geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2009

.

3 komentarzy

 

Ciekawe kiedy zaponę wziąć własnej głowy. Dziś dla odmiany nie wzięłam portfela. Zorientowałam się już na przystanku autobusowym. Droga z powrotem do domu i raz jeszcze na przystanek to jakieś 30 minut. Trochę marnie się spóźnić przy poniedziałku. Jechałam zatem dwoma autobusami na gapę oraz jechałam do serwisu samochodem bez prawa jazdy. Nie powiem nie powiem ciśnienie miałam nieco wyższe niż standardowo. A na przystankach wypatrywałam kanarów. 

Noitak
W weekend M. był w Mławie, ja u Karoli. Musze powiedzieć, że trening czyni mistrza. Kiedyś wino szło mi tak-sobie. Teraz Robert po nalaniu nam wina do kieliszków nie fatyguje się by je zakorkować. Nie ma sensu. Tylko potem mam dylemat czy pchać rower czy jednak jechać [spoko 300 metrów boczną].

Pozatymco
Poza tym jestem w dupie. Finansowej. Źle mi bardzo. Nie mam nastroju. Boję się. Nie mam siły. Nie mam siły nawet marzyć, że będzie lepiej. Kurwa. Mać. Miało być lepiej od teraz. Nie jest. I nie wiadomo kiedy będzie i czy będzie. Szit szit szit

 

.

5 komentarzy

 Jestem beznadziejna. BEZ NA DZIEJ NA
Moje uzależnienie od ciastek, wafelków, pierniczków zaczyna mnie przerażać.
A właściwie to może lenistwo jest powodem wpierdzielania? Bo to jest tak. Jak jest w pracy p. Tereska to ona mi kupuje codziennie bułki. Ja raz w tygodniu kupię serki, mesli, jogurty i się tym żywię. A jak nie ma p. Tereski jak teraz to nie ma pieczywa. I mi się nie chce po nie iść, bo nie jestem jeszcze głodna. A potem jestem głodna i to jestem głodna tak, że już nie mogę wytrzymać… i wtedy jem ciastka panie doktorze. Tak jestem uzależniona. Jestem ciastkomaniakiem.

Pozatymco
Tato przed wyjazdem zlecił mi bojowe zadanie. Zbierz maliny rzekł. Ha! Se myślę. no problem duuuuuude. A to jednak był pewien problem, ponieważ maliny zostały zaatakowane przez spajdery. A ja za spajderami, że tak powiem nie przepadam. I zanim dostałam do krzaka musiałam poniszczyć wszystkie pajęczyny takimi łapkami do grilla i upewnić się, że te gnojki pospadały. Ale i tak miałam schizę, że po mnie łażą i cały czas toczyłam ze sobą walkę. Aaaa [tak wodzie aaaa nie Aara]  i jeszcze wczoraj znalazłam w progu domu zatrzaśniętą żabkę. Bleeeeeee Miała troszkę flaki na wierzchu. I musiałam ją szczotą wymieść.

I jak dziś pamiętam sytuację jak z Agą wróciłyśmy w środku nocy do mnie do domu, w którym obecnie mieszkam, a w którym mieszkałyśmy przez jakiś okres wakacji a tam PAJĄK [drukowanymi, żeby zobrazować rozmiar nie]. Wielki, włochaty [niemal puszysty]. Oczywiście na środku pokoju a jakże. I moja dzielna Buba załatwiła go mopem. Przypierniczyła w podłogę tak, że na bank obudziła sąsiadów oraz złamała kij od szczoty. Ja jej tylko kibicowałam stojąc w bezpiecznej odległości.

Nienawidzę pająków, dżdżownic, gąsienic, żuczków, ślimaczków, szczypawek, pająków i innych tych rozmiarów. Niż znoszę też płazów. Gady jak cię mogę. Gryzonie tylko udomowione, ale o długim, cienkim, nieowłosionym ogonie nie może być mowy. Także myszki, szczury: wypad. Chomiki, świnki: łelkam.

 Noitak
Piąteczek mamy nie
Piąteczek weekendu począteczek

Na deser Wiejski Ryj Klarens
On tak śpi….

 

.

3 komentarzy

Trochę sobie dziś robotki wynalazłam. Robiłam porządki w dokumentach bowiem. W sumie wszystko było tam gdzie powinno, ale i tak z układaniem, niszczeniem, przekładaniem troszkę się zeszło. I boszzzz gdzie moja przebojowość, jak się szef zapytał czy chcę dziś auto to powiedziałam: niekoniecznie. Co za psita! Chcę, chcę, chcę!!!

Noitak

Wczoraj widziałam się z Iwonką oraz Madzią. Sympatycznie, sympatycznie nie powiem. Pojadłam, popiłam, pogadałam. Powspominałyśmy trochę, dostałam wachlarz ploteczek z mojej ex-roboty. I czas zleciał mi o tak [pstryk]. 

A dziś Pejkoś odmówił ijścia na spacer, bo UWAGA padało… Tiaaa mój pies nie wychodzi na dwór jak pada. A w nocy natomiast spałam tak mocno, że M. wywalał kota bo ten skakał i szalał oraz była ulewa. A ja NIC! I jak mnie M. rano zobaczył to powiedział, żebym wzięła ten tydzień urlopu i pojechała z mamą nad morze. Może morze albo Morze może. Ale nie. Postanowione. Matylda nigdzie nie jedzie. Będzie codziennie za to SPA odwiedzać. Już ją zapisałam na masaż, jacuzzi i takie takie tam.

Pozatymco
Poza tym to spać mi się chce przeokrutnie. Normalnie mam taki plan, żeby nigdzie nie iść w weekend tylko przespać 48 godzin. Zapaść w sen weekendowy. Obłożę się jedzeniem i piciem i nie wyjdę z łóżka. No chyba, że za potrzebą jak to się elegancko mówi. A na te chrzciny to też wezmę ze sobą kołdrę. I zdrzemnę się w kościele a potem na sali. Albo M. mnie z łóżkiem tam zawlecze.

Dobra przyznam się
Ciasteczkowy potwór powrócił
Opakowanie cukrotek poszło
Nie jestem z siebie dumna
Teraz pokutuję i poszczę [się] [to poszczę od postu a nie od szczania]


 
  

.

6 komentarzy

Burdel mam w chałupie taki, że aż strach normalnie. Nie sprzątam od ponad tygodnia. Mam być twarda. W sobotę będę odgruzowywać. Tuż przed przyjazdem rodziców. Aczkolwiek nie wiem czy dotrwam do soboty, gdyż śmieci na podłodze zaczynają mnie mocno irytować.

Zrobiłam wczoraj pastę rybną. GODZINĘ mi to zajęło. No bo weź tu wydłub wszystkie ości, posiekaj drobno pomidora, ogórka, jajeczko, rzodkiewkę, cebulkę, szczypiorek, papryczkę. Była cała miska jest ociupiną na dnie. Ja zjadłam 3 łyżki. Tiaaaaa Stary w tym czasie spał [dodała mimo chodem].

Wczoraj naszykowałam żarcie, dziś mam wychodne. Jadę odebrać zaproszenie na 5 wesele w tym roku. Hhehehhehehhe Fantastycznie jest być popularnym. 5 wesel i chrzciny raz. Cuuuudoooownieee.
Policzmy niezbędne minimum: 2 x 400 + 3 x 300 + 1 x 200 = 1900 + sukienka, koszula, pralnia, kwiaty, fryzjer…  A czy wspominałam, że jakby nie bardzo mamy kasę?

Boszzzzz jak to dobrze, że za rok już nasze! Do końca życia nie pójdę już na żadne wesele! Nawet swoich dzieci. Tylko do kościoła mogę, bo tam nie trzeba wywalać kasy.

.

3 komentarzy

Zapisałam się na zajęcia. W sobotę 1 okienko dwu-godzinne w niedzielę 2 okienka czyli 4 godziny czekania. Boska jest moja szkoła! I dwa zjazdy pod rząd w grudniu przed samymi świętami. Fantastycznie! Ale Agnieszka ma 7 godzinne okienko w sobotę więc nie narzekam.

Pozatymco
Klarens buszował dziś pół nocy. Najfajniej było jak wbił mi pazury w łokieć i na nim wisiał dopóki go nie zdjęłam. A potem ocierał się pyskiem o mój pysk i gryzł w tak zwanym międzyczasie. Wyspana jestem jak niedźwiadek po zimie. Mówiłam, ze rude to wredne to mi stary nie wierzył.

Noitak
W pracy dziś zapiernicz. Dopiero teraz mam czas na herbatę od rana. Ale za to wyjaśniła się sprawa, za którą dostałam zjeby w sobotę. Heh. Oczywiście na moją korzyść. Nic nie szkodzi. Tylko pół soboty i niedzielę miałam zwaloną.

Na chrzciny w niedzielę idziemy. Pierwsze w sumie chrzciny na jakie idziemy, bo Wikuni nie wliczam, bo to bardzo bliska rodzina więc inaczej.
 
No to właśnie Dominika chrzciny będą. Kurczę. Co się daje na chrzciny? Ile kasy?

Dobra, bo zjeść tez nie miałam kiedy.
NOTOPA
    

.

5 komentarzy

Dobra
Więc tak

Dziś mija 8 lat jak ze starym jesteśmy razem. HALO??? Kiedy to zleciało??? Dopiero co miałam 18 lat i bajerowaliśmy się z M. On mnie woził taty samochodem, trzymał za rękę, masował kostkę i zabierał na lody do McDonalda, puszczał Myslovitz i Paktofonikę. Ja dla niego się stroiłam, malowałam, robiłam paznokcie. Dziś. 8 lat starsi, mądrzejsi [?], doświadczeni. Wkroczyliśmy razem w dorosłe życie. I mimo że czasem jest źle nie umiem wymazać tych 8 lat. Nie umiem ich przekreślić, choć czasem tak bardzo mi źle. Ale to piękne 8 lat.

Dobra bo się rozczuliłam normalnie
Co tam w weekend lepiej opiszę
Grill był. Znowu. W sensie, że jedzonko, bo na siedzenie na dworze to trochę za zimno.
I Piotrek znowu u M. nocował. Z Darią. I leniwa niedziela przy śniadaniu, kawie i obiedzie z nimi.
I w Melodii byliśmy, bo się okazuje, że już otworzyli.

I nową ksywę mam: Jola. Bo ja uzależniona jestem od błyszczyka/kremu tak? I Piotrek jak widzi mnie ze szminką to woła: Jola, łer is jor hors? Czyli że jestem niczym Jola Rutowicz… Odmawiam komentarza w ten sprawie.

I miałam telefon w południe w sobotę z pracy. I cały weekend myślałam, jaki to opierdol zbiorę z poniedziałku, ale jakoś się obyło. Ale weekend oczywiście zpierdzielony. 

I mam jeszcze taką refleksję: moi nowi sąsiedzi są hmmm dziwni. Mam nadzieję, że nie będziemy ich zbyt często widywać i że nie będą uciążliwi.

.

2 komentarzy

Jestem rozsądna. Tak myślę. NIGDY nie upijam się tak, by nie móc kontrolować sytuacji, ZAWSZE mam telefon komórkowy, NIGDY nie idę na imprezę sama, ZAWSZE uważam. I tylko przypadek sprawił, że nie doszło do dramatu. Wystarczyły 3 sekundy i KTOŚ wrzucił mi COŚ do drinka. Słowa Karoli wypowiedziane na 2 sekundy wcześniej: uważaj na drinki i moje spojrzenie w ich kierunku mimo chodem. Drinki stały od nas niecały metr. Jak to możliwe? Tak na bezczela? Jak kieszonkowcy. Paranoja…

A ile jest małolatek niewiele wiedzących o życiu, które pijane niemal do nieprzytomności potykają się o schodki klubów? My byłyśmy trzeźwe. Piłyśmy sok. Jak łatwo jest im coś dorzucić, wyprowadzić z klubu…

 

.

5 komentarzy

Klub nam zamknęli. I ja nie wiem co teraz będzie. Gdzie my dziś ruszymy? Karola mówi sprawdź na forum. Ależ na forum to mnie się zdaje, że nikt normalny tam się nie wypowiada. Nie wiem czy wierzyć. Ja nie chcę do bananowców i panien szukających sponsora. Nie chcę też do klubu gdzie bez wspomagaczy nie nadążysz za naćpanym DJ bo tak młóci. Ja chcę do Melodii . Do Michaela Jacksona i Beyonce. Do Duffy i Georga Michaela. Proszzzzz

Nic to będziemy pukać do różnych drzwi.

Pozatymco
Jutro oczywiście ma padać. Bo przecież Geminiga ma wolne. Nie inaczej. Cały tydzień żar z nieba a jutro rzesz jego mać deszcz. Ale za to niedziela ale za to niedziela niedziela będzie dla nas [dla mnie i słoneczka oczywiście].

Ale cieszmy się z tego co mamy, bo mamy piąteczek. Piąteczek My love. Dobra. Popatrze na te imprezownie warszawskie.

 
 

.

2 komentarzy

Żeby się udało, żeby się udało…
Błagam panie urzędniku! Bądź pan człowiekiem. [bo wpierdol].

Jak mi te małpy coś znowu wymyślą, to nie wiem. Uduszę czy coś.

Mam jakiś głód naukowy. W sensie, ze bym coś napisała, czegoś się pouczyła. Dobrze dobrze. Może chociaż jeden wykład w październiku będzie przyjemnością. O ile do tego czasu mi nie przejdzie. A jest taka ewentualność. Ale jak coś kiedyś wspomnę o podyplomowych to uprasza się o sprowadzenie mnie na ziemię. Metoda dowolna.

Noitak

Oglądałam wczoraj fashion TV. I postanowiłam: ciastka nie istnieją! Siłownia oraz wszelkiego rodzaju wysiłek fizyczny a i owszem. Hehhehhheh Na ile mi starczy silnej woli? Ja obstawiam 16:14. I znów w amoku wpadnę do kuchni i wyjem wszystkie słodycze jakie tam są.

Dobra
Straszna nuda u mnie ostatnio
Nie zanudzam więc towarzystwa tylko idę na kanapkę

.

2 komentarzy

Była wczoraj u Karoli Aga z Bercią. Karola je doprowadzała do kultury, czyli że farbowała i strzygła. Śmiechu było co niemiara gdy Karola nieco na siłę strzygła Bercika asymetrycznie i DOŚĆ krótko. I kiedy złapała pierwszy kosmyk tak 2 cm od skóry z krzesła dobiegł głos: o jej myślałam, że ty tu chcesz uciąć. I Karola to zrobiła. W sensie ucięła na tej wysokości. Wtedy z krzesła padło: o kurwa ucięłaś. Mnie i Agę to strasznie rozbawiło. Bercika mniej, bo widziała jak z każdym ruchem nożyczek na ziemi lądują jej włosy skrócone DOŚĆ mocno. I potem straszyłyśmy Kokę [psa Agi], ze jak będzie niegrzeczna to obetniemy ją maszynką i będzie wyglądała jak Bercia. 

Pozatymco
Dalej żrę [i rżę] ciastka hurtem. Nie tam, że jedno czy dwa. Naście. Szczęście, ze nie dziesiąt w sumie. Nie szkodzi nie szkodzi. Nadrobię jutro. Błagam, niech ktoś zamontuje kluczyk na tej szafce ze słodyczami. Jestem beznadziejna wiem. Moja silna wola jest silna tylko z nazwy. Tak naprawdę jest mięczakiem. Mięczakiem ślimakiem bez muszli nawet.

Noitak

A dziś wieczorem to bym chciała zrobić 20 sztuk paznokci, dokumentację dla Matyldy na jutro, tabelkę dla Matyldy, zaliczyć jakąś jazdę na rowerze, spacer z psem, wizytę u Karoli. Zobaczymy


  • RSS