geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

.

13 komentarzy

I love polskie prawo, urzędy, pisma, wnioski. Właśnie się dowiedziałam, ze na naszej działce ją jakieś pierdzielone urządzenia drenarskie. Cała procedura pozwoleń i usunięcia potrwa jakieś 3-4 miesiące, więc jakby zalewanie fundamentów w tym roku staje się mało realne. Szit!
 

A teraz proszę mi tu w rządek się ustawić do składania życzeń, całusków, kwiatuszków bowiem Geminiga kończy 26 lat.

A tatko zrobił córuni śniadanko

 
  

Jak by ktoś nie zauważył, to jest to ludzik z włosami, oczkami, noskiem, ustami.
Jak miałam jakieś 5 lat jadłam na śniadanie takie prawie codziennie. Uroczo…

Dobra, bo nauka wzywa

.

2 komentarzy

Chciałam zacząć od soczystego „kurwa”, ale stwierdziłam, że nie wypada damie tak? Musimy uzupełnić dokumentację do projektu w celu uzyskania pozwolenia na budowę. Nie ma zgody od gminy na zjazd z ulicy [ja twierdzę że jest i zamierzam im to udowodnić], studnia jest za blisko sąsiada [pan projektant już się bierze za poprawkę] oraz nie ma uzgodnienia z zarządem melioracji [what?]. 

Noitak
Nauka zajmuje mi jakieś 70% czasu wolnego oraz jakieś 40% czasu pracy. Śpię na stosie notatek, co niezbyt korzystnie wpływa na kręgosłup, ale powoduje, że wiedza lepiej przyswajalną jest. Wpierw chciało mi się wyć na dźwięki słów: kurs walutowy, IS-LM, krzywa J, IRR, popyt, polityka fiskalna ALE teraz stwierdzam, że materiał jest do opanowania. JAKOŚ idzie. Najgorsze jest to, że nie wiem jak te notatki [od poprzednich roczników] maja się do obecnego planu wykładu. No ale myślę, że jak koleś ma pod 80 to raczej planu wykładu, sposobu egzaminowania i oceny nie zmieni. Wiadomo – starych drzew się nie przesadza.

Pozatymco
Próbuję od 9 dodzwonić się do urzędu skarbowego. Mhm
Lecę dzwonić i się uczyć

Paaaaaa

.

2 komentarzy

Kwiaciarnie mi mamkli wczoraj popołudniu. Tak! W dzień matki kwiaciarnia nieczynna! Mhm… Poszłam więc do cukierni. Kwiaciarnia cukiernia – w sumie podobnie brzmi. No i śmy się obżarli ciastkami, babeczkami, rożkami. Jak się ma mój cholesterol? Zapewnia że znakomicie! Nie no, ale panu doktór powiedziała, że nie ma się za bardzo czym przejmować, bo ten „dobry cholesterol” też mam wysoki.
 

Noitak
Nawet się pouczyłam wczoraj trochę. Ja naprawdę zniosę wszystkiego: fuzje, angielski, rachunek kosztów, rachunkowość bankową i publiczną tylko nie każcie mi wkuwać finansów międzynarodowych! Błagam o możliwość ściągania! Plizzz plizzz plizzzzzzzzz

Pozatmco
Pogoda się spierdzieliła. Za długo było ładnie. Całe 2 dni słonecznej pogody! Ileż można! Siedzę w robocie, patrzę za okno i czekam aż lunie. W sumie lubię deszcz. Lubię jak pada, ja jestem w domu i nie musze nigdzie iść. I lubię jak pada jak jestem szkole lub musze się uczyć, bo wtedy nie zazdroszczę innym, że mają wolne [powtarzam się?]. A co!

[zaraz mnie trafi kurwica, bo od 3 minut ktoś coś wrzuca do szredera - niszczarki]

Wracając do tematu pogody a właściwie niepogody to taka trochę sucz ze mnie. Nie przeczę. A właściwie pies ogrodnika. Jak ja nie mogę to inni też nie. A co! Niech pada, niech leje! Do końca czerwca! Hmmm… no doooobra… Nad domami młodych mam może świecić słonko, ale tylko 4 x w tygodniu! Bo inaczej one oszaleją z dzieciakami [i psami J] w domu.

.

4 komentarzy

Zapominalskim przypominam, że dziś należy zakupić kwiatka/perfum/czekoladkę i pobiec uściskać, ucałować mamusię, ponieważ

Dobra matka jest więcej warta niż stu nauczycieli
G. Herbert


Odebrałam wyniki m. in. Morfologię. Cholesterol 201. Pięknie. Nich zgadnę: żółty ser, który wpierdzielam 8 razy dziennie? Masło? Jajka? Chipsy? I ja mam to wszystko odstawić? Hmmm Dobra odstawię. Wczoraj LEDWO wcisnęłam się w spodnie, które na Karoli prawie wisiały! A jeszcze pół roku temu, to ona nie mieściła się w moje spodnie! Target: mniejszy zad!!!

Noitak
Wypadałoby wypić drugą kawę i poczytać notatki z finansów międzynarodowych. Oj wypadałoby. Ja nie wiem w ogóle kto wymyślił egzaminy na wiosnę. Zimą to jak cię mogę, ale żeby się uczyć jak na dworze jest +20, świeci słońce i ptaszki ćwierkają to już przesada!

Dobra idę po tą kawę i wiadomo – czytam
 

.

4 komentarzy

Przeżyłam weekend choć nie było łatwo. Stary bowiem próbował mnie zabić. Najpierw targnął się na swoje życie podchodząc pod 8 metrową krokiew która leciała z dwumetrowego wozu, a którą rozbujał Zdzichu z tartaku. Zabrakło 5 cm. Wziął się więc za mnie. Najpierw przygniótł mi paluchy między krokwiami a potem stwierdził, że zrzuci mnie z dwumetrowego stosu przekręcając belkę na której aktualnie stałam. Po tych próbach jednak się poddał i dał sobie i mi spokój. Czyli drzewo przywiezione, ułożona, opłacone i przykryte. Ma teraz przykazane leżeć, odpoczywać, schnąć i nie wyginać się. „Przyjedziemy po ciebie w przyszłym roku, buziaczki, papappapa, leż prosto i nie garb się!”

Noitak
Modlę się o mobilizację do nauki. Jak zwykle obudzę się w piątek że w sobotę egzaminy i w niedzielę także. Rozważam zatem wzięcie jednodniowego urlopu. Zaufana osoba zamknie mnie w pomieszczeniu ze stołem i krzesłem, butelką wody oraz sucharami. Może wtedy będę wystarczająco zmobilizowana.

Noitak
W piątek standard – melodia. Ja natomiast niestandardowo zabijałam wzrokiem. Powodem wkurwa był oczywiście M., który zginął w drodze do klubu na jakieś 2 godziny. Nie miało to jednak najmniejszego znaczenia, bo dostawało się każdemu, kto tylko zbliżył się na odległość mniejszą niż 3 metry.

Założyłam się też z Mańkiem o to co się urodzi: chłopak czy dziewczynka. Ja normalnie obstawiałam, że dziewczynka, ale że ja nigdy nie trafiam, to obstawiłam jednak chłopca. No ale potem z obrączki [kocham wróżby i zabobony!] wyszło że jednak Amelia. No i zakład jest następujący: jak się urodzi chłopak to przyjeżdżam do Agi na 3 weekendy a Maniek wtedy może iść na imprezę, a jak dziewczyna to odwrotnie. Maniek siedzi z dzieckiem a my ruszamy w miasto. Nie wiem tylko co na to wszystko Buba, bo ona się nie wypowiedziała, czy puści męża na imprezę/zostawi dziecko pod jego wyłączną opieką.

Dobra. Był weekend, był deszcz. Jest poniedziałek jest i pogoda. Czyli wszystko w należytym porządku.
 

.

1 komentarz

Aleeeee film wczoraj oglądaliśmy. Obłęd się nazywał [rok 2005 więc trochę spóźnieni jesteśmy, ale co tam]. Wpierw stary zebrał opierdziel, że włączył film wojenny. Okazało się, że film tylko zaczyna się sceną wojenną i musiałam przepraszać. Jak się komuś podobał efekt motyla to MUSI zobaczyć ten film. Ja jestem pod dużym wrażeniem.

Noitak
Kto zgadnie co robimy w sobotę??? BRAWO dla pani w trzecim rzędzie, która podała prawidłową odpowiedź. Wygrała pani deskę metr pięćdziesiąt z tej partii, co to ją będziemy układać właśnie jutro! Wiecie ile już tego pierdzielonego drzewa jest: 12 metrów sześciennych krokwi oraz 15 desek. W sensie desek 15 metrów, wiadomo że nie sztuk. Że o łatach nie wspomnę bo to phiii…

Noitak
Siedzę w robocie, jem truskawki i czekam na godzinę 17. No może 16, bo mam super tajny plan wyjść wcześniej. Agula moja przyjeżdża z Amelką/Kacprem w gratisie. Coś na gryla by się zdało wrzucić wobec tego.

Miłego weeeeeekendu

.

2 komentarzy

Uffff… jestem lżejsza o 8 tysięcy. Jestem super-mega-giga-hiper szczęśliwa, bo bardzo mi ciążyły. Czytaj: trza zapłacić za drzewo na dach. Jesteśmy spłukani na maxa. Na szczęście wypłata za pasem, więc jakoś przeżyjemy. U M. szykują się też fuchy co niezmiernie mnie cieszy, bo przy kryzysie u niego w robocie to pensje są na poziomie średnim. A do dobrego się człowiek szybko przyzwyczaja. No ale nie ma co narzekać tak. Młodzi, zdrowi, silni, zdolni. DAMY RADĘ!

Noitak
Nuda. W robocie nuda, w domu nuda, ze starym nuda. Nie mam co opowiadać dla potomnych. Może powiem tylko, że sesja za pasem i wydrukowałam dziś materiały do 2 przedmiotów. W przyszły weekend mam 3 zerówki oraz 1 egzamin. Oraz przesłodziłam sobie kawę.

Pozatymco
Załatwiłam wczoraj podpis na te pierdzielone nauki znaczy się poradnię małżeńską. Boszzz jakie tam głupoty chrzanią. Musiałam jechać do tej baby do domu. Rowerem. Z Karolą. Ale dzięki temu 2 godziny odbębniłam w 47,5 sekundy. Stary za to grał w piłkę. Chciałyśmy im troszkę pokibicować, ale te kurwy komary nie dały. Zaczęło się. Dwa dni temu ganiałam za jedną taką ździrą z kapciem po pokoju, ale mi umkła. A dziś dla odmiany mucha. Wielka obrzydliwa czarna mucha. Bzzzzzzz, bzzzzzzzz, bzzzzzzz FUCK. Jeszcze tylko nie odnotowałam wielkiego czarnego, owłosionego pająka, bo umówmy się te małe, cienkie to się nie liczą.

.

4 komentarzy

Piękna wczoraj była burza. Piękna! Uwielbiam burzę. No chyba że nie ma mnie w domu… Ponieważ mój pit bull boi się burzy i muszę biegiem do domu, żeby go ratować z opresji. Jeszcze przed burzą zdążyłam ugotować dwa obiady. No dobra półtora, bo przy tym drugim to stary mi pomógł. Tak więc były naleśniki amerykańskie oraz pierś kurczaka z ryżem i sałatką [która nie miała w sobie sałaty więc raczej surówką była].

Noitak
Boli mnie kark. Drugi dzień z rzędu oraz jestem potwornie niewyspana. Hmmm czy to może przez to, że przez weekend spałam łącznie 9 godzin zamiast 2 x 9 ? Who knows?

Pozatymco
Podpisana umowa z Piotrem Góralem, który to będzie budował nam chałupę. Chyba będzie wolny nieco wcześniej, więc przydałoby się sprężyć z wodą, prądem i pozwoleniem [choć na to ostatnie to raczej większego wpływu nie mamy]. Boszzz jeszcze nie zaczęliśmy a ja już dostaję kociokwiku na samą myśl, że geodeta, koparka, ekipa, beton, kierownik budowy… HELP

Noitak
M. zdecydował się [na tę chwilę] na aparat na zęby. Cieszy mnie to, bo jego zgryz nie jest najlepszy, jednocześnie wizja wywalenia 5 tysięcy jakoś niespecjalnie mnie cieszy. No ale to zęby, więc jak to mówią: jak mus to mus.

Mam jeszcze taką refleksję: nie znam drugiej osoby [a szczególnie dziewczyny o wadze w przedziale 50 - 80 kg] która potrafi tyle zjeść co ja! Owszem nieraz zjadają np. duuuży obiad, którego ja bym może nie zmieściła, ale zliczając posiłki, przekąski, dania z całego dnia: biję wszystkich na głowę!

Dla przykładu wczorajsze menu, które nie należało do tych z dnia obżarstwa: 2 kromki chleba tostowego z dżemem; 2 kajzerki z białym serem, pomidor; jogurt; gruszka, banan, troszkę winogron i truskawek; 5 herbatników; 2 wafelki; porcja makaronu z sosem bolognese, kawałek kiełby wiejskiej; 5 naleśników amerykańskich.

KTO DA WIĘCEJ???

 

.

2 komentarzy

Po pierwsze M. przyleciał z podwiniętym ogonem, uszami spuszczonymi po sobie oraz bukietem pięknych kwiatów a ręku [łapie]. Kwiaty przyjęte, przeprosiny także.

W szkole byłam gdy dostałam sms od Karoli: może pojedziemy do melodii co będziemy w domu siedzieć. Odpowiedz padła z mojej strony następująca: namówiłaś mnie. Pojechałyśmy z M. oraz Markiem, któremu próbowałyśmy poderwać dziewczynę, ale niestety miała chłopaka. Kamikadze poszło w ruch. Teraz czytam przepis na Onecie zainteresowana proporcjami, a tam piszą: ze względu na dużą zawartość soku z cytryny rano nie ma się kaca. Powiem tak: buhahhahah. Poza tym w niedzielę na wykładach nie czułam się za dobrze. Może za krótko spałam, może jeszcze byłam pijana. Kto to wie. Wiem jedynie, że miałam problem z zapisaniem takich wyrazów jak: logismografia, klasyfikacyjnych oraz nieznormalizowanych.

BEFORE

AFTER

A na koniec Pejkoś

Kółeczko piiiicha :)

.

3 komentarzy

Ja nie wiem. Dzwoni do mnie Aga, co i mówi, że siedzi w łazience, bo nie może… no wiecie. Za to sikanie idzie jej pierwsza klasa. Ja nie wiem czy o takich rzeczach powinny damy rozmawiać? Powinny?


Noitak
Mam dziś poważne zadanie w pracy. Do zjedzenia mam bowiem: 0,5 kg winogron, 3 banany, 2 kajzerki, serek, pomidora oraz jogurt i Kubusia [a propos Kubusia i Agi - jak za młodu kupowałyśmy na spółę ten soczek to jedna do drugiej mówiła: daj mi kupę - czyli że Kubę czyli że Kubusia; oraz chce mi się kupę. Hihihiih no faktycznie baaaardzo śmieszne].  

Pozatymco
Starszyzna wyjeżdża na weekend a ja się boję spać sama. Poważnie. Proszę się tam nie śmiać pod wąsem. Ja jeszcze nigdy nie spałam sama. Znaczy nie w łóżku sama tylko sama w domu. A tu mnie czekają 2 noce z rzędu. Na głębokie wody zostałam rzucona.

Noitak
Do szkoły idę jutro, więc proszę nie używać przy mnie tego słowa na w…, co to oznacza koniec tygodnia. Co chyba jednak nie powstrzyma mnie od spotkania na wino z Karolą. Tylko brak wina może nas powstrzymać. Ale jako że ulicę dalej jest 24h sklep, to myślę że damy radę.

 


  • RSS