geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

.

2 komentarzy

Już po egzaminach! Przynajmniej mam taką nadzieję, bo w razie jak by co [Superman z MO Kapitan Żbik pomoże Ci…] to mam jeszcze drugi termin, ALE miejmy nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby. Uffff Znów do łask wraca King z „Ręką mistrza”. Wreszcie będę miała trochę wolnego czasu. Aj hołp

Noitak
Sprzedałam swojego wirusa M. i M. jest z tego powodu przeszczęśliwy! Ale było to przecież do przewidzenia, że się zarazi. Że niby teraz zdziwiony?
Ha! Muszę powiedzieć, że ten termofor to wspaniały wynalazek jest J Teraz zamiast misia będę się tulić do gumowego worka…
tiaaa

Noitak
Zrobiłam porządek na biurku w pracy. Trochę z konieczności i trochę z nudów, bo szefostwo jako że chore siedzi w domu pod kocykiem. A pospólstwo okryte dużym szalikiem, popija fervex w robocie…

Noitak
Pada śnieg. Mówiłam, że będzie padał, to nie wierzyli. Myśleli, że już po zimie. A guzik!!! Rano obudził mnie chrobot szufli o asfalt. Oho – se myślę – śnieg pada. No i miałam rację. Oczywiście nastąpił paraliż, ponieważ jak pada śnieg tudzież deszcz to wszyscy kierowcy [no może 90%] zapominają jak się jeździ. Nagle nie umieją! I jadą 30/h, przy czym każdy z nich innym pasem, bo po co zostawiać choć jeden pas, dla tych co nie są sparaliżowani strachem i chcieliby jechać szybciej.  Po co?

Noto
Miłego weekendu życzę
 

.

1 komentarz

Chora jestem. Nawet bardzo. Znowu…
W poniedziałek jeszcze w robocie, we wtorek w serwisie z samochodem, wczoraj w domu. Pospałam naćpałam się coldrexów i innych ferwexów, syropów i witamin C i czekam, aż pójdzie w cholerę choróbsko. Dziś już w pracy, bo mam egzamin na który muszę iść, więc i tak nie poleżę.

Zła jestem na Ewelę strasznie. Załatwiłam jej, że Karola jej ufarbuje włosy [już jakiś czas temu]. Wybrała kolor, zrobiły. Za jasne… Pojechała kupić farbę o 2 tony ciemniejszą. Namówiłam ją żeby wzięła tylko 1,5 tony jaśniejszą – OK, kupiła. Musiałam je umówić, siedzieć wczoraj tam 1,5 godziny aż Karola ją ufarbuje, obetnie i uczesze [przypominam że ja chora]. Wszystko po to, żeby Ewela była zadowolona i nie zapłaciła jak za zboże… Dziś już włosy są ZA CIEMNE! Podnoszę ręce do góry. Niech idzie do fryzjera. Przynajmniej ani ja ani Karola nie będziemy się czuły odpowiedzialne, że niezdecydowana panna jest niezadowolona. Ehhh

Noitak
Połamało mnie do tego. Boli mnie kręgosłup w lędźwiach. Smaruję się jakimiś maściami, co nimi zawsze dziadki waniają i okładam termoforem. Tiaaa starość nie radość. I na dodatek kremu zapomniałam. Pisałam już chyba o moim uzależnieniu od kremu, wiec są państwo świadomi tego co ze mną się dzieje.

Hełm wykonany własnoręcznie przez M.
Składniki: czapeczka baseballówka, taśma klejąca, blacha, gąbka i zapaleniec M.

 

[*]

1 komentarz

Michał – dziś mija rok odkąd odszedł…
Tęsnię za Nim mocno i bardzo brakuje mi naszych rozmów.
Zawsze był WYJĄTKOWY i żaden inny przyjaciel Go nie zastąpi.

Do zobaczenia… kiedyś

Miecz M.

4 komentarzy

.

1 komentarz

Zawsze tak jest, ale to ZAWSZE, że jak pomyślę, że dawno coś złego się nie stało, to SRU i to złe już jest. Wywołuję wilka z lasu, albo innymi słowy kraczę. Jak sobie pomyślę: o dawno niczego nie stłukłam to w ciągu kilku dni mamy o szklankę, kubek lub talerz mniej na stanie. Albo jak pomyślę, że dawno się nie pocięłam nożem to trach po paluchu i już deficyt nie występuje. I co pomyślałam w piątek wieczorem? Że wszyscy w około chorzy, epidemia i te sprawy a ja mimo mojej tendencji i permanentnej słabej odporności – nie. I czy jestem wobec powyższego chora? No BA! Tak więc umieram. Nie chcę iść na zwolnienie, bo wiadomo 80%. Urlop wzięłam na środę, bo jutro to na przegląd z autem musze jechać, więc nic z tego.

Noitak
W piątek byliśmy w Melodii. Miałam wątpliwą przyjemność poznać znajomych M. Sławka i Monikę  - parę, którą M. poznał, jak był w klubie sam. M. też natychmiast zmienił o nich zdanie. Dali niezły popis, ale to może innym razem.

Noitak
M. imprezował z soboty na niedzielę z Markiem tak, że nie spał całą noc a cały następny dzień przeleżał dla odmiany w łóżku. Tak źle się czuł, że bał się mi powiedzieć J Dobrze niech się boi. Oglądaliśmy zatem „Dziewiąte wrota” [git], objadłam się chipsów i upiekłam murzynka. Ach… no i na egzaminie byłam. Póki co wszystkie zaliczone [i niech tak zostanie] i to na 4, że o jednej 5 nie wspomnę.

Noitak
Pejkoś [pitbull] został dziś zaatakowany przez pekińczyka. Tiaaa… widziałam tego małego zasrańca z daleka, więc wzięłam patyk, żeby go ewentualnie przegonić. A gdzie tam! Podlatywał do Paina, dziamał, chciał gryźć. Ja z Pejciem [nie głupi Wordzie pejczem jak starasz się mnie poprawić] w jednej ręce – smycz ofkors, w drugiej patyk, którym walę w pekińczyka [spokojnie to badylek raczej był taki z chwastów]. Pejo że rwie na tamtego, tamten na Pejna, ja się drę…

Ksiądz dziś chodzi po kolędzie. Ciekawe czy pogłaszcze po głowie i da obrazek?
     

.

5 komentarzy

Ten egzamin wczorajszy to jakaś farsa była. Tak krzyczał koleś z daleka, że żadnych rozmów, że wywali podpowiadającego i pytającego jak zobaczy, że będzie bezlitosny! Tymczasem ludzie wymieniali się kartkami, ustawami, kalkulatorami i dyktowali pytania przez komórkę a obliczenia wykonywali nie na kalkulatorze a w telefonie. I tak to. Oczywiście zapomniałam ustawy o podatku leśnym, że o kalkulatorze nie wspomnę [można bić brawo] i z leśnego akurat było jedyne zadanie. A trzeba mieć ustawę, żeby wyliczyć tzw. hektary przeliczeniowe. Wzięłam więc ustawę od panny za mną. Kalkulator zresztą też. Jakoś poszło, ale muszę powiedzieć, że trudny był ten test.

Noitak
Jak ten czas zapiernicza. Dopiero piątek był i już Ooo! Znowu! To znaczy dobrze, że tak szybko lecą powszednie dni, ale dlaczego weekend też???

Pozatymco
Śnieg się roztopił i cały syf spod śniegu wypełzł na ulicę. Wygląda to strasznie. I na dodatek nie można się cieszyć z odwilży, bo raczej nie jest to odwilż wiosenna. Na bank w marcu będzie śnieg po pas.

Noitak
Ah! Wczoraj byłam na angielskim. I tam ze mną chodzi taka panna, co to za nią nie przepadam. No i ona wczoraj opowiadała, że chodzi na laser, żeby usunąć zbędne owłosienie i wywołała tym „dyskusję”. I wszyscy twierdzili, że fajnie, ale drogo. Na co oma rzecz: nieeeee tam drogo: 2 tysiące za 1 miejsce…
Nie no luz! Jak dla niej pozbycie się włosów z całego ciała jakieś 8-10 tyśków to mało to tylko gratulować. Drażnią mnie tacy ludzie, którzy obnoszą się z pieniędzmi. Dla mnie 10 tysiaków zawsze będzie dużo, nawet gdy [daj Boże] zarabiałabym 20 tysięcy miesięcznie.

Noitak
A dziś jest piątek. Nanannnanaaana

 

.

Brak komentarzy

Jestem genialna! GENIALNA! GEEENIAAAALNAAAA!!! Ułożyłam sobie bowiem plan zajęć kilka dni temu, ale zrobiłam to bez głowy. Okazało się bowiem, że żeby otrzymać dyplom na mojej uczelni należy zrealizować konkretne przedmioty dla konkretnego kierunku [że o specjalizacji nie wspomnę]. A ja oczywiście nie wybrałam żadnego z nich. I ja już myślałam, ze klamka zapadł, bo deklarację wysłałam, ale myślę sobie sprawdzę. Kombinowałam, kombinowałam i udało się. Nie dość, że na kolejny [IV już] semestr mam tylko 1 przedmiot do zrealizowania z obowiązkowych, to jeszcze prawie zrobiłam specjalizację. Tu także pozostał tylko jeden!!! Nananannnanaananaaanan!!!

Noitak
Teraz się posilam, bo straciłam wiele energii. Byłam jak w transie, o suchym pysku, bez jedzenia i picia, bo nie mogłam oderwać się od deklaracji.

Noitak
Wiem wiem wiem za co się przebiorę. Będę SPARTANKĄ

O taką

.

3 komentarzy

Rzeź niewiniątek na wczorajszym egzaminie. Trudne było jak diabli, pytań bardzo mało ale czasu jeszcze mniej [10 minut]. Ja zrobiłam połowę i z tego co zdążyłam się zorientować, to jeden z lepszych wyników. Ciekawe czy wystarczy, żeby zaliczyć.
Noitak
Kupiłam dziś M., bo przejeżdżałam obok specjalistycznego sklepu: szampon do mycia samochodu z nabłyszczaczem, płyn do kokpitu, płyn do szyb i ściągaczkę. I to jest najlepszy prezent jaki mogłam mu sprawić. Bo M. to zboczony jest na punkcie samochodu. CODZIENNIE myje szyby i przeciera lampy. Myje samochód średnio raz w tygodniu i raz na dwa odkurza. Przy czym nie wolno nic jeść w środku. Napić się na szczęście wolno. No chyba że jedziemy w trasę wtedy wolna amerykanka. Możne jeść, pić, kruszyć bo i tak trzeba po trasie posprzątać.

Pozatymco
Siedzi ten mój stary i niczym kowal tłucze sobie miecz. Na bal przebierańców. Tiaaa… Wyciął z blachy, piłował, szlifował, owijał. Potem powiesił na gwoździu na ścianie i podziwiał. No ładny jest [miecz]. Trzeba przyznać, że ma M. smykałkę do takiej roboty. A ja nie dość, że nie mam ani jednego elementu przebrania, to jeszcze nie mam pomysłu!!!

.

1 komentarz

Nie wchodzi mi ta makro to głowy. Staram się jak mogę, ale nic z tego. Te wykłady jakieś takie chaotyczne, więc trochę Internecie popatrzyłam. Nie wiem nie wiem jak to będzie. Baba podała przykładowe zagadnienia, które nijak się mają do tego co było na wykładzie. Trochę mi szkoda na książkę 80 peelenów na 1 egzamin, ale jak nie aliuczę w I terminie to chciał nie chciał trza będzie kupić. System podatkowy za to idzie mi jak złoto. Wszystko jasne, czytelne, zrozumiałe. Wystarczy prze czytać 5 razy i już proszę – można iść na egzamin.

Uwielbiam mojego M. za to, że potrafi mnie zawsze [no prawie zawsze] rozśmieszyć. Piszę do niego żeby kciuki trzymał, bo mam egzamin to wysyła mi swoje zdjęcie z durnowatą miną i kciukami zaciśniętymi w pięściach [nadmienię, że M. pracuje manualnie więc albo praca albo trzymanie kciukówJ].   

Noitak
Uwielbiam moją szkołę! Od dziś [teoretycznie] powinno się składać deklarację na kolejny semestr – a to lepsze niż najtrudniejsza krzyżówka. Ułożenie planu, żeby nie było okienek, żeby zdobyć wymaganą ilość punktów, żeby nie było kolizji – graniczy z cudem. Oczywiście wchodzę na wirtualny dziekanat, żeby zdążyć zapisać się na przedmioty które chcę [oczywiście są limity studentów i kto pierwszy ten lepszy] i nie mogę złożyć deklaracji. Nie wiem dlaczego, nie ma żadnej informacji, NIC. Oni mogą się spóźnić, nie dotrzymać terminu, ale ty drogi studencie NIE! Ehhh

 
  

.

4 komentarzy

Weekend nudny przeokrutnie. Owszem pojechalim do Melodii i było nas całkiem sporo, ale na o północy chciałam już tylko spać. Bez sił zupełnie. Aga widziałam, że też. Obie ciągnęłyśmy za rękaw swoich starych, że już do domu trzeba nam wracać. Oni natomiast uciekali, chowali się za filarami i co pół godziny wołali: jeszcze 5 minut! Jak dzieci… Tomasz natomiast spał w fotelu [tak tak w rzeczonym klubie]. Zdrzemnął się chłopaczyna i po pół godzinie był jak młody bóg. Głupia ja. Następnym razem też tak z Agą zrobimy. Fik: drzemeczka na fotelu/kanapie wśród roztańczonego tłumu i dalej na parkiet.

W sobotę ledwo udało mi się ubłagać M., żebyśmy nigdzie nie jechali. Nie miałam siły. Wino z Karolą nie wypaliło, bo świagierka chora. Wczoraj nauka, nauka, nauka a potem „dzień w którym zatrzymała się ziemia”. Hmmm Spodziewałam się czegoś lepszego, no ale zobaczyć trzeba było.

Noitak
M. w żywiole. Od kilku dni szykuje strój dla siebie na bal przebierańców. Dziś kazał mi wziąć z pracy duuużo pinezek. Po kiego mu to – nie wiem. Natomiast dla odmiany ja w dalszym ciągu nie mam pomysłu za co się przebrać. HELP!

A jutro mam egzamin z makro i nie wiem jak go napiszę. Czarno to widzę. Pogrzebię zaraz w Internecie, poczytam, wydrukuję, może „jakoś” to będzie. Model IS-LM… Tiaaa
 


  • RSS