geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

.

Brak komentarzy

Dziś pracujemy do 12:00 – 13:00 czyli super. W planach mam jeszcze posprzątanie syfu w domu, bo przecie nie przenosi się brudu na następny rok. Minusem jest dziś w pracy to, że zamiast siedzieć do tej 12 za biurkiem to będę musiała jechać do banku, kancelarii czy Bóg wie gdzie jeszcze. Co zrobić? Jak czeba to czeba…

Boszzzz już nie mogę się doczekać wieczora! Marek jedzie z nami i tak jak M. przebiera się za komandosa, także jednostka specjalna będzie na imprezie w razie jak by co! Buba mówi, żeby jakąś sałatkę zrobić. Dobra. Tuńczyk? Heh Padną z wrażenia. Co za oryginalna sałatka! Z tuńczyka?!?!

Noto:

Szampańskiej zabawy i Szczęśliwego Nowego Roku życzę!
Oby nadchodzący rok był dla nas wszystkich lepszy od poprzedniego!
Samych radosnych chwil, zdrowia i spełnienia marzeń!

 

.

Brak komentarzy

.

Brak komentarzy

Mieliśmy w robocie przeprowadzkę tak?
Wynajęliśmy specjalną grupę fachowców do dźwigania mebli tak?
I to byli PRAWDZIWI FACHOWCY!
Narąbani w trzy dupy!
W koszu przed firmą 6 flaszek tzw. ćwiartki [choć teraz to nie ćwiartka tylko 200 jak się nie mylę], w kiblu męskim 3 kolejne [ponoć, ale nie sprawdzałam osobiście]. I łazili z tymi meblami niszcząc je, szurając, upuszczając. Oj działo się działo. Pewnie posłali mi ładne wiązanki, bo ich kilka razy nieźle opierdzieliłam.  

Noitak
Na Sylwestra do Agi jedziemy. Przebieranego Sylwestra! Ja będę PIRATKĄ! Ha! Powinnam pic rum, ale Aga woli tequilę. Może być…
Szkoda tylko że Karola z nami nie jedzie. Woli iść do sąsiadów. Trudno. Ja natomiast spędzę Sylwka z Agatą pierwszy raz od… hmmm… 8 lat i cieszę się jak nie wiem co!!! 
  

.

1 komentarz

Noitak
Siedzę u M.  który w szpitalu. Na porodówce… Jak do tego doszło? Więc
Spotkaliśmy z się dziś z naszymi dwoma kolegami na: oni piwko my soczek. Siedzimy sobie, gadamy hahaha hihihi a tu o 00:15 telefon do jednego z nich – od siostry, że słuchaj Marek właśnie rodzę nie możesz mnie zawieźć do szpitala? Marek jak wspomnniałam piwko, więc jakby NIEBARDZO ale M. trzeźwy jak świnka. I pojechali… W 12 minut dojechali na porodówkę. Normalny czas [w nocy, gdzie nie ma korków] to jaieś 20. Złamali WSZYSTKIE możliwe przepisy i przejażdzali na każdym czerwonym…

Noitak
Poza tym z rzeczy bardziej przyziemnych to od 2 dni nie mogę za bardzo się ruszać z powodu przejedzenia. Jem NON-STOP i NA-OKRĄGŁO, ale to było do przewidzenia. Wigilia super, tylko dość krótko. No i przyjechała dziewczyna Kamila, z którą to swego czasu się ostro scięłam - JA - oaza spokoju [wobec obcych bo w stosunku do M. i mojej mamy to potrafię pokazać, ojjj potrafię i nie ma się tu czym chwalić]. No ale ja nie o tym. Sądziłam, że będzie jej ciężko się przełamać i do nas znów przyjechać, ale dała radę. Przy życzeniach wyartykułowała coś na kształt przeprosin czy wyciągnięcia ręki. Topór zakopany [jeśli jakiś był, bo ja urazy nie chowam mimo że wiem że racja była (jak zwykle ;)) po mojej stronie].
Kolacja nieco krótka, bo prawie każdy z nas musiał gdzieś jeszcze podjechać. Prezenty super – dostałam 2 takie same płyty i książkę którą już mam :) poza całą resztą. A mama jak zwykle zrobiła masę pyyysznego jedzonka.

M. dzwonił. Iza urodział chłopca!!!
CZAD
A to wszystko na żywo :-)
M. mówi że powinni mu dać na imię tak Marcin [M. to Marcin] z wdzięczności
Wariat z tego mojego starego

No a wracając do tematu

Byliśmy też u mamy M.
No i M. był oczywiście MIKOŁAJEM.
Ja byłam tego świadkiem po raz pierwszy i było fenomenalnie.
Wiktoria w szoku oczywiście, ale podeszła nawet do Mikołaja po prezent [w zeszłych latach za bardzo się bała]. Dzięki dzieciakom zupełnie inaczej przeżywa się święta. Patrzy się na nie z innej perspektywy. Jest masa radości, podniecenia, ekscytacji.

Dobra
To tyle na dziś toczę się do łóżka ponieważ o chodzeniu nie ma mowy z podou ilości pochłanianego przeze mnie jedzenia.

Ciao ciao

.

2 komentarzy

Weekend w szkole, więc aby posprzątać wczoraj musiałam wziąć urlop. Cały dzień szalałam: okna, kurze, podłogi, łazienki, choinka, pies. Dziś przed pracą zakupy na bazarku: warzywa, owoce, ciasta, wędlina, ryby. Myślałam że na zrobienie zakupów w 4 punktach starczy mi 40 minut. Nie starczyło… Trwało to dwa razy dłużej. Najfajniej było w mięsnym gdzie jakaś baba po pierwsze kładła mi się na plecy a po drugie pchała mi w nogi siaty. Ehhh

M. rzuca palenie – od wczoraj. Jest nieznośny, ale muszę puścić mu to płazem. Ale jeśli trwać to będzie dłużej niż tydzień, to sama wepchnę mu peta do ust J

Noitak
Do firmy dobrzy ludzie przynoszą dary: czekoladki, wafelki, ciasteczka i inne pyszności. Siedzę więc i wyjadam dobroci z koszyczków. Szef w tak zwanym międzyczasie wysłał mnie do cukierni [w której notabene byłam przed 9 po ciasta dla siebie]. Tyle ludu w jednym sklepie już daaawno nie widziałam. Przypomniała mi się kolejka w sobotę rano po chleb, gdy miałam jakieś 6 lat. Ciekawe czy te ciasta są tego warte. Jak to mówią pożyjemy zobaczymy…

Noitak
Pozostaje mi życzyć wszystkim
Zdrowych, wesołych, rodzinnych Świąt i baaaardzo bogatego Mikołaja.
  

.

3 komentarzy

Mój MISIO poczuł się chyba zdradzony. W środku nocy opuścił bowiem nasze łóżko i udał się spać na podłogę. Tam go rano znalazłam. Myślę, że miał prawo się obrazić, bo prawie 2 tygodnie spałam u M. Zostawiłam GO samego na 2 tygodnie… Jak wróciłam zachowywałam się oczywiście jakby nic się nie stało, ale ON chciał mi pokazać, że nie czuje się dobrze bo GO zostawiam i powinnam się przynajmniej wytłumaczyć, gdzie byłam. To było wczoraj… Dziś wyjaśniliśmy sobie całą zaistniałą sytuację i spaliśmy już razem całą noc. Mój kochany pluszak Śpioszek wybaczył mi J Jesteśmy w końcu razem od ponad 14 lat. 

Noitak
Nie wiem jeszcze jak to będzie w pracy – na kiedy trzeba wziąć urlop a kiedy dadzą wolne. Wiem jedno – będę się byczyć [choćby kosztem urlopu] i jeść NON-STOP.

Ciekawe skąd wiedziałam, że moja nauka do egzaminu ograniczy się do drukowania? Prorok jaki? Mam jeszcze dzisiejszy wieczór… Tiaaa… Ale czytałam w „sile podświadomości” że jak się czegoś bardzo chce, to się to dostaje, więc jakby wierzą głęboko, że zdam. Jaku nie zdam znaczy że książka i teoria są do luftu.

Noitak
Przypomniała mi się pewna historia, którą mi opowiadali w pracy. Firma, w której pracuję niegdyś wysyłała pracowników na kontrakty zagraniczne i załatwiała im paszporty. Wzywali potem delikwenta i wydawali mu paszport a on kwitował jego odbiór. I przyszedł raz Iksiński do kadr odebrać dokument. Pani Krysia, Hania czy Bożenka daje mu kwitek, żeby pokwitował odbiór. On ta to pyta: jak mam się podpisać? Ona: Dowolnie. Podpisał… Pani patrzy na kwitek a tam… „Dowolnie Iksiński” 

.

Brak komentarzy

Mam mam mam wszyyystkieee preeezentyyy!!! Nananannanna
I już nawet zapakowane. I jeszcze tylko wymienię karteczki, na których są napisane imiona na takie ładne z mikołajami i choinkami i przepakuję 1 prezent, bo coś mnie nie wyjszło. Wczoraj w empiku dziki szał. Znaleźć coś w tym bajzlu to naprawdę daj Boże zdrowie. Po 30 minutach zwątpiłam, poszłam do informacji. Pani rzecze – oczywiście filmy których pani szuka są na tej półce pod literą S i K [tam właśnie szukałam]. W końcu dorwałam faceta z działu „film” i za ucho doprowadziłam do półki i mówię „szukaj pan”. Znalazł w 13,5 sekundy. Nieźle nieźle. I jeszcze z zaplecza przyniósł trzeci film – pamiętał skubany [lub pamiętał na pamięć - jak kto woli], że nie ma go na półce a jest na zapleczu. Najs. Bez niego bym tam zginęła. Szukałabym tych filmów i w końcu umarłaby z pragnienia i głodu.

M. zaczął mi czytać „siłę podświadomości”. Ciekawa nie powiem. Według mnie za duży podtekst religijny i trochę bajka [np. jak wierzysz że torba która stoi na wystawie jest Twoja to ją kupisz/dostaniesz nawet jeśli nie masz pieniędzy]. Według mnie to przypadek raczej a nie siła podświadomości [jak siłą podświadomości zmusić człowieka - na odległość - żeby kupił Ci akurat to COŚ], ale niech tam. M. w to wierzy i dobrze. Ja jestem optymistką on raczej pesymistą a pozytywne myślenie i wiara w podświadomość dobrze mu zrobi. Sprawi, że będzie bardziej wierzył we własne możliwości, bo je ma tylko nie zawsze umie je wykorzystać. Zresztą każdemu się przyda silniejsza wiara w siebie. Już niedługo będzie u nas jak w Ameryce – wszyscy będą sądzić że są najlepsi, wspaniali, zdolni, piękni i mistrzami świata.

A podobno człowiek jest jak magnes. Namagnesowany kawałek żelaza [?] może podnieść ciężar kilkukrotnie od siebie cięższy a rozmagnesowany nie podniesie nawet piórka. I ten magnes obrazuje człowieka z siłą podświadomości. Do mnie to trafia.

Noitak
Dziś musze staremu kurczaka ze szpinakiem zrobić. A w ogóle to on strasznie kochany jest ten mój M. Nie miałam wczoraj auta a on po mnie przyjechał do GalMok-u i zawiózł do Damiana na badanie. Wyszło OK – w sensie, że dziad nie rośnie.

Noitak
Nie mam czasu i chęci na naukę a zerówka z prawa w sobotę. No nic to – zawsze można zaliczyć w pierwszym terminie. Bezsęsu robić egzamin na kilka dni przed świętami. Przecież to wiadomo, ze ludzie mają bombki w głowie, prezenty, zakupy i sprzątanie a nie naukę.

.

Brak komentarzy

Byłam, kupiłam – całą masę prezentów. Został mi jeszcze jeden drobiazg dla mamy, dla Kamila i M. Pojadę dziś. Chciałam jeszcze zrobić kubek dla M. ale nie wiem czy zdążę – jak zwykle obudziłam się za późno. Miało być skromniej w tym roku a już wydałam 1/3 pensji – to jeszcze nie koniec. Tiaaa… Jedynie mniejsze prezenty kupiłam dla Karoli i Roberta. Musze jeszcze znaleźć czas, żeby zapakować tę górę prezentów. Kiedy kiedy kiedy? – pytam.

Dziś do lekarza i galerii Mokotów [bez samochodu pragnę dodać] wobec czego powrót do domu planuję na 23:54. Fantastycznie.

Właśnie w pracy rozpoczęliśmy sezon przeprowadzkowy. Oznacza to, że przez ostatnie pół godziny foliowałam regały, robiłam porządki i pakowałam pudła. Sezon apogeum osiągnie niebawem. To było dopiero INTRO a ja już mam dość.

.

Brak komentarzy

Hahaha plany…
Plany są po to, żeby w ostatnich chwili je zmieniać. Nie pojechałam wczoraj na zakupy. M. był na robocie i późno skończył. Pojechałam sama, ale tylko do tego sklepu „Nie dla idiotów”, żeby się dowartościować [bom nie idiot –a/-ka]. Kupiłam prezenty dla najstarszego z dwóch braci. Może książka [frytki] do tego i wsio. Kupiłam też torebeczki, wstążeczki, tasiemki, kartoniki – ale to już dziś [uwielbiam za to swoją pracę]. Prezenty pakuję sukcesywnie, żeby się potem nie skichać tudzież nie zapłakać nad robotą papier[k]ową.

Noitak
Idę po kanapeczkę ze srem [czytaj: z serem].
Robiąc kanapkę dostałam ślinotoku i o mały włos odgryzłabym sobie z głodu rękę. Bo ja to mam tak: nic nic nic głodu nie czuję, piszę, robię, odwiedzam strony przeróżne i blogi i nagle pojawia się on… Głód-nie-do-opanowania. Wtedy muszę rzucić wszystko co akurat robię / trzymam i BIEGIEM do kuchni. Nie że za chwilę, za pół godzinki nienienie – NOW! Wydawać by się mogło, że wobec powyższego mam od kilku do kilkudziesięciu kilo nadwagi, ale nie. Według co poniektórych mam niedowagę. I jest w tym jakaś prawda i prawidłowość. Dużo bardziej puszystych osób nie je prawie nic i nie chudnie. Gdybym ja jadła tyle co oni… hmmm… umarłabym z głodu albo powoli odgryzała sobie ręce, nogi… Trzeba powiedzieć to otwarcie: jem NON-STOP. Jem prawie [80%] tyle ile M. – a on też potrafi zjeść… Ojjj potrafi. A ja dziś na ten przykład zjadłam: 2 duże kanapki rano, jabłko i bułkę. I właśnie idę po 6 ciastek z marmeladą. No to smacznego.

.

Brak komentarzy

W piątek – impreza w Melodii. Ho ho! Ileż znajomych się przewinęło przez nasz stolik… Wytańczyłam się solidnie, czego dowodem były zakwasy w sobotę. M. był na wpół przytomny i rano miał potwornego kaca, co doprowadziło do ostrej wymiany zdań. Nie wyspałam się okrutnie, bo M. do 4 nie mógł zasnąć i nie wiem co robił, ale skutecznie uniemożliwiał mi zaśnięcie. Natomiast jako że w sobotę trzeba było odgruzować mieszkanie, to pobudka o 10:30.
Wczoraj natomiast obeszłam ze 3 [słownie: trzy] sklepy w poszukiwaniu Carlo Rosii różowego [ulubione Karoli]. Nie było. Kupiłam inne – litrowe. Poradziłyśmy sobie. A i owszem. Nie wiem natomiast czemu nie mogłam dziś się obudzić. Powieki miałam jakby z ołowiu? Pić mi się chciało niemiłosiernie i głowa ważyła 23 kilo. Dałam radę.

Noitak
Skończyłam w weekend Cohena W głębi lasu. Całkiem całkiem, ale po Nie mów nikomu, Niewinny, Tylko jedno spojrzenie czy Bez pożegnania nie powaliła mnie na kolana. Z tego co pamiętam podobne wrażanie wywarła na mnie jego jeszcze jedna książka Błękitna krew. Opowiedziałam oczywiście całą fabułę M. i narzekałam, że nie mam teraz na stanie żadnej książki, na co M. wywlókł z szafy Kinga Ręka mistrza. Ahhh nie mogę się doczekać. Choć i u tego autora są książki, które pochłonęły mnie [Misery, Lśnienie, Dolores Claiborne] i takie jak Buick 8… No powiedzmy że ten to ponad moją wyobraźnię. Zobaczymy

Noitak
Jadę dziś po zakupy prezentowe. Mam na szczęście klika pomysłów i nie będę musiałam się wlec po sklepie w poszukiwaniu natchnienia. Zajrzę do Empiku, sklepu z elektroniką, szalikami, portfelami i kilku butików. Powinno wystarczyć. Ah no i smyk obowiązkowo.   


  • RSS