geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2009

.

4 komentarzy

Byli my wczorej na AVATARZE. No no. Na 3 D
Z – znakomity
A – [na a nic mi nie przychodzi do głowy]
J – jaaa cieeeeee
E – extra
B – bossski
I – iha iha
S – super
T – tojetstto
Y – yyyyyyyy

Troszkę się wszyscy bali, że Aga zacznie rodzić, ale w sumie to ustaliliśmy, że nawet to i lepiej, bo Aleks będzie miał przynajmniej wejściówki do końca życia do Multikina za darmo. A film kosior. Znaczy efekty. Bo fabuły to za bardzo nie pamiętam. Przez pierwsze 15 minut w ogóle nie wiedziałam o co chodzi bo patrzyłam tylko na to co wychodzi z ekranu a treść filmu zeszła jakby na dalszy plan. Potem się mocno musiałam skupiać i trochę zakumałam o co chodzi. M. mówi, że tylko na początku robiło na nim to 3D wrażenie, potem „się przyzwyczaił”. Ja nie. Całe 161 minut jak zaklęta. A Aga nawet raz nie poszła sikać, a u ciężarnej w 41 tygodniu po wypiciu cocacoli jest nie lada wyczynem.

Dobra
Bo zaraz idę do domu hihhiihihih
Podobno o 12-13 mamy się zbierać

Dobrej zabawy i Szczęśliwego Nowego Roku!

 
 

.

Brak komentarzy

Nie mam planów na Sylwestra. Nie wiem co będziemy robić z M. On coś przebąkuje, że może byśmy gdzieś jednak poszli. Na jakiś bal czy coś. Ale ja nie mam sukni. No to do klubu. Eeeee do klubu. Szkoda kasy. Teraz inne priorytety. Więc nie wiem. Może spędzimy Sylwestra z 2 albo z polsatem.

Byłam na solarium też. No nie powiem. 7 minut + nowe lampy = wiejski ryj. Redneck. Wszystko inne też red. I swędzi i piecze.

Pozatymco
Poza tym to chciałam powiedzieć, że mam dość pasztetu. Matylda zrobiła. Na święta. Na moja prośbę owszem. Ale ileż można. Dwie brytfanki. Jem sama. Pasztet na śniadanie, na drugie śniadanie, na obiad, podwieczorek i kolację. Pasztet, pasztet, pasztet.
Paaaasztet

Ahhhhh
Bym zapomniała. Dzwoniłam kilka dni temu do serwisu samochodowego żeby umówić auto na wizytę w celu wymiany żarówki. I pan z serwisu mnie pyta która żarówka. Na to ja mówię że przednia. A on na to „aha” i mnie pyta:
- na jaki kolor ta żarówka świeci.
- Hmmmmmm. Nie świeci bo się przepaliła
- A na jaki kolor świeciła wcześniej
- Hmmmmmmm ???
- biały czy niebieski
- zwykłe lampy panie kochany, nie ksenony


 

.

Brak komentarzy

Więc tak:

M. zachwycony. Mówi, że to jego najlepsze Święta. Nie no oczywiście było super i w tym roku faktycznie jakoś lepiej. Bez kłótni, pośpiechu, nerwów.
U mnie + 2 kg. I w związku z ilością pozostałego jedzenia nie zanosi się na szybka utratę dodatkowych kilogramów.

U Agi również jej „dodatkowe kilogramy” w postaci Aleksa ciągle na miejscu. Minęły już jej dwa terminy, które doktór wyznaczył na 19 i 26. No to teraz jak to powiedziała moja Matylda: my trzymamy kciuki, Ty trzymaj nogi. I trzyma skubana.

Pozatymco
Boszzzz jaki wczoraj cudowny dzień miałam w pracy! Mogę tak pracować cały czas, non-stop, bez przerwy i ciągle. Pojechałam bowiem do serwisu na wymianę klocków w aucie. Na 10, więc jak już widać godzina spania dłużej. Hehhehe. Serwis na Pradze więc do Agi to już rzut beretem. Maniek robił za drajwera i przybył po mnie [powiedział: idź do Mc Donalda i tam na mnie czekaj. Tylko nic nie jedz… - jak mam to interpretować? hmmmmmmmm] U Aguli śniadanie, kawa, pogaduchy, zdjęcia. Potem odbiór auta i telefon do firmy: ja już dziś nie przyjadę, bo mega korki i na pocztę jeszcze muszę i nie ma sensu na pół godziny jechać do biura. I z Agą do mnie. Ahhhhhhhhh

FENOMENALNIE

 
  

.

3 komentarzy

Pogoda typowo świąteczna, nie powiem. +1,5 stopnia oraz deszcz i topniejący śnieg. C-U-D-O-W-N-I-E
Jestem w robocie. W radiu świąteczne przeboje. Czas się dłuży. Czekam na 17. Lub na 16:30. Zobaczymy.
A potem już tylko sprzątanie, gotowanie, pieczenie, wieszanie lampek, pakowanie prezentów i Święta! Znowu będę jeść co półtorej godziny, siedzieć przez TV oraz szykować śniadania, obiady, podwieczorki, kolacje. 

Do świątecznych przebojów zaliczam: paszteciki [ale jaaaaakie], pasztet [Matylda nie zwykła piec, ale córeczce chciała przyjemność zrobić], łosoś, pierogi oraz sernik. Reszta może nie istnieć.

A M. jak zwykle będzie się ubierał w czerwone rajty, wpychał poduszkę pod bluzę i doklejał brodę i pluł watą która wchodzi mu usta i nos. I może znów pękną Mikołajowi gacie w kroku? hihiihiiiih A Wika dalej się będzie bała „Fiętego Mikołaja”.

No To:
WESOŁYCH ŚWIĄT
  

.

Brak komentarzy

SukinKOT Klarens pół nocy skakał mi po łbie, drapał, jadł, robił kupę, szurał w kuwecie, gryzł. Nie można go teraz wypuszczać z pokoju, bo mama M. posprzątała cały dom a kotecek widomo, że lubi w kwiatkach pogmerać, po firankach poskakać. Trochę nie wyspana jestem i trochę wkurwiona. Dobrze że jeszcze tylko jutro i wolne. Ahhhhhhhh

Pozatymco
Na spotkaniu firmowym wczoraj byliśmy. Chyba tak w ramach świąt. Tylko, że tak. Nikt nie miał potrawy wigilijnej, nie było życzeń, nie było opłatka, nie było Mikołaja. Szczerze? Wołałabym, żeby tę kasę co w knajpie wydali, podzielili na pracowników. A tak na prezent świąteczny od firmy dostałam makaron carbonara.

Pół kuchni w pracy zawaliłam siatami z jedzeniem. A w lodówce ryba. W podwójnej siatce, co by potem masło nie waliło dorszem. Kolejki troszkę mi przypomniał dzieciństwo, kiedy to z mamą i braćmi spędzaliśmy urocze godziny w sklepie. Albo pod piekarnią. W zimę. Tak 3 godzinki.
Fenomenalnie
 

.

3 komentarzy

M. wczoraj zasnął na filmie. Dodam, że sensacyjnym. Mocnym. Mi zdarzyło się zasnąć na filmie raz [nie wliczając tych razów jak dzieckiem byłam] na westernie, jak te cowboy-e jechali jechali i jechali. To zasnęłam. A dziś dzwoni do mnie ten mój M. i mnie pyta jak się film skończył. No opowiedziałam mu. Że tego zabili młotkiem takim trochę geologicznym, tamtą zastrzelili w oko a tego w taki sposób, że mu łeb do mikrofali wsadzili. ALE! Ja sądzę że to bajka była, bo mikrofala to nie zadziała jak drzwiczki otwarte. Chyba, ze da się to jakoś obejść? I ona na takim właśnie filmie zasnął. NUDA!

Noitak
Dziś w ramach zakupów przedświątecznych zakupiłam 4 kg ziemniaków, kilogram marchewki i susz.
Rozłożyłam to na raty, bo jak był miała kupić wszystko jednego dnia to gud lak. Już liczę ile kilo [zboczenie matematyczne moje kochane]. 26,5 kilo samych warzyw, owoców, ryb i mięsa. Do tego dojdzie mąka, ryż, makaron, pieczywo i inne takie takie tam i 30 kg niewyjęte. I teraz jest nas sztuk 7 na ale 3 w niepełnym wymiarze. Policzmy zatem 6. Wychodzi 5 kg jedzenia na łeb. Na 2,5 dnia

.

13 komentarzy

Stary ma kochankę. Albo przepił cała wypłatę. Albo chce żebym mu gacie pocerowała. I skarpety. Jeszcze nie wiem, ale się dowiem. Skąd taki wniosek? A bo ponieważ dlatego że kupił mi w ciągu ostatnich 2 tygodni dwa razy kwiatka. I nikt mi nie powie, że to normalne, żeby tak było po 8 latach i 4 miesiącach związku.

Pozatymco
Zima przyszła. Pełną gębą. Czy zaskoczyła drogowców? A jakże! 40km/h to był dzisiejszy max prędkości. I w tę piękną aurę poszłam na bazerek celem zakupienia mięsiwa na święta. Ha! Jakie ja mam chody w tym mięsnym. Mówię, że ten pucek to nie bardzo, że większy i ładniejszy bym chciała. A oni proszzzz.  Specjalnie for mi wyjmali z zaplecza szyneczkę prościutko z ubitej świneczki. 3,5 kg.

Noitak
Odziana jestem w tego pajączka. Plecki mnie troszkę naparzają, bo niezwyczajne być wyprostowane, ale co tam. Stary natomiast zadzwonił, że on to jest CHORY i że do lekarza idzie. Ja wiem nawet na co on  jest chory i nie potrzeba mi do tego wizyty u specjalisty. Lenistwo. A pacjent chory na tę chorobę zwany jest leniem patentowanym. Nie chciało mi się z nim dyskutować, ale swoje myślę. Uważam, że trochę zachowuje się jak ja w liceum. A to niestety nie na miejscu, jeśli się pracę ceni. Ale co ja się będę denerwować.

A od wczoraj batalia z chorym uchem Pejka. A dziś zapomniałam o toalecie ucha. Tiaaaaaa

.

3 komentarzy

Jeszcze trochę i będę świadczyć usługi „pomoc w dopuszczeniu Yorków”. Co po niektórym mało wrażeń związanych z dziećmi i porodem i na tydzień przed terminem rozwiązania dopuszczają swoją sukę, żeby miała sceniacki. Oczywiście wyraziłam swoją opinię: jak chcesz mieć szczeniaki to tylko teraz a nie jak Alex będzie miał rok, bo ci je zmiażdży, te psiaki. Więc jak by co to jestem współodpowiedzialna i już widzę jak muszę za kilka tygodni jechać przez całą Warszawę do pomocy przy psim porodzie.
 

Pozatymco

Chyba czas wymienić części składowe garderoby. To chyba zły znak jak stary mówi: weź dziewczyno wywal te spodnie. Wstyd. Te spodnie są już od dawna niemodne.

Chyba nawet bardzo zły znak… Trzeba mieć tylko jeszcze za co iść na te zakupy.

Ja nie wiem, ale ja jakaś dziwna chyba jestem. 83,33% swojej pensji [tak wyliczyłam to dokładnie, to kolejne moje zboczenie] oddałam mamie za te pierdolone fundamenty. Zostało mi do spłacenia już tylko 26 tysięcy. Hahahhahhahah Zostawiłam sobie parę groszy na przeżycie, ale na zakupy to nijak nie starczy. I ja nie chodzę po sklepach bo nie mam pieniędzy i to chyba nie jest normalne do końca…
I nie pamiętam kiedy coś sobie kupiłam. Serio. Tak dawno to było, że nie pamiętam.
Ja chcę na zakupy!!!!!!!!!!!!!!

.

Brak komentarzy

Jessssu jak nas wczoraj wymęczyła na tych tańcach. Omatkoicórko!
W pewnym momencie to mi się troszkę ciemno przed oczami zrobiło z wysiłku. Że nie zemdlałam [jak mówi M. zendlałam] to naprawdę godne podziwu. A najśmieszniejsi to są tacy dwaj panowie po 50. Jeden strasznie się wczuwa w te tańce a że nie ma partnerki to tańczy z cieniem i ja z M. pękamy ze śmiechu, bo to wygląda trochę jakby narąbany wujek tańczył na weselu. I jeszcze ten drugi pan kuleczka. Taki antałek, co nie kuma nawet podstawowego kroku a na rozgrzewce wszystko robi inaczej i w bardzo małym zakresie. No bo np. jak kręcimy biodrami to ja kręcę na maxa, wiadomo po to żeby rozciągnąć, rozgrzać a on tak tyci-tyci. Ale brawa za odwagę i determinację.

No poza tym to nuda panie

.

Brak komentarzy

Głodna jestem jak pies. A że nie chce mi się iść do sklepu, to póki co żywię się ciastkami. Ale chyba długo na nich nie pociągnę. 

I proszę. Chciałam śnieg to mam! 30 km/h całą drogę.

Pozatymco
Pojechaliśmy do Agi na tę walkę Pudzian konta Najman. Aga ma termin na za kilka dni a Maniek, że tak powiem popłynął z M. i Piotrkiem. Ja nie mogłam razem z nimi bo do szkoły, a Agaula z wiadomych względów [już się boję co to będzie jak małego od cyca odstawi, nie wytrzeźwieje wtedy pewnie przez miesiąc]. Czekam czekam czekam na tę walkę [aaaaaa zapomniałam wspomnieć, że stary twierdził, że gala zaczyna się o 20:00 i musimy wyjść koniecznie 30 minut wcześniej z zajęć tanecznych]. Czas umielony miałyśmy walkami w TV oraz w wykonaniu naszych panów LIVE. Dobra, bohaterowie wieczoru wejszli gdzieś koło 24 chyba. Kit że Pudzian tłukł tamtego jak na sztachetówie wiejskiej [nie jestem znawcą ale dla mnie to tam techniki nie było żadnej. Ale zadanie –wbić w ziemię- wykonane]. Po długich i ciężkich 44 sekundach mogłam jechać do domu. Starego odebrałam dnia następnego około 12 w stanie dość dobrym. Gorzej było z Mańkiem który do tej 12 jeszcze nie zdążył się położyć, ale co tam.

Po drodze zawinęliśmy jeszcze trzech-w-dupe-pijanych kolegów. Nie powiem, bo troszkę się bałam o tapicerkę w moim aucie. Musiałam jechać opłotkami, bo trochę też się wstydziłam. Darek, który i tak nie jest zbyt urodziwy [dość delikatnie powiedziane] po spożyciu takiej ilości alkoholu troszkę jakby jeszcze brzydnie [jeśli to możliwe], wiec miałam ubaw po pachy.  
Dobra
Po bułki!

Ps
Klarens wczoraj wziął i pazurami urwał staremu ucho. Stary go bowiem przenosił na rękach od cioci Karolinki i Elbrus zaszczekał i ten nasz bezbronny kotecek ze starchu wbił się w ucho M.
Ucho doklejone. Może nie odpadnie. A nie mówiłam, że chce nas zabić?
Jak bym się więcej nie pojawiła, to wiadomo: KLARENS uznał, że na mnie pora.


  • RSS