geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2009

.

3 komentarzy

Update
Ilość wesel w tym roku 5 + 1 = 6
słownie: SZEŚĆ KURWA SZTUK

Z
A
J
E
B
I
Ś
C
I
E

Nie mam nic do dodania. W robocie jestem. Zarabiam na wesela. Maaaatkooooooo

Hmmmm
Znalazłam pocieszenie do zaistniałej sytuacji.
Gdybym była amerykańską nastolatką mogłabym rzec:
ALE JESTEM POPULARNA!

.

1 komentarz

Jestem
Żyję… ledwo
Czuję się mocno eksploatopwana.

W nocy spałam na raty. Z pobudką niewiadomopoco co jakieś 13,5 minuty
Dziwne sny… dziwne zachowania… jak np. zerwanie plastra evry…
Taaaaakkkk
Pełnia??? Zaczynam lunatykować?

Weekend za krótki. Zbyt wiele było miejsc do odwiedzenia jak na dwa dni.
Impreza u Karoli w piatek.
Wymiatania pajątów z kątów w sobotę, reko na Pradze, film.
Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela: urodziny Wiki, odwiedziny u Agi i… wreszcie sam na sam w łóżku z kingiem [królem królem, ale horroru jak by miał ktoś wątpliowści].

Kolejny tydzień orki u Matyldy w robocie uznaję za otwarty.
Noooo
Kiedyśtam wrócę…

.

1 komentarz

Tańce są fantastyczne. Ta godzina raz w tygodniu zlatuje mi jak 3,56 minuty.
Wczoraj cha-cha oraz salsa. Fenomenalnie!
Gdyby troszkę mniej kasy to kosztowało… Ehhhh

I jak dziecko się cieszę. Wracam do starego i prezentuje mu te swoje układy.
A on ma za zadanie chwalić.

A a propos starego
Jakiś podkurwiony deczko jest.
Dzwoni:
„Ma plany” na weekend [rekonstrukcja, masa krytyczna, urodzinki Wiki i takie tam] no i jak mu delikatnie zasugerowałam, że wczoraj ustaliliśmy z moimi rodzicami, że dla majstrów trzeba w weekend zorganizować WC. To się zaczęło.
Że kurwa, że raz na trzy miesiące reko, że w dupie i takie takie tam.

Ochłąnął. Jest „niewsosie” jak uznał.
Tiaaaaa

.

3 komentarzy

U Matyldy w pracy jestem znowu. I tam jest jak w pracy. Znaczy, że się pracuje.
Wobec tego nie bardzo mam czas się w tyłek podrapać, że o blogowaniu nie wspomnę. Mój organizm wyraźnie odzwyczaił się od takiego funkcjonowania. 8 h na najwyższych obrotach i przy pełnej koncentracji. Głowa mnie boli, chce mi się spać i jestem koszmarnie zmęczona.

Na weselu byliśmy w sobotę. Ze starym. Ale będąc u Karoli w salonie byłam na etapie szukania towarzysza do zabawy. Stanęło jednak na tym, że zgodziłam się wziąc tego mojego gamonia. Już trudno.

Mam jeszcze takie spostrzeżenie. Niespełna 4 miesięczny kot zajmuje więcej miejsca na łózku niż dwoje dorosłych ludzi. M. budzi mnie w nocy i mówi przesuń się, bo kot na mnie leży. I efekt jest taki, że ja śpię na boku twarzą przyklejona do ściany, Marcin na moich plecach a kot na drugiej połowie.
 
I tak o.
A paznokcie są czarne od słonecznika.

.

2 komentarzy

Dobra prezent jest, zakwasy są. Czyli mam wszystko czego mi trzeba było. Teraz tylko nie wiem jak ja z tymi zakwasami na weselu… 

Kupiłam „rosse madder” Kinga. Zastanawiałam się czy nie przestać jej czytać na 19 stronie. Ale mam nadzieję na happy end więc idę dalej. Na 30 stronie jest lepiej.

Noitak
Piątek mamy. Stary coś przebąkuje o wyjeździe „na ryby” z chłopakami z Rembidż. W zeszłym tygodniu było „pograć na pleju”. Ciekawe co wymyśli za tydzień. Obstawiam gotowanie albo czyszczenie akwarium.

Allllee
Jaki film wczoraj oglądałam. Normalnie z czarną wersją… jak on miał…. Nnoooo… ten co tak kopie wysoko…. Aaa wiem: Jean Cloude Van Dame [sprawdzę jak to się pisze] prawie dobrze napisałam. Przez dwa mm Damme. No i wczoraj był tak taki czarny tak ładnie zbudowany i tak kopał. A historia była o tym, że on uczestniczył w ulicznych walkach, żeby dotrzeć do żony zmarłego więzieniu kolegi i do jego syna. A ta żona to był więziona przez gangstera. A ten syn w rodzinie zastępczej. I on załatwił na szaro tego złego, co tą żonę więził. Boski był ten film. Takie przerysowane charaktery. Wiadomo kto jest dobry a kto zły. I tak ładnie się bili. I ten dobry był tak dobry, że aż strach.
Oczywiście po filmie nastąpiła seria ciosów ćwiczeniowych na starym. Zawsze tak mam po filmie akcji. Ćwiczę ciosy podpatrzone na ekranie.

PozatymcoPoza tym, to zaliczyłam ten gówniany egzamin! Na 3, ale zawsze! Boszzzz jaka ulga! Ponad połowa nie miała tyle szczęścia, wiec chyba mogę być dumna! Uffffffff Normalnie zeszło ze mnie ciśnienie. Chyba się dziś upiję. Będę pijana szczęściem.

 

.

1 komentarz


I raz i dwa i cha cha cha, i raz i dwa i cha cha cha…
Noooo fajnie było. Chociaż liczyłam na zakwasy dziś dzień. Lubię zakwasy. Po godzinie tańca i zrzuceniu nie wiem 250 kcal zjadłam bardzo dietetyczną kolację w postaci frytek smażonych w oleju. Ale co tam.

Wyników z egzaminu nie ma. Miały być wczoraj, będą jutro. A ja już obgryzłam wszystkie paznokcie. Trochę niepoważnie. Ze 37 razy otwierałam stronę gdzie zamieszczone są wyniki i 37 razy zeszłam na zawał. Ja nie wiem, że na starość zaczynam się wszystkim
bardziej przejmować. Na licencjacie szedł warunek za warunkiem [warunkiem poganiany].

Noitak
Na zakupy dziś muszę. Prezent nabyć. Dla bratowej. Boszzzzz to chyba osoba której najciężej coś kupić. Co kupić komuś kto wszystko ma? A jak nie ma to nie potrzebuje? A jak potrzebuje to se sam kupi? I kto jest DOŚĆ wymagający. W sensie, że ma swój gust, za którym ja niekoniecznie podążam.

No nie wiem. Ciężki temat. Kupię toster. Co z tego, że już ma. Będzie mogła robić 4 tosty na raz! Oszczędność czasu…

.

Brak komentarzy

 

Gorgonzola i Pieróg z You can dance niech się szykują. Idę dziś na tańce. Normalnie będę wirować na parkiecie. Ze siostrą idę. Bo to taniec towarzyski SOLO. W sensie, że tylko dla płci pięknej. M. nie może. Co prawda pojawił się pomysł, żeby mu jakąś peruczkę, spódniczę i przemycić, ale spalił na panewce. Ale jak załapię podstawy, to pójdziemy z M. razem. Boszzzzz już się doczekać nie mogę.

Noitak
Ależ wczoraj błysnęłam inteligiencją. Szefuncio mówi do mnie, ze na 9 przyjdzie Kowalski z Malinowskim a na 13 Woźniak ze Świtą. I ja 4 razy pytałam o to drugie nazwisko zanim pojęłam że świta to w sensie towarzystwo. No normalnie ajkju 1256442.

 

.

Brak komentarzy


Więc tak
Mam dość telefonów, urzędników, projektantów, wniosków, druków, banków, gmin, specjalistów, geodetów. A wszyscy mi wokoło mówią, że to dopiero początek. No to ja dziękuję. Postoję. Normalnie ulewa mi się. Za jakie grzechy? Co ja matkę, ojca zabiłam? Hę? Wali się jak nie jedno to drugie. Jedno jakoś uda się załatwić, to zaraz okazuje się, że i tak to o kant dupy, bo cośtamcośtam. I tak w koło Macieju.

No dobra
Pozatymco
Na weselu byliśmy. Wiejskim. Było… ciekawie. Sala była tak mała, ze tak M. wiosłował zupę, to ja musiałam czekać, bo mnie szturchał łokciem [albo okciem jak kto woli]. Na wejściu obczaiłam, gdzie jest zlokalizowany pasztet. Smalec też był niczego sobie. Z ogórem. No i cytrynóweczka. Pod tego ogóra właśnie.
A na ślub to, żeśmy się troszkę spóźnili. 25 minut. Ale na przysięgę zdąrzyliśmy. Akurat na wejściu naszym zabrzmiało BASEM:
JAAA EMYL
No i nie wytrzymaliśmy. Poszłooo
Hihhihiihhhiih
Jak dzieci. A wiadomo, że jak chce się przestać śmiać, to skutek jest odwrotny. Więc staliśmy w 4 pod filarem ze spuszczonymi głowami i obsmarkani ze śmiechu.

A wczoraj to ganiałam ćmę z kapciem. W nocy. Już prawie spałam, gdy nagle koło swojej głowy usłyszałam dziwny dźwięk. DUCHY – pomyślałam logicznie i zapaliłam światło, żeby im się lepiej przyjrzeć. To nie były duchy tylko właśnie rzeczona ćma. Najpierw została ogłuszona [wylądowała oczywiście w moim łóżku - bleeeeee, schwytana w kapeć i wyrzucona za okno]. I właśnie a propos ćmy i kapcia:
- zabiłem 8 ćmów
- ciem
- kapciem


 
  

.

2 komentarzy

Było to tak
Jadę jadę autobusem i wjeżdżam na pętlę. 8:20. Stoi mój autobus, w który musze się przesiąść a którego odjazd jest właśnie 8:20. Biegiem, hyc hyc hyc, hop na schodek, do kierowcy bilecik poproszę. Siedzę. Zdarzyłam. Cuuuudownie. Ruszamy. Z lekkim opóźnieniem, ale co tam. Kasuję bilet. Patrzę a ja mam inny numer autobusu na bilecie, niż chciałam jechać. Patrzę na tablicę boczną i wszystko stało się jasne. Hycnęłam nie do tego autobusu co trzeba. Tiiiiiaaaaaaa

A jutro egzamin. Proszę trzymać kciuki. O 11:40. Tak przez godzinkę. Półtorej. Jak ktoś bardzo zajęty może trzymać jednego kciuka. Nie ma sprawy.

I chciałam jeszcze dodać, że na własnej krwawicy diabła wyhodowałam. Ze starym do spółki. Bo ten sierściuch Klarens, co miał być przeuroczą koteczką Klarą do jest wcielenie zła. Proszę ja Was ćwiczę sobie wczoraj wymachy nogami i takie tam. Leżę na podłodze. A ten wiejski ryj rzuca się na mnie. Na nogi i ręce. Już nawet nie dłonie. Ręce. Gryzie za łokcie, ramiona i to z całej siły. A siły mu nie ubywa z wiekiem, wręcz przeciwnie. I ja go biorę za wszarz za kark jak kocia mamusia i mówię: NONO nie dobly kotecek a on ma do w dupie i dalej gryzie. I ostrzegłam starego, że to przez niego będę miała wielką dupę. Bo to on przyniósł tego kota, który ćwiczyć nie pozwala.
Widocznie lubi puszyste…
 

.

2 komentarzy

Moje spostrzeżenia są następujące:
Nie wolno chodzić na zakupy głodnym [wafle, wafle kukurydziane – tzw. styropian, wafelek kokosowy, 2 kajzerki, deser czekoladowy, 2 nektarynki, muesli, bejkrolsy]
Oraz nie wolno doprowadzać się do stanu, który nazwać można „bardzo głodna” bo wtedy zjada się połowę tego co kupiło się uprzednio w sklepie.
Zaraz pęknę. Jak na reklamie Hitów. A zapalnikiem będzie jeszcze jeden wafel. Moment idę po wafla.
Przy okazji sprawdziłam: to podpłomyki są nie wafle.

Noitak
Budzę się przed budzikiem i ja nie wiem, ale to na pewno zły znak. Ja nigdy nie budzę się wcześniej niż powinnam. No chyba że to „powinnam” jest o np. 11. Ale to w łikend a nie w tygodniu. W tygodniu to tendencja jest taka, że budzik dzwoni, jest odsyłany na drzemkę i tak z 3 razy. A tu proszę. Od 3 dni 6:40 DZIEŃ DOBRY! Tak bez niczego. To chyba starość. Starzy ludzie tak mają.

A na głowie mam strąki. Moje włosy, aby wyglądały zdrowo powinny zostać poddane strzyżeniu. Jakieś 7 cm. No normalnie dramat. Końcówki mam 3D. Nawet już rozdwajaniem tego nazwać nie można. One się rozszczepiają. Ale powiedziałam: nie obetnę. Może za jakiś czas wynajdą coś co je sklei? Kiedyś do komunii dziś do ślubu zapuszczam. Potem do rozwodu.

A na koniec pytanie retoryczne raczej
Dlaczego winny jest Leo za to, ze nasi piłkarze są badziewni?
Czy można mieć pretensje, że nie odnalazł on talentu w beztalenciu?
Czy KTOŚ jest w stanie COŚ zrobić?
Bez sensu…

 


  • RSS