszona na babskie wyjście w miasto. A kompanki nie powiem, nie powiem.
Boszzz nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na tak zwanym mieście. Chyba z 5 lat.
Nie mam się w co ubrać, ale to standard. Gorzej z tym, że z braku czasu nie mam kiedy sie doprowadzić do kultury.

Stary obudził mnie dziś o 7. Za takie rzeczy powinno się grzebać żywcem
W sobotę. Bo on jedzie kręcić film! Gwiazdor w dupę jeża
Ale za to jaki dzień długi!
Jak się wstaje o 12 to już nie jest tak fajnie.

Pozatymco
W pracy tfu tfu trochę się uspokoiło. Oznacza to nie mniej nie więcej, że pracuję 10 godzin dziennie zamiast 12. Ale zawsze to coś. Mam trochę dziwne przełożone. Trochę bardzo.
No ale póki co nie daję się. zaciskam zęby i jazda!

Dobra
Ide na blogasy zobaczyć co tam słychać

Matko.. a na pudelku nie byłam od tak strasznie dawna

.

1 komentarz

Niedziela wieczór, mam 7 minut wolnego więc jestem.
Wolnego jak wolnego… sterta prasowania, paznokcie, syf w łazience, pies do wyprowadzenia, mąż do pzrytulenia… wszystko czeka na mnie! Weekendu nie starcza. Dziś 5 godzin przy kompie siedziałąm nad rzeczami, które zwykłam robić w pracy… Tiaaaa

Ale sie wyspałam! I nagotowałam staremu obiad na 4 dni. Żeby nie było!

Aaaaa
Właśnie mi M. przypomniał żebym wspomniała jak to Olek [2 lata 3 m-ce] wczoraj chciał nakarmić własną piersią swa siostrę Alę [2 tyg]. Hehheh nie powiem… Soł słit. Przy tym prawie urwał jej  głowę, ale oja tam… liczą sie intencje! :)

Dobra
Kolejny tydzień orki przede mną

.

3 komentarzy

Nie jest lekko

Przez 4 dni natłukłam 12 nadgodzin.
Dziękuję, dobranoc….


Ale jakie to szczęcie wyjść o 18:30 gdy poprzedniego dnia skończyło się o 20:30 !!!
Trochę jest różnica po tym jak się w poperzedniej robocie siedziało 6 noooo max 7 godzin.
Ledwo na oczy widzę

Ale najgorsze jest to że WSZYSCY mają tyle roboty że NIKT nie może mi pomóc.
Jeb! segregator na biurko i jedziesz. Księgujemy! Szybciej szybciej! A program jest tak debilny, że dzięki. Moja ukochana Symfonia to przy tym czymś pikuś.

Kurczę! Mrówek mamy w domu zatrzęsienie. Już podczas tej notki zdjęłam z siebie 3. 
Dobra bo musze szybko zobaczyć co ma moich blogaskach ulubionych!

Jak by co to Wesołych Świąt!



Alutka

3 komentarzy

Tak sobie myślę, że ta Alutka to będzie fajna dziewczynka.
Pomyślała o wszystkich.
Albo o większości.
O mamie – żeby jej za bardzo nie zmęczyć i szybko przyjść na świat
O braciszku – żeby urodzić się w dzień i w okolicach weekendu, aby Olek miał więcej ludków do opieki
O cioci przyszywanej żeby łatwiej jej było zapamiętać datę urodzin [na równe 2 miesiące wcześniej 29 marzec  - 29 maj]

No i jest…
Taka malutka, słodziutka i wysuszona.
Się opala pod lampą

Pytam się Aguli czy mi by ze 2 nie urodziła jak jej tak dobrze idzie, ale w odpowiedzi słysze stanowcze NIE
Ale jak by co to jestem pierwsza w kolejce, bo słyszałam o innych chętnych na tę opcję.

Pozatymco
Poza tym we piątek spakowałam się w 2 kartoniki.
A od poniedziałku nowy obóz pracy.

Się bojęęęęę

 

.

6 komentarzy

Byliśmy w weekend na grillu.
M. mnie ostrzegał: ubierz się bo tu zimno. Pfffffff stałam akurat w sukience i żakiecie pod sklepem i było mi ciepło więc średnio mu uwierzyłam. No ale tak panikował, że nie zdejmując rajstop odziałam spodnie, 2 swetry, szalik i kuretkę zimową.
Hmmmmmmm
Mam katar, kaszel i ogólne rozbicie. Było zimno! Pod kocem i przy samym ruszcie, po ćwiartce.

Na grillu dano mi 25 lat więc oh i ah! Co prawda byo ciemno jak wiadomo gdzie, ale i tak fajnie.

Byłyśmy też z Agą na festiwalu pizzy. Ona na 2 tygodnie przed porodem. Zjadłam tyle, że brzuch miałyśmy mniej więcej na tym samym poziomie.

Dobra
Szczała

.

4 komentarzy

M. jest chory.
Na katar.
Ale od 2 dni słysze że UMIERA. Ma dreszcze, bolą go oczy i głowa i w ogóle nie może wstać z łożka. Nawet na jedzenie. Chory chłop to masakra. Ja z 39,2 na termometrze nadal zastanawiałam się czy muszę zostać w domu, bo może jednak bym poszła do racy. A angina? Phi! Sepotolete czy inny chlorchinadlin i wio!
A tu masz! Katar i olaboga

Pozatymco
Poza tym mam ucznia w pracy, więc już zupełnie nie mam sposobności na przyjemne spędzanie czasu w pracy. Tylko robota i robota.

A za oknem wiosna!
Ahhhhhhh

A w domu sterta pitów do rozliczenia
Ehhhhhhhhhhh


  • RSS