geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

.

5 komentarzy

No więc zrobiłam te ogórki. Sztuk 19. Znaczy 19 słoików. I mam przepis na struclę serową oraz struclę jabłkową. I mam plan ją wykonać. Obie.
 

A jutro mam wesele. Kuzynki. A dziś idziemy ruszyć nóżką. Do melodii rzecz jasna. Także jak widać NUUUDAA

Moment. Idę wykraść trochę lodów z lodówki pracowniczej.
Dobra mam

Już zjadałam, ale PRAWIE zostałam zdekonspirowana.

A od poniedziałku idę do roboty do mamuni mojej. Zarobić troszkę grosza i jej pomóc. A właściwie jej pomóc a przy okazji zarobić trochę grosza. I mam tylko jedną prośbę: DAJ MI BOŻE CIERPLIEOŚĆ! Muszę: zakupić papierowe torebki [albo buchnać z makdonaldu] oraz opracować do perfekcji liczenie do 10 i z powrotem w celu odzyskania spokoju.

I mam jeszcze takie spostrzeżenie: kurewsko zimno w tej robocie u mnie. Na dworze skwar +57 stopni a ja mam skostniałe ręce oraz stopy. Po urlopie mam zamiar tu wrócić z rękawiczkami oraz skarpetami z wełny [z Zakopanego] założonymi na zwykłe skiersy, bo inaczej to gryzą.

Dobra
Komu w drogę temu kopa
Notopa!

 
  

.

2 komentarzy

 Ogóry będę dziś robić. Z Matyldą. Mam gorczycę, pieprz, ziele oraz liść. Tylko ogórków mi brakuje, ale to jakby szczegół.  I słoików. A stary będzie w tym czasie na masażu. Hhahahahhaa bardzo zabawne naprawdę. 

Kupiłam słonecznika. I zjadłam pół. Od kilku lat nie jadłam nie łuskanego, bo pazury trochę czarne się robią. No ale stwierdziłam, że pierdolić to. Paznokcie się przecież kiedyś domyją. A jak nie to można obciąć, bo odrosną. I teraz coś czuję, że poszło! Bo 1 słonecznik / dzień to minimum. A oprócz paznokci to mnie podniebienie boli bo jem po 3 na raz. Ba! Czasem nawet 4 jak dobrze się w gębie ułożą. Bo ja nie mam czasu na takie skubanie pojedynczo. Poza tym jedno ziarnko nie smakuje tak jak 4.

Noitak
Aaaaaaaaaaaa
Zapomniałam wspomnieć jak na mnie naskoczyło 2 idiotów, że mój pies srał im pod bramą. Nie srał. Srał naprzeciwko ich bramy w łąkę. I pan się mnie pytał, czy on ma to teraz wąchać. I wyzwał mnie od „hrabianek z młyna” [domyślam się że to przez białe lniane spodnie] oraz krzyczał, że „niech pani okulary zdejmie” [okularników nie można bić? Ale to przeciwsłoneczne były… czy chciał mi spojrzeć głęboko w oczy?] i „czy policję może jeszcze wezwę” [jaaaa???] Także ten. Śmiesznie tak się przez płot pokłócić. Jak 20 lat temu w piaskownicy.

Dobra bo słonecznik czeka

.

3 komentarzy

Mam urlop od poniedziałku. 2 tygodnie. Ale do bani z takim urlopem. Choć w sumie sama tego chciałam. W sensie, że będąc na urlopie idę do drugiej roboty. Do Matyldy zwanej również mamą. Muszę podreperować budżet. Ale! Czy ja tam będę miała czas na blogi???

No będę?
Bo jak nie to nie idę

Boszzzzz
Dopiero co skończyłam paczkę ciastek w robocie a już KTOŚ otworzył następną. Delicje. Malinowe. I miej tu człowieku silną wolę.

Boli mnie głowa, chce mi się spać, jestem zła oraz nie mam pieniędzy.

DO DUPY

.

2 komentarzy

Nic nie dzieje się przypadkiem. Raczej.
Wyjechałam do banku po 14 z myślą, że raz dwa zawiozę dokumenty, na pocztę biegiem marsz i już najdalej o 16 będę w domku. Przypominam że pracuję do 17. Jadę jadę jadę i nagle se przypomniałam, że w robocie, w kuchni na stole zostały zakupy… I to takie co to do jutra nie bardzo mogą zostać, bo same wyjdą.
Szit szit szit.
Dobra to lekka modyfikacja planu: gaz do dechy, zahaczam o robotę [nawet nie wjeżdżam na podziemny] zakupy w garść i biegiem na pocztę. Ale ale! Szefuńcio dzwoni w tak zwanym międzyczasie. Proszę wysłać takiego a takiego maila! Ha! Gdybym pojechała do domu to by było kiepściutko! Może by się wydało, że chciałam się urwać ale przede wszystkim straciłabym sporo jakże cennego czasu.
Także ten. Uważam, że podświadomie specjalnie nie wzięłam tych zakupów co zdarzyło mi się po raz pierwszy.

Noitak

Eeeeeee
Yyyyyyyyyyy
Aaa
UUUUUU

Może wystarczy mądrości na dziś
 

.

3 komentarzy

Starego nie ma nadal. Teraz są w trakcie „zbierania się” w sensie, że zaraz rozpoczną drogę powrotną do domu. My natomiast babski [noooo prawie bo Robert nam towarzyszył] weekend. Przyjechała Agula i zaliczyłyśmy zakupy [pojechałyśmy tylko po getry wróciłyśmy z kurteczką, bluzką, błyszczykiem, stringasami, talkiem - ja; oraz 4 bluzkami, getrami, 3 stringasami, błyszczykiem – Aga], grilla, nocne rozmowy, pizzę. I mam takie spostrzeżenie: sikałam częściej niż kobieta w 5 miesiącu ciąży.

Tiaaaaa
Jadłam również więcej
Tiaaaaa

Noitak
Klarens jest mistrzem świata. Boszzzz jak on mruczy! Jaki on ciepły! Jak jemu coś się śni! On przez sen normalnie prycha, przebiera łapkami i pokazuje zęby! Widziałam wcześniej jak pies tak robi, ale kot? One też tak potrafią??? I ile on je!!! Normalnie non stop je, śpi, gryzie i tłucze nas łapami. I przy tym cały czas, non-stop mruczy! Karola pyta czy może go adoptować. Nie może. Mój ci on!

Pozatymco
Lody zrobiłam [do jedzenie droga Kukunariss]. Nie róbcie. Niedobre. Słodkie jak cholera, z grudkami a garów trzeba upierdolić ze 6, że o łyżkach, mieszadełkach, miseczkach nie wspomnę. I pieczarkową. Ale pieczarkowa dla odmiany była git!

Aaaaaa
Bym zapomniała. Czy ja kiedyś wspominałam, że Koka pies Agi jest bezczelna? Nie? To wspominam. I notuję ku pamięci [mięci ku pa], iż Koka była uprzejma zesrać się centralnie w przedpokoju, w progu drzwi do kuchni, w której to mój ojciec smażył kotlety. Schodzę ja na dół, proszę ja Was, a tam… gówno!
Ot i cała historyja!

I mam strasznie dużo pracy w pracy. Dziwne co? Być zajętym w pracy. Dopiero z godzinę temu znalazłam chwilę, żeby wejść do netu. Ehhh

.

2 komentarzy

Hmmm
Wczoraj w robocie do 18… [czy ja mówiłam jak uwielbiam zostawać po godzinach]. Bez efektu. To znaczy na darmo siedziałam, bo coś tam coś tam. Ale: pani Justyno, jutro załatwimy temat. Proszę przyjść na 8:45. Byłam 8:30. Jak to mówią dzięki Bogu jest 9:03 a ja siedzę sama. Tiaaaaaaaaaa Nie ma to jak przyjść pół godziny wcześniej nie-wia-do-mo-po-co.

Noitak
Stary wyjechał. Dostał na drogę kanapki z pastą jajeczna. Meldował się z trasy JADĄ. A burza była w nocy taka, że dzięki. UWIELBIAM! Ale co się nalatałam po psa/kwiatki/zamykać okna to moje. Wczoraj skwar na dworze a dziś dla odmiany psia pogoda.
Dawno nie padało w końcu. Spoko. Za rok będą susze.

9:11 Dalej jestem w pracy SAMA!

Idę przeszperać net. Będę raportować. Obstawiam 10.

9:18 Jest

Dobra. Pisaliśmy pismo. Bardzo ważne. No i pierdolnęłam się na 50 milionów. I szef mówi do mnie w te słowa: o zgubiła pani 50 baniek. Na co ja: panie X nie róbmy afery o 50 milionów.
Później znalazłam natomiast jego błąd na 1 milion. Więc ten. Kompensując jestem 49 baniek w plecy.

Phiiii
  

.

Brak komentarzy

Do dziś nie chciało mi się na wakacje. To znaczy może i chciało, ale brak kasy skutecznie wybił mi z głowy wszelkie podróże. Do dziś. Dziś jestem na etapie JA CHCĘ NAD MORZE!!!!!!!!!!!!!

Stary wyjeżdża na weekend do Kołobrzegu a ja umrę chyba wtedy. I nie wiem kiedy i nie wiem za co i nie wiem z kim, ale pojadę. Choć na 3 dni. I nie wstanę z piasku choćby nie wiem co. Będę tam spać i jeść. I kąpać się oczywiście. Nie w piasku jak ptaszki tylko w morzu. W falach. Aaaaaaaaaa

Noitak
Włosy mam straszne. Rozdwojone końcówki doprowadzają mnie do szału. Wiem co należałoby zrobić. Obciąć. Oooooo co to to nie! [zapuszczam na komunię]. Mam plan, żeby każdy włos z osobna skrócić o tyle, by nic a nic nie ubyło z długości. W sumie mam w pracy trochę wolnego czasu. Ciach ciach! Ile przeciętny człowiek ma włosów? Mmmm Sprawdziłam. Podobno 100 000. Czyli 100 000 sekund. Czyli 1 666 minut, czyli 27 godzin. Czyli, że w 4 dni się w pracy wyrobię z obcięciem.

.

2 komentarzy

Kiedy jest lato? Lato jest wtedy gdy śpi się przy oknie otwartym na oścież. Takie jest moje zdanie. I ja myślałam, że mamy lato. Od 3 dni tak śpię. I jakież było moje zdziwienie, gdy obudziłam się rano a w pokoju było minus 16 stopni. A ja w dodatku z mokrą głową, bo na całą noc odżywkę nałożyłam i spałam w czepku. Więc ten-teges. Obstawiam katar co najmniej. Może być w połączeniu z kaszlem również. 

Noitak
Normalnie się wczoraj zawzięła ja i uprałam sukienkę oraz płaszcz, zrzuciłam foty, zrobiłam drobne zakupy oraz UWAGA usmażyłam naleśniki ze srem. Że o bobie nie wspomnę. O a propos. Na bazar muszę iść w celu zakupienia witaminków pod postacią pomidorów, ogórów, owoców.

Kupiłam. Trzy siaty. W sumie ważą pewnie z 6 kilo. Bo dzisiejszej rozpuście wafelkowej będą jak znalazł.

.

2 komentarzy

Nie mam czasu. Standard. Masa zdjęć z działki do zrzucenia, obejrzenia czeka.
Miałam robić kopię danych z lapa, bo umrę jeśli mi coś pierdyknie i będzie po zdjęciach! No ale kiedy? Sukienkę muszę uprać, no ale kiedy? Posprzątać w domu muszę, no ale kiedy? Obiad ugotować, no ale kiedy? Skoro cały czas po pracy poświęcam sierściuchom i staremu.

Kot zostaje oczywiście. Nie mamy serca go wywalić i nocami myśleć czy nie jest głodny. Ale o 3 w nocy dostał od M. nakaz eksmisji do drugiego pokoju. Wraz z kuwetą. Mimo zabawy przez 4 godziny przez snem [aż sapał o tak: hee hee hee] obudził się jak zaczynało świtać i przyatakował nos M.

Noitak
O! a p. Tereska z biurka obok właśnie powiedziała „kurwa jego mać” – do drukarki oraz „kurwa, a ta co wściekła się” – do pani która wystosowała do nas pismo. Nie żeby to było cos nadzwyczajnego, tak tylko piszę. Ku pamięci. [Mięci ku pa wpisał się Alojzy Dupa].

Oraz
Przypomniało mi się jak na działce Julka lat 19 rzekła do mnie w te słowa „ty to pierdolnięta jesteś” ale to był komplement więc zamiast się obrazić i jej jebnąć smażonym na grillu boczkiem powiedziałam dziękuję. Bo teraz to są takie czasy. Kiedyś to się mówiło, że ja cię lubię albo że masz fajne spodnie a teraz proszzzz

Dobra idę poczytać co tam w wielkim świecie

.

1 komentarz

Weekend wspaniały! Zaproszeni bowiem zostaliśmy do Agi i Mańka na działkę. Zapakowaliśmy psa, jedzenie, picie oraz wieżę [wieżę to za dużo powiedziane: sprzęt grający] i WIO! Dojechali do nas K&R [nie ma za co] i jeszcze kilka osób. Było nieźle. Dopiero następnego dnia okazało się, że komary jednak gryzły. Czy tam kąsały. Wszystko jedno. I wszyscy mówili: ale spokojny pies, pierwszy raz widzę takiego grzecznego psa. Mhm. Trzeba było kota wpuścić. Albo chociaż „kici kici” zawołać. Ale i tak pancia [czyli ja] była dumna z pieseczka. Ze starego też, bo dzielnie grillował i rozpalał grilla z 5 razy. I ja jadłam non stop. I hitem sezonu jest boczek oraz chleb z serem z rusztu.
 

Noitak
W domu mam straszny burdel, ponieważ nie mam kiedy posprzątać. Jak nie wesele, to działka, jak nie działka to obiad proszony a jak nie – to mi się nie chce / nie mam czasu.

Stary ma też już dość kota. Szybko dość bym powiedziała… Nie chce ktoś kota?
I nie wiem co teraz… Ja też uważam, że to nie był najlepszy pomysł, ale skoro już jest…
Oddać?
Szkoda. On taki fajny…
Zostawić?
Męczy się. Sam siedzi.
I M. nie może spać przez niego, bo buszuje pół nocy i atakuje nos M.
Nie wiem

I w ogóle ten mój M. to trochę niezdecydowany jest.
Przez ostatnie tygodnie była afera, że on na sunrise jedzie, teraz natomiast [od dziś rano], że jednak nie. Dlaczego? Ponieważ mu pozwoliłam. Logiczne nie? Jak mu na coś nie pozwalam, to on to koniecznie chce [zakazany owoc] a jak pozwolę to on mi mówi że jednak nie jedzie.

No dobra
Gdzie ta burza? Bo psa w domu zostawiłam nie po to, żeby nie padało [co zresztą zapowiedziane zostało w prognozie]


  • RSS