geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

.

3 komentarzy

No i jaki dziś dzień mamy?! Piąteczek!!! Ukochany mój! Stary niestety wyjechał biegać po polu w niemieckim mundurze. Ja nie jadę, bo ciut za daleko – Przemyśl konkretnie. Nic to, damy radę z Karolą. Dziś jesteśmy umówione na wino… w ogóle to nawet i lepiej że M. wyjeżdża, bo mam kilka spraw do załatwienia.

Nuuuda generalnie pozatym

Muszę podciąć włosy, gdyż mam dwa razy więcej końcówek niż włosów [czytaj: rozdwajają się]. I będzie to robić moja osobista fryzjerka Karola. Ja wówczas skryję twarz w dłoniach i zaszlocham nad lecącymi puklami [zapuszczam włosy od lat hmmm… wielu, na pewno 3 - a mam do ramion]. Albo nie. Będę patrzeć tej mojej fryzjerce na ręce, ponieważ jest ona znana z tego, że jak ma WENĘ to tnie jak chce a nie jak ofiara postulowała. A potem jest płacz i zgrzytanie zębów.

.

2 komentarzy

Jestem już specjalistą w sprawie konstrukcji dachowych. Wiem ile kosztuje metr drzewa, co to krokwie, łaty i kontrłaty a także jętka i murłata. A jeszcze trochę to będę specem od budowy całego domu. Zobaczycie! Ponadto zaczęłam się orientować w temacie książeczek mieszkaniowych, które trzeba by spieniężyć. Mamy w sumie z braćmi sztuk 3, więc może uzbiera się jakaś kwota.

Noitak
Zmęczona jestem jak koń po 2 westernach. Na filmie wczoraj zasnęłam, co naprawdę mi się nie zdarza. Pogoda chyba do bani. I jakoś milion spraw na głowie. Jeszcze musze promotora na uczelni wybrać, pojechać do niego, zapisać się. Do gazowni, do urzędu i gminy po świstki. Ehhh

Ja nie wiem jak to jest, ale chyba zaraz przejmę te 6 kg co to je Elfica zgubiła. Stary pasie mnie bowiem lodami już drugi dzień. Ostrzegłam go żeby nie był zdziwiony, jak stanę się puszysta. Będzie mógł wtedy podziękować tylko i wyłącznie sobie.

Boszzzz jaki okropny serek wiejski mnie się trafił. Kwaśny jakiś, rozciapciany…

.

4 komentarzy

Ja nie wiem! Albo to ja mam jakieś mylne wyobrażenie, albo Ci lekarze jacyś dziwni są. Poszłam do dermatologa, bo poprzedni jak pamiętamy kazał mi smarować się sudocremem. Pani doktor na wstępie kazała mi wyrzucić gumę [tak mnie zszokowała, że nic jej nie odpowiedziałam] a czy to ku… przedszkole jest? Czy przeszkadza to w badaniu, konsultacji to że mam gumę? Może i to niekulturalne, ale nie poszłam tam na badanie poziomu kultury osobistej tylko z uczuleniem! Przypomnę, że poszłam do DAMIANA! A pani doktor po wysłuchaniu powiedziała żebym odstawiła kosmetyki na 2 tygodnie i wtedy zobaczymy. No rzesz ty w mordę jeża! Tamta sudocrem a ta odstawić wszystko! No dziękuję za poradę specjalistyczną. Mhm! Jak by nie abonament to by mnie skasowała na 120 PLN! Nie no spoko! Nie dałam za wygraną i skierowała mnie na testy… przez 5 dni nie myć pleców i przyjść w poniedziałek, środę i piątek. Co to za metoda ja pytam? Po 5 dniach nie mycia to chyba już  muchy zaczynają latać? I jak ja będę w pracy z tymi muchami na mnie wyglądać?

Noitak
U M. natomiast zepsuł się piec. A M. o ironio przygotował wcześniej deser lodowy. Dziś mają coś działać z piecem. Jak nie naprawią to nie wiem. Ja już mam wizję ogrzewania jednego pokoju konwektorem i chodzenia w kurtce po domu :/ Niech ta zima już się skończy plizzzz! Może jakąś petycję trza napisać do pani zimy, żeby se poszła w cholerę. A do pani wiosny zaproszenie jakieś…
 

.

4 komentarzy

Na obiad jednak filet z kurczaka i ziemniaki. Sałatkę zrobiłam też – bardzo pyszną wg mnie: ze szpinakiem, jajkiem, serem, ogórkiem kiszonym, cebulą i groszkiem. A no i krew z mojego palca – do smaku. Trochę pomyliły mi się strony noża i tępą chciałam kroić a naciskałam ostrą. Tiaaa

Noitak
Chciałam powiedzieć, że ja bardzo lubię pieski. Wszystkie. No prawie wszystkie, bo tego pchlarza, co przyłazi do suki sąsiadów to nienawidzę [dziś zafundował mi pobudkę 30 min przed czasem]. Ujada to to całymi godzinami, nie da się przegonić i rzuca się na mojego Pejuszkę. On jakby wielkości Yorka, Pejkoś wiadomo – pitbull. Generalnie 3/4 mieszkańców Raszyna [a jak to mówił mój kolega 4/3] ma psy rasy, maści, wielkości różnej. I one wszystkie szczekają. I ja się z tym godzę, bo jakby pies od tego jest żeby szczekał. Zupełnie nie przeszkadzają mi psy sąsiadów ALE te jebaki co się złażą jak suki mają cieczki to bym pogoniła z miłą chęcią.

A właśnie w międzyczasie notka Clayi [Claya jak to się odmienia J?] mnie jeszcze bardziej podkurzyła! Że wszyscy się plują, że duże psy, że gryzą, że mordercy! A swoje burki i kropki i pompki puszczają  bez żadnego dozoru! Raz zaatakował mojego psa wilczur właśnie tak puszczony! Zaczęła się walka [trudno żeby Pekoś się nie bronił] i usłyszałam: czemu ten pies [mój] nie ma kagańca!? Tiaaa

.

3 komentarzy

Weekend tak?
W szkole byłam więc tak-se było bym powiedziała. Ale jako, że ostatki to skusiłam się na imprezę u Karoli. Osób było duuużo i „nasi”  przyjaciele też, bo Aga i Maniek przyjechali. Konflikt o garaż na linii Karola – M. chyba zażegnany, bo M. przyszedł mimo moich obaw. Jako że zaczęłam sączyć wino o 19, to o 24 zakończyłam imprezę. Muszę przyznać, że dawno tak dobrze się nie bawiłam, choć nie powiem, że trochę bym potańczyła. Na pierwszy wykład oczywiście nie wstałam, ale na drugi dałam radę. W ogóle to się dziwię, że mnie wcześniej z tej imprezy nie wywalili. Taki Maniek na przykład. Siedział bowiem koło mnie, co chwilę dostawał strzała w plecy i zapytanie: „Co jest Maniek?” i tak z 15 razy. Aż się przesiadł. Potem przez telefon mówił, ze ma siniaka na plecach, ale mu nie wierzę.

Noitak
Staremu trza coś na obiad ugotować. Nie wiem co… Schabowe? Napisałam do M. sms:
Co chcesz na obiad?
Właśnie odpisał:
Ciebie
Idę się zamarynować wobec tego.
 

.

10 komentarzy

8. Tyle pączków wczoraj wpierniczyłam. Ktoś mnie pobił? Nie sądzę. W ramach pokuty trzasnęłam wczoraj 80 brzuszków po 10 za każdą sztukę. A dziś natomiast jestem na ścisłej diecie. Póki co.

Noitak
Boszzzz jak ja wczoraj wściekła chodziłam. M. się nawinął. Biedaczysko. Opierdzieliłam go i jeszcze wyszłam obrażona pierdzielnąwszy drzwiami. Nie powiem trochę racji miałam, ale wczoraj chyba po prostu musiałam pobyć sam na sam z książką i kołdrą. Ale wiecie, ja teraz żyję tylko domem, kosztorysem, kredytem. I kolega Piotrek dzwonił wczoraj do M. z informacją, że majster oddał nasz projekt i wie już ile będzie kosztować robocizna. I czy M. zapytał ile? Ależ skąd! Bo… będzie pretekst do spotkania się. Tiaaa No i weź się nie wkurz jak ja tu jak na szpilkach a on nie jest ciekawy. No to się wściekłam!

Noitak
Wiecie co dziewczyny! [Egzot nie musi czytać - jako jedyny znany mi tu przedstawiciel płci brzydszej] Normalnie doła mam. Wy już wszystkie mężate, dzieciate a ja panienką jeszcze jestem J Przy dobrych wiatrach zostanę mamą w wieku 28 lat [żeby wszystko miało ręce i nogi: ślub, dom, dziecko - w takiej kolejności]. Późnawo trochę. A kiedy drugie i trzecie pytam? Bo ja trójeczkę chciałabym. Jak ja czytam te Wasze blogi, patrzę na te zdjęcia, czytam jakie Wasze dzieciaczki są super, mądre, rozgarnięte, śliczne to nie mogę się doczekać własnych. Weźcie powiedzcie, że nie jestem stara J

.

6 komentarzy

Plan mam żeby zjeść dziś 6 pączków. Idzie mi nieźle bo stan na 9:25 to sztuk dwie. W torebce mam jeszcze jednego, w kuchni na stole stoją pączki które kupiła p. Hania – sztuk chyba 16. Mama wydała dyspozycję drogą mejlową [tak tak mejlową drogi Wordzie, nie meblową jak mnie usilnie poprawiasz]: kup pączki. Po 2 na głowę.  

Ha w radiu powiedzieli właśnie, że 10 pączków to dzienne zapotrzebowanie na kalorie kobiety w moim przedziale wiekowym, więc phi! Mogę dorzucić do puli jeszcze 4 i nie jeść dziś nic więcej!

14:20
Nie wiem nie wiem. Do tej pory szło mi dobrze - zjadłam 4 pączki, ale teraz już nie mogę. Piję herbatę zieloną i czekam aż przejdzie. Ufffff jeszcze tylko 2… a Wam jak idzie? :)

Kukunariss – jestem z Ciebie dumna!!! 

15:00

 

Do osiągnięcia celu pozostał 1 [słownie: jeden] pączek. Ale ja chciałam o czymś innym. Ten pączek to przy okazji. Usłyszałam bowiem w radiu, że w Irlandii grasuje recydywista i pirat drogowy. Spisany został i złapany na wykroczeniu ponad 50 razy. Nazywa się: PRAWO JAZDY! Że co, ze nasi policjanci są gupi? Zwrócić honor wszystkim polskim policjantom. Oprócz tego, który zapytał mojego kolegę: przez jakie „ha” się pisze Hubert? 

.

3 komentarzy

Nie mam dziś nic ciekawego do przekazania [tak jak bym kiedyś miała…]. Pogoda jest do bani, drogowcy zaskoczeni na maxa [śnieg w lutym - błagam], moja wieś nie odśnieżona ani ciut ciut. Mało że nie ma hamowania, to jeszcze mam duży problem z ruszeniem na tym ubitym, śliskim jak plama oleju [?] śniegu. Średnio co 7,5 sekundy załącza mi się kontrola trakcji, co niesamowicie irytuje! Ale chyba bez tego nie dałabym rady z napędem na tył.

Dzień na szczęście coraz dłuższy. Według mojego kalendarza słońce wstaje o 6:45, zachodzi natomiast o 16:55, całkiem w kuper – jak mawiał mój kolega o wdzięcznej ksywie Laser. Jeszcze trochę i będzie wiosna. O dziwo nie mam jeszcze etapu: Pieprzona zima! Nienawidzę zimy! Weźcie stąd ten śnieg! Jak jutro nie przyjdzie wiosna to umrę!
Owszem zimy nie lubię, ale w tym roku jestem pogodzona z takim stanem rzeczy. Starość??? Czy służbowe auto??? Obstawiam to drugie. I względnie dobrą temperaturę: w sensie że nie -23,5, tylko -5.

Noitak
Ochhhhh! Jutro tłusty czwartek!!! Boszzzzz ile ja zjem jutro pączków!!! Nananana! Geminiga bowiem KOCHA pączki! Nawet nie wiecie ile mnie kosztowało zrezygnowanie z jedzenia pączków codziennie [tak było, sama widziałam]! Teraz jem pączki max 2 razy w tygodniu a staram się wcale, albo 1. Ale jutro……. Miejcie się na baczności pączuszki!

.

2 komentarzy

Boszzz co to było rano! Armagedon jakiś normalnie. Na ulicy jakieś 30 cm śniegu. Zakopałam się na początek. Nienie, na początek to musiałam odkopać samochód. Chyba zimno mu było bo jak wyszłam to pod kołdrą leżał. A potem jechałam 30 km/h i co chwilę jak nie ABS, to kontrola trakcji mi się załączała.

Ahhh! Byłam z rana u szefowej po dokumenty i jak od niej wracałam to pomyliłam drogi. Nie wiem jak to się stało bo droga jest banalna, znana mi dobrze i NIGDY jeszcze jej nie pomyliłam. Ale myślę, że czyjaś ręka mnie pokierowała inną drogą bo: jadę jadę jadę [nie wiem gdzie jestem] i widzę na środku ulicy dziewczynę w rozkraczonym samochodzie. Oczywiście żaden gentelman nie zatrzymał się. A przepraszam – jeden się zatrzymał, żeby opieprzyć tę dziewczynę, że go drzwiami lekko stuknęła jak wysiadała. Tiaaa No to Geminiga stanęła autem za panią, pyk awaryjne mówi do panny: na luz wrzuć i pchamy. No i co? Czy mnie ktoś tam specjalnie nie wysłał, bo wiedział że ja nie mogłabym przejechać mają biedną kobieciną w d…?

Noitak
Mama odebrała nowe auto służbowe. Wczoraj. Nie mieści się do garażu. Tzn może i się mieści, ale zostaje 1 cm z przodu i jakieś 2,5 z tyłu. Ojciec będzie skuwał tynk J Takie to kiedyś garaż się stawiało – na malucha i dużego fiata.

.

2 komentarzy

Pieczywo chrupkie wasa pszenne + serek wiejski [tudzież inny Bieluch czy Almette] + Geminiga = WNM. Osobno nie nadają się do niczego [mowa o serku i pieczywie nie o Geminidze] według mojego skromnego zdania, ale w duecie… mmmmmm. Także pałaszuję.

W piątek była u mnie Aga. Chłopcy natomiast poszli do [moment serek wylądował na biurku…] Melodii. M. miał wrócić wcześnie i w dobrym stanie. Nie wiem o której wrócił ale stan nie był na pewno dobry. Następnego dnia mi opowiadał, że jak do mnie dzwonił i mówił: chochanie iśśś spaś, ja wróce tasókąąą, to chłopaki cicho siedzieli jak trusie. Żaden się słowem nie odezwał. Boją się mnie gnojki. To dobrze.

Noitak
Aaaaaa No przecież! W weekend okazało się, że jestem poszukiwaną modelką. M. bowiem w klubie spotkał jakąś pannę i pokazał jej moje zdjęcia [tak tak M. w ten sposób wyrywa laski J Moim zdaniem kiepska metoda, ale nie będę go uświadamiać raczej], na co ona zakrzyknęła: – aaaaaa! To ona! Znalazłam ją! Zgubiłam do niej telefon aaaaa!!!
M. myślał, że ona jakaś psychiczna jest, a ona kiedyś miała moje zdjęcia, bo prowadziła agencję modelek. [Kiedyś Geminiga jak była piękna i młoda i nie miała pracy to chciała zdziałać coś w świecie reklamy. Nie wyszło, bo obraziła się na cały medialny świat, że nie wzięli jej do żadnej reklamy a była przecież na 3 castingach!] Wracając do nawiedzonej – dała M. numer telefonu i prosiła bardzo, żebym zadzwoniła. Pffffff… Pomyślę… Takie gwiazdy jak ja mają bowiem miliony propozycji dziennie  tylko od ich humoru zależy czy wykonają telefon do agenta, tak?

Noitak
Dżizas. Gdzie myśmy trafili w sobotę, ło matko! Tzn. trafiliśmy jak zwykle do Melodii, ale tam było coś na kształt bal dla samotnych w stylu Broadway. ALE… na początku tego jeszcze nie wiedzieliśmy. Rozglądam się: chyba milion osób było, wszyscy ubrani w pióra, cekiny, frędzle [to panny, hmmm babki raczej powinnam powiedzieć] a kolesie [faceci] w garnitury, kapelusze, krawaty. Średnia wieku [nie przesadzam 43!!! HELP] ja szarpałam starego za rękaw koszuli i szeptałam: Idź zapytaj Grzesia o co chodzi. Co tu się dzieje? Co to za ludzie? Idź zapytaj. Najpierw się bałam, ale po 4 drinkach było SUPER! Tylko brak powietrza doskwierał. Serio nie było czym oddychać. I ja tylko mam pytanie: jak Ci po 60 to wytrzymali, skoro my nie daliśmy rady?


  • RSS