geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

.

3 komentarzy

Stary żeby się podlizać ugotował wczoraj obiad. Nie że tylko kotlety, ale też ziemniaki i sałatka! Dobra niech stracę – se myślę i polazłam na ten obiad do niego. Deser zjadłam, opierniczyłam starego [w sensie nakrzyczałam, nie ze zjadłam] i zgoda.
 
Warto było się przemęczyć wczoraj z płaszczyku i szczękać zębami z zimna? A no warto! Dziś obudziło mnie SŁÓŃCE! Co prawda temperatura jeszcze nie powala na kolana szczególnie z rana, ale nie wszystko naraz. Matylda na urlopie, więc trzasnęła wczoraj wszystkie okna. Dobrze, dobrze. Dziś jedzie dalej: szafki kuchenne, firanki, drzwi, kafelki.

Noitak
Sprawdziłam ofertę mojego agenta ubezpieczeniowego 1700. mBank proponuje mi 1200 hmmm. Jak to mówią 500 nie w kij dmuchał albo piechotą nie chodzi. Niech pan Bogdan coś powalczy, jak nie to rezygnuję z PZU.

Dobra trzeba się brać za naukę angielskiego, bo kolos w niedzielę.  

.

3 komentarzy

Wybór dokonany – pan góral dom nam będzie stawiał. Cenę ma bardzo zbliżoną do gościa, który zapytany gdzie stawiał dom, żebyśmy mogli zobaczyć jak mu poszło powiedział: „jak pani nie pasuje, to niech pani idzie gdzie indziej. Ja mam roboty potąd” [i wykonał poziomy ruch ręką w okolicy szyi]. No i ja się trochę tego pana bałam, że mi tak samo zrobi podczas budowy jak mu powiem, że mi ścianę krzywo postawił.  Ja nie wiem. To wszystkie chłopy to takie zasrańcze czy tylko mój? W czwartek mieliśmy spięcie, więc w piątek był uprzejmy iść na imprezę beze mnie. Mhm sę myślę. Dooobraaa Nie to nie łachy bez. Wolisz towarzystwo kumpli niż narzeczonej: bardzo pliz! I się nie spotkaliśmy od czwartku, właściwie to środy, bo w czwartek to tylko zdarzyliśmy się pokłócić. No i w związku z wyżej opisaną sytuacją jestem nieco wkurwiona.

Noitak
W weekend uprałam kurtkę zimową oraz obiecałam, że przez kolejne kilka miesięcy jej nie założę [że może niby uda mi się  w ten sposób przegonić zimę i zachęcić wiosnę]. Trochę dziś zmarzłam w związku z powyższym, ale wiadomo zwycięstwo wymaga poświęceń. Także teraz od tego kiedy przyjdzie pani wiosna zależy nie tylko mój dobry humor ale także zdrowie… Pani wiosno – zapraszam!

Byliśmy też u mamy M. [w sensie ja z Karolą i Robertem, bo M. wiadomo SPAŁ po imprezie]. I tu znów chciałam zaznaczyć jacy faceci potrafią być intieligientni. Mianowicie tak podpuszczali Wicię [nie daj się napić Tince hehhhehe ale śmieszne - Tinka to ja - jako skrót od Justyna], że skubana wypiła około godziny 22:00 – 4 [słownie: cztery] szklanki soku. Kto zgadnie co stało się w nocy?  

.

3 komentarzy

Jeszcze tylko jeden papier z gazowni i możemy składać papiery o pozwolenie na budowę. Kochana gazownio! Rusz dupsko i przyślij wreszcie warunki przyłącza. Plizzzzz W niedzielę za to góral na rozmowę przyjeżdża. Góral murarz. Podobno nieźli są w te klocki. Ten pan jest moją nadzieją.

Noitak
Rozjaśniam włosy nieco. Taki mam plan. Znalazłam w necie kilka propozycji ciemnego blondu i wydrukowałam. Drżącą ręką podałam Karoli, bo ona zawsze mówi z sarkazmem: jak ja lubię zdjęcia. W sensie, że ktoś zobaczy coś w gazecie i „chce takie, chce takie” krzyczy a to się tak nie da. Ale o dziwo nie pogoniła mnie z tymi kartkami. Powiedziała: mhmm dobrze mhmm rozjaśnimy, na poziomie 7, beż, khaki mhmm, nie baleyage tylko całość zapienimy mhmm. Czyli, że chyba OK.

Tydzień temu WSZYSCY krzyczeli z daleka, że jadą do Melodii. Dziś stan na chwilę obecną Ja + Karola. Nie można na nich liczyć naprawdę. Nie zabawimy co prawda zbyt długo, bo jutro z rana jedziemy na wieś. Tatko z M. mają się bawić w drwali i rąbać drzewo na stemple. A ja będę wołać jak w ulicy sezamkowej: tiiiiiiimmmmbeeer

Noitak
Jako że znowu piątek, to miłego weekendu wszystkim życzę.

.

3 komentarzy

Ćwiczę. Razem z M. Wiosna – trzeba pozbyć się fałdek na brzuchu. Sama nie mam motywacji, ale jak stary ćwiczy to i ja porobię brzuszki i przysiady. UWIELBIAM mieć zakwasy. Serio. Wtedy mam poczucie, że faktycznie trening był porządny. A jak się wkręcę, to nie wyobrażam sobie dnia bez 15 minut ruchu. Target: umieć się podciągnąć. Niby łapki dość silne, bo 10 pompek na luzie zrobię, ale z tym podciąganiem to nie bardzo.

Noitak
Bym była zapomniała. Chora jestem. Na katar. I trochę też na gardło. I nos mnie boli od smarkania. I mam dziś pięknie pomalowane czerwone paznokcie, żeby choć trochę odciągnąć uwagę od kinola w tym samym kolorze [kto pamięta Kulfona?].

.

2 komentarzy

Piękną zimę mamy tej wiosny. Jak to powiedziała moja mama wczoraj: bajkowa sceneria. No może i bajkowa, ale ja szczerze dziękuję za taką bajkę. Już wolę zielone kiełki wyglądające ze zgniłej trawy pośród błota i gówien. Może i mniej bajkowo, ale za to przyszłościowo można by rzec. Tymczasem dowaliło śniegu po kostki w ciągu jednej nocy. No i teraz to ja rozumiem, że drogowcy zaskoczeni. W końcu wiosna jest. Kierowcy też zaskoczeni, bo wczoraj wieczorem 100 metrów od mojego domu jeden pan „zaparkował” w marchewkowym polu, drugi z przodem w ogrodzeniu.

Noitak
Byli my wczoraj na bilardzie. Teoretycznie wygrałam jeden mecz, ale praktycznie to nie bardzo, bo to Mańka wina była, że mu czarna bila wpadła do łuzy. Więc jakby satysfakcji z tego tytułu nie miałam. Przegrałam za to 2 inne mecze [również z Mańkiem]. M. i Piotrek potem mu wypomnieli, że świnia, bo dziewczynę bez skrupułów ograł. Natomiast narzeczony mój ukochany mówi do mnie w te słowa kiedy odchodziliśmy od stołu bilardowego w kierunku piłkarzyków: kochanie weź porozkręcaj kije [bo ona ma swoje prywatne, które rozkręcają się w połowie i chowają w ten sposób do pokrowca] buhahahahhha. Potem graliśmy drużynowo w piłkarzyki: Ja z Mańkiem, M. z Piotrkiem [jak zapytałam czemu jestem z Mańkiem, to mi powiedzieli, że przegrał zakład - cokolwiek to znaczy] i mnie jako jedynej można było robić kołowrotki, bo niby grać nie umiem. A ja nawet z tych kołowrotków bramki strzelałam. Że niby co? Że oszukiwaliśmy? No może i kilka razy wrzuciłam piłkę na boisko, jak tamci akurat pili, ale przecież mogłam nie zauważyć, że ich nie ma nie?

.

4 komentarzy

Dobra. Wszyscy jęczą, to i ja ponarzekam. Tematem będzie oczywiście POGODA. Rzesz w mordę. Ja się nie spodziewam 25 stopni pierwszego dnia wiosny, ale na litość Boską śnieg, grad, wichury? Rano jest masakra! Nie jestem w stanie wstać z łóżka, bo za oknem kibel pogodowy, a w pracy przy życiu trzyma mnie kawa i słodycze. Jak tak dalej pójdzie, to zamiast na wiosnę gubić zbędne kilogramy, kilka mi ich przybędzie. Poza tym okna trza umyć. Nie Claya? J No!

Noitak
Zła jestem jak osa. Od wczoraj. Od wczorajszego popołudnio-weieczora. Po pierwsze wkurzają mnie murarze, którzy liczą sobie za swoją pracę jak za zboże, po drugie M. który to do kurwicy doprowadził mnie tym, że smarkał jak jeden murarz dyktował mi adres mailowy [powtarzał 3 razy, bo M. MUSIAŁ wtedy smarkać jakby na trąbce grał], po trzecie Matylda [„skrót” od mama] która wszystko przeżywa 8 razy bardziej niż zwykły śmiertelnik. Poza tym M. zamiast ogarnąć pierdolnik w chałupie pojechał z kolegami pokręcić się po okolicy. Poczekajcie policzę do 10, bo znów się nakręciłam. 1,2,3…10 Już mi lepiej.

Zmiana tematu
Dobra nie mam więcej tematów do poruszenia. Tym optymistycznym akcentem… sija
 

.

2 komentarzy

Ponownie witamy uczulenie. Mam przepięknie spuchnięte usta, lewe oko oraz różę na policzku. Bosko. Dzwoniłam już do gabinetu fizjoterapii i biorezonansu. Muszę się przetestować i odczulić, bo szlag jasny mnie trafi. Ze 300 pęknie, ale lesze to niż boląca, piekąca i swędząca twarz.

Noitak
W szkole w weekend byłam, więc uznajmy że weekendu nie było. Dziś natomiast przekopuję Internet w związku z poszukiwaniem ekipy murarskiej. Rozbieżności są takie, ze daj Boże zdrowie. Od 30 do 80 tysięcy. A ty człowieku bądź mądry i nie przepłać i nie weź partaczy. Tiaaa

.

6 komentarzy

Buty przyjechały! Znaczy się pan kurier je przywiózł. Cudowne… Kupiłabym 1/3 no może 1/4 wystawionych tam bucików, ale rozsądek nie pozwala. Teraz do hmmm lipca szlaban. Chyba że jakieś piękne sandałki na obcasiku trafię, bo nie mam… Nie mogę się doczekać kiedy je zabiorę do domu. Na weekend muszą zostać w pracy, bo dziś wracam autobusem i tachanie 4 pudeł mi się nie uśmiecha. Będę tęsknić

Noitak
Wiosnę prawie mamy!!! Nie widać? Za oknem cały czas zima? Śnieg i minus 14? No i co z tego? Jutro kalendarzowa wiosna. Dni zimy są policzone [mam nadzieję]. Poza tym ja w ten weekend idę do szkoły i naprawdę nie mam nic przeciwko, żeby w każdy taki mój szkolny weekend lało. Przepraszam za egoizm, ale wiecie… Jak się siedzi w szkole całe dwa dni a za oknem słońce, plus 26 stopni i WSZYSCY mają wolne oprócz mnie to sorki… żal dupę ściska. A jak leje i wszyscy siedzą w domach to jakoś tak lżej na sercu.

Noitak
Siedzę i opycham się ciastkami. W piątek mam dyspensę na słodycze. Taką mam zasadę. I dwie kawy zawsze w piątki piję. I w piątek wszystko mi wolno. Żeby piątki były jeszcze fajniejsze niż są.

Kukunariss wróććććććć L

Update
Po przeprosinach z pocztą
Uff… J
 

Update 2
M. po mnie przyjedzie. Buciki jadą z nami
J

.

3 komentarzy

Jeszcze trochę i będę specjalistą w pomocy psom przy tzw. kryciu czyli bzykanku. Bo UWAGA psom nieraz trzeba pomóc i my wczoraj im pomagałyśmy. W sensie ja i Karola i jeszcze taka laska co przyjechała z suką do Noela. W sumie to ta panna odwaliła czarną robotę. My tylko trzymałyśmy kocyk [Noel stojąc na podłodze był za niski] tudzież sukę, a ona w sensie ta dziewczyna… Nie powiem, nie napiszę co robiła bo się wstydzę. Niezła jazda Wam powiem. Ja to w szoku byłam, bo jak większość z was wie jestem PANIENKĄ a tam takie świństwa, że głowa mała. Co te psy robiły! Boszzzz W piątek powtórka.

Noitak
Zamówiłam sobie butki. Kozaczki, koturny i dwie pary balerinek. Śliczności. I już jadą – panie kurier pospiesz się pan. Poza tym kto chciałby mi strzelić kopa w dupsko, żebym w końcu wzięła się za czytanie materiałów do pracy mgr? Bardzo mi taki kop potrzebny jest, bo od 3 tygodni się zbieram i zebrać nie mogę. A dziś właśnie powinnam być u promotora z wiedzą w głowie i omawiać co dalej. Hmmm… Może za tydzień pojadę. A materiały cały czas wożę ze sobą WSZĘDZIE na wypadek jak by mnie naszło np. w samochodzie lub w pracy na czytanie. Nie nachodzi niestety.

.

9 komentarzy

Z facetami gorzej niż z dziećmi. Byliśmy z M. wczoraj u Karoli i mieliśmy oglądać film. Wyszło na to, że tylko płeć piękna oglądała, bo ta brzydsza się pospała [ja nie czuję że rymuję]. Napomknę tylko że film nie był jak by się mogło wydawać komedią romantyczną, tylko sensacją science-fiction…  I tak miałyśmy stereo. Z lewej flanki chrrrrr Martin z prawej pssiiiiii Robson. A po środku pies Noel z łapami skierowanymi ku górze. Cieniasy

Noitak
W pracy zasuwam w skarpetkach [czuję się tu jak w domu po prostu hhhahahh], bo w butach jest ciężko, prowadzę na boso i tylko jak z psem idę na spacer to jest dramat. Na dokładkę wczoraj Negra [znajoma wilczyca] towarzyszyła nam na spacerze i Pejkoś wiadomo wariował, skakał, ciągnął się na smyczy, więc wesoło było, bo skakałam za nim na jednej nodze.

Noitak
Jutro jedziemy do kamerzysty. Jak podpiszemy z nim umowę to już w zasadzie mamy wszystkie najważniejsze rzeczy ustalone: sala, kościół, orkiestra, fotograf i kamerzysta. Później z górki zostanie menu, kwiaty, samochód, obrączki, poradnia, sukienka, garnitur, dodatki, biżuteria, zaproszenia hehhe… Spoko, ogarnę. Ogarniemy się znaczy bo M. przezywa ten ślub bardziej, niż bym się tego spodziewała.


  • RSS