geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2010

.

56 komentarzy

Byliśmy w banku. Dzień dobry, my po kredyt.
Ależ proszę. Rata wyniesie cała pani pensję. Przez 18 lat.
Czy przez 18 lat można przeżyć z 1 pensji?  I nie mówimy tu o pensji 2546524 PLN tylko o średniej krajowej. I za tą średnią krajową utrzymać dom, samochód i dziecko? Albo dwoje? Da się? Ni huhu jak sądzę. Poza tym ja nie mogłabym pozwolić sobie na macierzyński.  I po 6 miesiącach do roboty? A dziecko do żłobka? A żłobek kosztuje…

Chce mi się wyć. Dziś zaliczyłam bezsenną noc. Oczy na zapałki. Nie mam siły. Podcięli mi skrzydła.

.

6 komentarzy

Dobra. Obrączki będa prawie takie. Prawie bo te na zdjeciu sa matowe a nasze błędą pojechane polerką.

Szukałam tego demota, ale nie znalazłam. Chyba ktoś już go usunął, ale powiem mniej-więcej o co w nim chodziło. Było to zdjęcie jakiegoś takiego dresa, który na obydwu przedramionach miał wytatuowane jakże błyskotliwe hasło: życie do śmierci. Ktoś natomiast podpisał to zdjęcie: mózg do wymiany. No i my z M. to się posikaliśmy ze śmiechu jak to zobaczyliśmy. I teraz jak jedno chce błysnąć to drugie mówi: życie do śmierci mózg do wymiany i jest strasznie wesoło. No i byliśmy oglądać obrączki i nawet jedne wybraliśmy. I jak się zapytałam M. co na nich będziemy grawerować, to bez zastanowienia powiedział: u mnie życie do śmierci u ciebie mózg do wymiany. 

A wczoraj jak leżałam na łóżku to leniwie wyciągnęłam swoją łapę w kierunku puchatego rudego kotecka o niewinnych czarnych oczkach [patrz: film Shrek, postać Kot w butach]. A ten sierścuch jebany jak mnie nie drapnie! I mam tak zwaną sznytę na palcu serdecznym. Do kości. Troszkę się wydarłam nie przeczę. M. natomiast zdenerwował się dużo bardziej. Wyjmał boczne z szuflady i nakazał przytrzymać rudzielca. Ja trzymałam, M. ciął, rudy się darł. Bosszzzz jak by go ze skóry obdzierali. Na 4 etapy musieliśmy podzielić tę operację. Ale nie poddaliśmy się. Pazury obcięte.

Pozatymco
Brat był. Za każdym razem jak jest to opowiada o tym wspaniałym makaronie co to go je gdzieś tam w knajpie i że kiedyś koniecznie musimy to zrobić. W końcu zrobiliśmy. Nono. Nie kłamał. Makaron, sos śmietanowy, kilka pieczarek, suszone pomidory, kurczak, szpinak, parmezan oraz czosnek. Tak tak.  

.

1 komentarz

Za szofera robię. Siedziałam pod biurem notariusza przez półtorej godziny w samochodzie. Tylko dwa względy zadecydowały, że mnie nie trafił szlag: jest na plusie i świeci słonko oraz miałam gazetę. Bo w innym wypadku to dzięki. A oczywiście jako że weekend idzie to od jutra ma być brzydka pogoda.

Noitak
Nuda jak się masz wiktor.
U promotorki byłam. Poczekałam 43 minuty, weszłam na 45 sekund i wyszłam. Dowiedziałam się tylko że mam czekać, bo ona sprawdza prace około miesiąca. Już widzę te -500,00 PLN na wyciągu bankowym. Potem nastałam się w korku, potem odwiozłam brata, potem nastałam się w drugim korku i już o 20:30 byłam u M.

Dobra
2,5 h zostało do weeeeekenu
 

.

3 komentarzy

Zdecydowanie M. się czegoś nauczył przez te 8,5 roku, które jesteśmy razem. Wpadłam wczoraj po spięciu z rodzicami do jego pokoju i od progu rzucałam kurwami na lewo i prawo. Dostał tak zwany opierdziel bez powodu, ale się tym za bardzo nie przejął. Puścił mimo uszu. A mógł odpysknął? No ba! Wtedy poszło by na noże niewątpliwie. Przeczekał.
 

Boszzzz a na tańcach ostatnio trzasnęliśmy tango. Normalnie M. mówił do mnie „kol mi alpaczino”. Fajnie fajnie. Trochę mi ten taniec do imidżu nie pasuje, ale co tam! Bo ja będę księżniczką normalnie na własnym ślubie. Noooo dobra korony czy tam innego diademu nie założę, ale poza tym to w niczym księżniczce z bajki nie będę ustępować.

A pogoda? Tak! Tak! Tak! Cuuudownie

.

2 komentarzy

 HmmmmPies dziś pierwszy raz został zamknięty na dzień w boksie. Przeżywam jak co roku. Czy on to przeżyje? Nie lubię. Pod tym względem wolę zimę. Bezpieczny w domu wtedy siedzi. 

Rozmowa z mamą o mieszkaniu na strychu i kocie w domu pozytywnie. Git. Teraz możemy mieszać gdzie chcemy a nie gdzie musimy. Ja wolę u mnie, M. u siebie. Ciekawe czemu?

W weekend umyłam wszystkie okna, odkurzyłam, umyłam podłogi, sprzątnęłam łazienki, ugotowałam obiad, umyłam samochód oraz odkurzyłam i wypucowałam kokpit. Troszkę można się było już przykleić, więc był mus. Potem obcięłam na zero paznokcie, gdyż po całodziennym moczeniu w wodzie nie nadawały się do niczego i trzasnęłam je na czerwień. Najs. Potem padłam.

W niedziele u Agi. Olek zuch chłopak. Dał pogadać. Na obiad jadłyśmy ciastka i wafle ryżowe. Wyszłyśmy na spacer z dzieckiem w deszcz, ogarniałyśmy szczeniaki. Ogólnie git.

A dziś tańce lalalllalalalllalaalla
Aha
M. jak mnie odprowadza wieczorem to każe mi ze sobą tańczyć walca na środku ulicy.
Sąsiadów uprasza się o nie wzywanie służb porządkowych. To u nas normalne.

.

5 komentarzy

Pytam się rano tego mojego M. co w nocy robił z tą komórką w ręce, która swoim światłem mnie obudziła. M. zdziwiony. Utrzymuje że żadnej komórki nie miał w ręku. Są dwie opcje: ma kochankę z którą esemesuje po nocach i dlatego się nie przyznaje lub jest lunatykiem. I jeszcze go pytam w nocy trochę przez sen: co robisz? Na co on mi odpowiada: nikapolesiutropleben – Coooo? pytam ponownie – kitoprustyrewiiiiit M. na to.

Aha

Idę po jedzonko do sklepu, bom głodna

Dobra. Jestem. Ciastko francuskie z wiśnią pycha.
Mam w planach na weekend porządki wiosenne, bo burdel w domu straszny. Nie sprzątałam od 3 tygodni nie licząc odkurzania, więc ten można się przykleić. Może nawet okna szczelę.


Noitak
Stary mi znów wyjeżdża na tę swoją wojnę. I dzwoni do mnie i mówi że już tęskni. Hhehehheh Dzieciak. Normalnie jak byśmy chodzili ze sobą 3 i pół dnia a nie 8 i pół roku.

Dobra. Idę poczytać angorę i znaleźć 10 szczegółów różniących obrazki w angorce.

 
 

.

5 komentarzy

 Niektórzy rodzice twierdzą, że jak się dzieci żenią, to mają ileś-tam-lat a skoro mają ileś-tam-lat to pracują też ileś-tam-lat i miały czas, żeby odłożyć na swoje wesele. Szkoda że nie powiedzieli o tym wcześniej kiedy dzieci planowały ślub i że teraz dochodzi do tego typu przykrych rozmów. Szkoda, że rodzice nie są świadomi tego, że mieli prawie 30 lat na odłożenie paru gorszy na ślub i wesele syna. Szkoda, że rodzice nie pamiętają że na ślub córki dwa lata temu JAKOŚ znaleźli pieniądze. Szkoda. I szkoda że sugerują że jak już dadzą te pieniądze to chcieliby żeby im oddać.
Pożyczkę to ja mogę w banku dostać.
Nie wiem co teraz?
Unieść się honorem i nic nie chcieć?
Zacisnąć zęby i z uśmiechem wziąć udając że nie boli?

Dobra
Nieważne. Jakoś to będzie. Się okażę.

Poza tym z optymistycznych wieści to śnieg znowu zaczął padać. Oraz pani promotor nie sprawdziła jeszcze mojej pracy. Wizja oddania zatem jej przed 19 i zaoszczędzenia 500 zł znacznie się oddala. Wręcz jest niemożliwa. Taaaaaa
Ma ktoś jeszcze dla mnie jakąś równie sympatyczną nowinę?
Proszę. Skopmy leżącego. Zapraszam. Jego mać

.

4 komentarzy

Dziś mam labę w robocie. Od ponad miesiąca piszę, sczytuję, poprawiam, liczę. Dziś nie mam w planach NIC co związane z mgr! Obleciałam blogaski, demotywatory, pudelki i takie tam różne i nie wiem co dalej? Do kiosku po gazetkę może skoczę? Może na allegro poszukam tego albumu dla Olka? Wyślę pismo do gazowni. I tak o.

Pozatymco
Ahhhhh
Wiosnę mamy. Skąd wiem? Fauna wróciła. U M. od dawna już mrówki ale u mnie… U mnie… jaki piękny wiosny znak był mi się objawił rano w umywalce w piwnicy! Poszłam umyć ręce po spacerku porannym jak wspomniałam z pieseczkiem. A tam w umywalce ośmionogi, włochaty, tłuściutki pajączek. Hmmm To ja już nie wiem czy chcę wiosnę. Wzdrygam się jak widzę je na filmach lub na zdjęciu a w realu… to jest dopiero jazda.
Agula moja kochana też za nimi nie przepada. I jak jeździłyśmy do mnie na działkę [teraz tu mieszkam] to ona je tłukła szczotką. Raz nawet jedną połamała.
A ja jak byłam młodsza to byłam na tyle odważna że żywcem te ohydztwa paliłam. Świeczką. Z braćmi. Znaczy z bratem i kuzynem Wojciechem.

Dobra
Na kanapkę czas

.

6 komentarzy

Chyba se normalnie szczelę te pasemka blond na ślub. Trochę mi szkoda włosów bo to znów dekoloryzacja, ale na ślub się chyba mogą poświęcić te moje kudły? Najwyżej potem pojedzie się zeróweczką po całości. A co. Jak G.I. Jane. 


Kolejni goście odhaczeni z zaproszeniami. No nie wiem, bo w zasadzie to jeździmy tylko do ciotek M. a kuzynom zostawiamy u ich rodziców. Mogą się obrazić i nie przyjść. I wydaje mi się że będzie sporo mniej gości niż planowaliśmy. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Zapraszamy jakieś 220 osób, ale liczyliśmy na 170. Teraz okazuje się że co druga w ciąży a co trzecia ma małe dziecko a do tego nikt nie ma kasy. I jak przyjdzie 150 to będzie dobrze. Hmmmm. Może to i lepiej? Bardziej kameralnie a nie taki spęd.

Noitak
Aha. Zima wróciła. Chociaż w sumie to chyba wcale nie odchodziła. Tylko się zdrzemnęła.

 

.

6 komentarzy

Wczoraj mnie dopadło. A właściwie dopadła. Depresja. Normalnie przylazł M. zjadł krokieta a właściwie coś co smakiem było krokietem, bo konsystencją na pewno nie. I dostał opierdol za użycie niewłaściwej łyżeczki do wymieszania herbaty. Poszedł. A potem ja polazłam do M. i wyłam mu jakąś godzinę, że na pewno nie damy rady, że kredyt nas zabije, że nigdy nie będzie nas stać na dziecko, że nie starczy na dom. Potem mi troszkę przeszło. A potem włączyliśmy Przyjaciół i nawet się śmiałam.

Pozatymco
Klarens spalił sobie 1/4 ogona. O świeczkę. Coś źle obliczył goniąc za muchą. Śmiesznie wygląda z taką opalona kitką. Musi go niestety boleć, bo jak tylko czyjaś łapa zbliża się do ogonka to daje dyla. Ale przez to też jest bardziej miły. Przytuli się, położy na kolankach i nawet tak bardzo nie gryzie i nie drapie. Matko. On tak drapie że my z M. to mamy ręce jak byśmy przedzierali się przez jakieś zasieki. Już postanowiliśmy, że na 3 tygodnie przed ślubem mamy embargo na kota. Bo potem jak te ręce przy tym zakładaniu obrączek będą wyglądać?

Noitak
Mówcie mi mistrzu!
Napisałam 75 stron pracy w ciągu miesiąca! W weekend ją sczytuję i oddaję w poniedziałek promotorce. Trzymać mi tam kciuki!!!
Ha! A współczynnik plagiatu mam tylko 11% na 35 dopuszczalnego!


  • RSS