geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2009

.

6 komentarzy

Myję te ręce jak każą po 20 sekund śpiewając wlazł kotek na płotek… Efekt jest taki, że moje dłonie są suche jak papier a ja i tak jestem chora. Pic na wodę fotomontaż

W szkole byłam pół weekendu a drugie pół na działce nadzorując starego jak kopie rów łączący studnię z domem. Boszzzzz jak mi go było szkoda [nie żałuj się chłopa]. Nazapierdzielał się równo. Ziemia twarda co chwila kamienie, dół głęboki na 1,30. Brudny, spocony, zmęczony, wkurwiony. No ale dał radę.
No i ja se pomyślałam, że ja mu w nagrodę mięso zrobię na obiad [na cały tydzień - przecież nie będę znów w środę stać przy garach]. I poleciałam do sklepiku kupiłam mięsko mielone [z kilograma wychodzi 23625 kotletów i smaży się je pół wieczoru]. No i udeczka kurczaczka kupiłam, co by w piekarniczku zrobić. I ten piekarniczek ma pościerane oznaczenia na kurku i na czuja go ustawiałam. I jak już włączyłam to dotknęłam palcem grila, żeby sprawdzić czy działa. DZIAŁAŁ. Pozostałą część wieczoru spędziłam w towarzystwie kostek lodu.

Noitak
Aaaaaaaaa
Na tych tańcach byliśmy. Noooo nie powiem nie powiem. Pani [jaka pani? Gówniara młodsza ode mnie] taka se. Nie przypadła mi do gustu, ale może zostałam rozpieszczona przez p. Kasię. Ale wycisk nam dała taki, że zasnęliśmy z M. w 3,5 sekundy.

Pozatymco
Oglądaliśmy wczoraj z M. Bękarty wojny. Bradzio jak to Bradzio! Bezkonkurencyjny.

.

3 komentarzy

 

Dziś robię we firmie za szofera. Wożę ludzi to tu to tam. Nie przeszkadza mi to absolutnie. Mogłabym być kierowcą na stałe. Tylko jeszcze laptopa bym chciała w samochodzie z dostępem do Internetu i już mogę jeździć zawodowo.
 

Nie wyrabiam. Mamy czwartek? Gdzieś mi się zgubiły 3 dni. Matko… czas zasuwa jak Kuba chomik w kołowrotku. Miałam się uczyć do kolosa z inglisza ale jakoś nie mam czasu. Na szczęście dziś szefostwa niet więc mam super tajny plan urwać się wcześniej. No.

Noitak
Katar mam taki, że w każdej chwili może mi odpaść nos. Jest to raczej dziwne, bo z reguły to kaszel dominuje nad innymi objawami przeziębienia. No to mam odskocznię. Różnorodność i wielobarwność. Bo ileż można. To wypluwanie płuc już mi się znudziło.

No dobra
Pomału do bloku startowego trzeba się szykować
Jak tylko wodzu oddali się ze stanowiska pracy to i ja

.

2 komentarzy

Byłam wczoraj z Matyldą u tego laryngologa. Oczywiście nie obyło się bez wizyty w recepcji w celu opierdolenia, bo pan doktór który miał przyjąć mamę miał zabieg. Rozumiem, że zabieg wypadł nagle i pacjenci siedzieli przez godzinę pod gabinetem nie wiedząc co i jak. Jednak nie ze mną te numery bruner. To nie państwowa przychodnia przepraszam, tylko miejsce gdzie za 15 minut w gabinecie płaci się 150. Więc wymagam odrobiny szacunku. Wymagam wejścia do gabinetu o ściśle określonej porze, miłego lekarza i fachowej porady. I szczerze w dupie to mam, że ktoś tam poszedł na zabieg. Płacę-żądam! No więc nas przyjęli bez kolejki u innej doktor. Kut, że była nawiedzona. Mówiła coś o wampirze który dopadł moją mamę i mówiła do niej: Tereska, czy Tereska mnie słyszy? Terenia? Terenia?

Aha. Miałam też jechać do serwisu, co by wymienili mi żarówkę w lamie, ale okazuje się, że w beemce wystarczy trąbnąć i samo się naprawia. Kiedyś trzeba było walnąć, teraz się trąbi. Dwa dni jeździłam bez lewego światła, bo mi nikt nie powiedział, żeby użyć klaksonu.
 A stary na moje stwierdzenie, ze to jego wina, że z tym ubezpieczeniem tyle twa to powiedział: widzę że ty też jesteś po ich stronie

Taaaaaaaaaaaaa

.

3 komentarzy

Prawie miesiąc temu M. zastał samochód w stanie hmmmm uszkodzonym. Policja, gmina, ubezpieczyciel, wycena te sprawy. Pilotował to wszystko sam. Odszkodowanie w terminie 30 dni na konto. Mówię zadzwoń, popędź ich bo do śmierci z przymiotnikiem ci tej kasy nie wypłacą [usranej]. Dzwoni, dzwonię też ja. Nie ma następujących dokumentów: potwierdzenia zawarcia polisy, notatki policji, oświadczenia, zgody współwłaściciela oraz upoważnienia. Czy są jakieś pytania? Tak to jest jak chłop załatwia sprawy. Noooo dobra, To nie tylko jego wina, bo ten od wyceny mu wiele rzeczy nie powiedział, ale M. się oczywiście nie dopytał. Za jego usprawiedliwieniem przemawia fakt, że nie pracuje z tzw. biurwami, ja tak. I JA już od dawna wiem, że jak nie zapytasz to się nie dowiesz. Jak nie przyciśniesz to nie dostaniesz. A jak nie opierdolisz to nie załatwisz. No.

Więc dzwoniłam ja dwa razy do ubezpieczyciela, 4 razy na komendę, 3 razy do Matyldy i 2 razy do M. Wysłałam kilka faxów, jutro mail i wizyta na komendzie. Bossssko

Pozatymco
Na tańce idziemy w piątek!!! Razem z M. Bo tak solo to chyba nie w tym rzecz. Tym bardziej jak się ma chętnego partnera. I jak pierdykniem tego walca na weselu to gości z butów powyrywa. Hehehh znając szczęście to się pomylimy / zdepczemy / upadniemy / upuścimy / potkniemy / porwiemy, ale co tam!

Noitak
Kotecek wczoraj myślał chyba, że tan kawałek kiełbasy co mu go M. rzucił to myszka. I latał z tą kiełbą w pyszczku. I kładł ją, trącał łapą i polował. I znowu nosił. I tak pół godziny. Przez ten czas kiełbasa została upolowana i zabita jakieś 16 razy.

 
  

.

3 komentarzy

Znaczną część weekendu spędziłam z Agą i Alexem. Z Alexem co prawda kontakt był utrudniony, bo znajduje się on w brzuchu Agi [zjadła go], ale czkawką i kopaniem żywo uczestniczył w dyskusji. Wyjście z ciężarną gdziekolwiek wiąże się z szukaniem kibla co 13,5 minuty. I chodzeniem w tempie dość żółwim. Jako że ja jestem przyzwyczajona raczej w tempie Korzeniowskiego, bo wiecznie spieszę się to raz, a dwa spacery z ciągnącym się bulem [przez u a nie ó co oznacza pit bulla], to co chwila byłam upominana WOLNIEJ! I tak się wlekłyśmy to tu to tam. 

Pozatymco
Maniek i Piotrek przywieźli do mnie w sobotę wyżej wymienionych. Weszli w próg i powiedzieli: my tylko na chwilę, bo przysłał nas twój mąż, żebyśmy sprawdzili, czy nie ma tu żadnego przydupasa… Nie ma? No to cześć. I poszli. Taaaaaa

Noitak
Boszzz jakaż byłą mgła w sobotę wieczorem, w nocy. Matko kochana! Nie było widać nic w odległości większej niż 7 metrów. Bez kitu. Jak w horrorze. I ja w tę ciemną, mglistą noc musiałam iść na spacer z psem wielkości świnki morskiej. I weź go tu nie zgub człowieku!

Jutro z Matyldą do laryngologa. Poniekąd została do tego przeze mnie przymuszona, bo ja do niej coś mówię a ona otwiera jakieś 5 razy dziennie otwór gębowy i pyta: słucham? A wczoraj nie słyszała szumu kaloryfera, który do mnie dobiegał z odległości 3 metrów.
No.

.

Brak komentarzy

Zawiozłam ukochanego mojego do tej roboty. A że wiadomo, że z rana to ja raczej gryzę i warczę, aniżeli mruczę to w ciągu 20 minut zdążyliśmy ze 3 razy do gardeł sobie skoczyć. Tak na miły początek dnia. 

A wczoraj stary piękną dziurę wykopał na działce. 100 x 140 x 100 cm. Ja świeciłam, a on machał łopatą. Ale jak on machał! Niespełna godzinę mu to zajęło. I na mnie krzyczał, że źle świecę. I sąsiad do nas przyszedł w tak zwanym międzyczasie i rzecze w te słowa:
nie przyjeżdżajcie tu w nocy, bo ja tu pilnuję i w nocy to nie wiem czy to wy czy nie
Na co my z M. chórem:
Yes my master
Nie no spoko nie będziemy przyjeżdżać na WŁASNĄ działkę, ponieważ sąsiad sobie nie życzy
Debil
Priorytet: ogrodzenie z fosą, zasiekami i wilczymi dołami

Noitak

Ufffff

- Pani Geminigo pan Iksiński jest głodny. Damy radę jakiś catering na za 3 minuty???
- Hmmmm… nie bardzo. Zrobię sama te kanapeczki.
I właśnie zrobiłam tartinki na spotkanie dla 5 facetów. Wszystko łącznie ze zrobieniem zakupów zajęło mi 50 minut. Teraz dochodzę do siebie. I jakieś głosy mnie doszły, że do siódmej może im się zejść.

Iiiiziii iiizzzziiiii
Jest piątek. Nic nie jest w stanie zmącić mojej radości. Nawet zrobienie 67 kanapek oraz siedzenie w robocie do 19

.

Brak komentarzy

Nuuuuda panie
Nuuudaaaa

Stary mnie wrobił. Mam go jutro zawieźć do roboty. Na 7:45…. Mhmmmm
Dobra już trudno. Poświęcę się. Do Torunia jedzie na cały weekend to i spokój będzie.
A ja co? Posprzątam, pojadę do Agi, pójdę na ślub do Karoliny, zaopiekuję się koteckiem. Może ze dwa zdania do pracy napiszę. Who knows?

.

4 komentarzy

Matylda zwlekając mnie rano z łóżka doprowadziła mnie do szewskiej pasji wspominając o pracy mgr. Tak o 7:26. Gratulacje. Udało jej się mnie obudzić w niecałą sekundę. Czy ona przez te 26 lat nie nauczyła się, że rano się do mnie nie przychodzi z ważnymi sprawami? Już nie pamięta jaki był sygnał który świadczył o tym, że niunia (ja) wstała? To było wyginanie się w łuk i jęczenie YYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY. Ja od zawsze nie mam humoru z rana. I samo otworzenie oczu powoduje wściekłość. Muszę mieć tak z godzinę na rozbudzenie. Potem można poruszyć drażliwe tematy.

Noitak
Jaki cudowny program znalazłam do projektowania wnętrz. Zrobiłam sobie kuchnię i salon a potem już nic bo wszystko się zesrało. I nie ma. A takie były piękne te moje projekciki. Ehhhh Wgrywam następny. Myślę o wyspie w kuchni.

 

.

4 komentarzy

 

Możliwe, ze dostałam stypendium. Możliwe, ponieważ jak mi podano w samorządzie nie można już tego sprawdzić a stypendium jeśli było, to mi przepadło, bo go nie odebrałam w terminie. Jak to kurwa? Napisałam pismo o podobnym wydźwięku i zamierzam im to wysłać. Nie odpuszczę. Moja kasa. Zapracowana nauką w pocie czoła.

Pozatymco
Poza tym z soboty na niedzielę przespałam 12 godzin. Od 20 do 8. Nie wiem jak to zinterpretować. Ja nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tyle spała. No chyba jak odsypiałam wakacje z Bubą, gdzie na mojej ówczesnej działce uganiałyśmy się za chłopakami codziennie do 4 a.m. a wstawałyśmy o 9, bo nad wodę trzeba iść. Ale też nie dałabym głowy, ze ciurkiem 12 h. A tu proszę.

Noitak
Pejkoś zażarł był całą tubkę maści sterydowej ledwie zaczętej kupionej po wizycie u weterynarza i aptece, użytej RAZ! Podobno to nie za dobrze, że on to zjadł. Łajza. To chyba w zemście za czyszczenie uszu.

Czytam machinę i ten wywiad z Chylińską i chyba jej trochę wybaczyłam tę nową płytę.

.

3 komentarzy

Piątek trzynastego. Na to zestawienie właśnie zwalam, że dziś zaspałam. Normalnie wstaję 7:10. No chyba że myję głowę, to 6:50. No i dziś miałam umyć tę głowę a wstałam o 8:40. Tiaaaaaaaaaaaa W 20 minut się umyłam, ubrałam i wyprowadziła psa. Nie wiem jak to możliwe. Chyba nie umiałabym tego powtórzyć. Dyni natomiast oczywiście nie umyłam i na głowie mam trochę smalec. Ale jest kucyk i tapir, więc uznajmy że nie widać.

Noitak
Kotecek nie ma jejecek. Byłam wczoraj u niego. I jako, że ze starym żyjemy w kłótni póki co to M. był na tej kastracji sam. Strasznie to przeżył. I wzięłam ja tego Kotecka na kolanka i szepczę do ucha:
pańcia nie wiedziała, że cię pan wykastruje. Ja bym na to nie pozwoliła. Ja naprawdę nic o tym nie wiedziałam…
I ten mój stary się trochę wkurwiał, że kota na niego napuszczam i gadał Klarensowi, ze to nie prawda i że to ja mu kazałam. No ale swoją drogą to mimo, że Wiejski Ryj jest dzielny i silny to przelewał się przez ręce. I szkoda mi go było, bo widać że ma w głowie niezłą korbę i nie bardzo kuma o co chodzi i dlaczego nie może trafić w miskę, lub czemu nie ma siły przejść kilku metrów.

Dobra
Dziś nawet piątek nie cieszy
Wykrakałam doła?
Taaaaa


  • RSS