geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2010

.

5 komentarzy

Budujemy część rodziców. I jak tak patrzę na postępy robót to tak mi przykro, że nie działamy razem z nimi. Dwa razy robota. Dwa razy pilnowanie, zamawianie, jeżdżenie. Ale co zrobić. Pieprzony bank. Za to sąsiad jest fenomenalny. Wczoraj zagadnął do mnie w te słowa: polewać beton wodą! A nie tylko przyjeżdżacie, patrzycie! Nie opierdalać się do chuja!!! Hmmmmm

Pozatymco
Poza tym to zazdrość mi strzyka. Wśród moich koleżanek w moim wieku i w rodzinie jest hmmm: 9 kolejnych ciężarnych lub  świeżo upieczonych mam. Zewsząd wieści o rosnących brzuchach. I kurczę wkurzam się bo z jednej strony jest mi dobrze tak jak jest, z drugiej tak strasznie bym chciała. Ale rozsądek. Nie chce dzieci dopóki nie będę miała własnego kąta. A do tego jeszcze trochę… Dlaczego jestem tak „poukładana” że nie mogę se trzasnąć dzieciaka i mieszkać u rodziców. Tysiące ludzi tak robi i jest im dobrze. A ja się boję, że będą mi się za bardzo wtrącać w wychowanie dziecka i mieszać w garach, że będzie za ciasno, że jak pojawi się dziecko to już nigdy nie postawimy chałupy bo zawsze kasa będzie na coś innego potrzebna…

Dobra
Bo weekend „długi” przed nami. Należy się cieszyć ze słońca i wolnego poniedziałku!

 

.

5 komentarzy

 Polecony do firmy od straży miejskiej. Fotoradar, prędkość 91 km/h po mieście. Gratuluję. Teraz czekam na mandat. Akurat zbierzemy z wesela to pójdzie na mandaty, szkołę oraz dług żeby oddać mamie. I jeszcze z 10 tysi trzeba będzie dołożyć.

Ale jak to mówią kierowca bez mandatu to jak żołnierz bez karabinu. Więc ja już mam swój karabin. Bo ten mój pierwszy to za parkowanie był, więc chyba się nie liczy. Tylko szkoda, że z fotoradarem nie można dyskutować. Może by puścili, jak ci policjanci, co mnie złapali w nocy bez świateł…

Pozatymco
Na solarium dziś musze. Koniecznie. Piotrek mówi do mnie bowiem tak: najważniejsze że jesteś opalonaHahahahha bardzo śmieszne. Na zdjęciach do dyplomu wyglądam jak trup to prawda. Musze już zacząć chodzić na regularne sesje opalania bo mi się z tym zejdzie. Najpierw musze iść na 7 minut ze trzy razy, bo jak pójdę na 10 to koniec. Poparzenia 2 stopnia. Potem dopiero na 10 ze 4 razy i mooooze będę podobna do ludzi.

Dobra do sklepu po bułki.
Moment

Jestem
Ale teraz to jestem zajęta, więc już nic nie napiszę. Może to i lepiej
 

.

5 komentarzy

Pokoś kończy dziś 8 lat. Moja siwa broda kochana. Kiedy to zleciało? Dopiero co M. mi przywiózł małą czarną kulkę z wielkimi uszami. Dopiero co mi szczał na dywan i gryzł pilota. Dopiero co…


Chyba trzeba zrobić mu jakieś party. Zaprosić suczki z sąsiedztwa a zamiast tortu podać kości. I kota puścić w ramach rozrywki. Może być Klarens. To będzie też dla Kotecka kara za to, ze wczoraj nie wyszedł z kryjówki jak chodziliśmy z M. po ulicy półtorej godziny wołając „Klaaaaaaari kici kici kici”. Potem pomyślałam, że może na „sierściuchu jebany” [o word podkreśla sierściuchu że błąd a jebany nie] by przyszedł ale jakoś się krępowałam go tak wołać na cały głos.

A my z kolei byliśmy wczoraj u księdza. Co łaska kosztuje 900 plus 100 za zapowiedzi. I chór 700. Byliśmy też w gminie w urzędzie stanu cywilnego. Babka myliła się 2 razy i M. uznał że to znak. Już chciał wychodzić, ale dał się ubłagać, bo do trzech razy sztuka. Udało się.

A w weekend byłam u Aguli. Niedziela pod znakiem spacerów, noszenia Olka celem rozpieszczenia [niech się matka martwi], lodów i plotek. Bosko.

.

1 komentarz

Wczoraj w robocie do 19:30. Potem biegiem do sklepu i obiad staremu robić, bo się chłop napracował. Niech ma kurczaka z fasolką w nagrodę no. Trochę bluzgał nie powiem, bo miał nic nie robić więc poszedł na siłkę i basen. Zmęczył się okrutnie a wtedy dzwonię ja i mówię: jedź na działkę bo rury trzeba kłaść. *&%$*&^*^ powiedział do mnie. Ale pojechał. Teścia się boi.

Pozatymco
Pogoda letnio zimowa. Co 2,5 minuty następuje zmiana o 180 stopni. Raz deszcz i grad, raz słońce. I tak fajnie jak jedzie się autem w strugach deszczu w stronę pomarańczowego, zachodzącego słońca.

.

Brak komentarzy

Kto mi zapieprzył wtorek i środę. Pytam grzecznie. Od weekendu nawet nie usiadłam. No wiadomo przecież, że w przenośni mówię. No na chwile usiadłam do przyjaciół. 3 odcinki. To moja jedyna rozrywka była od niedzieli. No jeszcze do rozrywki można zaliczyć przymierzenie sukni oraz 5 minutowe czytanie przed snem. Na więcej nie mam siły. A rano wstanie z łóżka zajmuje mi tylko 50 minut. Czy to jest przesilenie wiosenne, starość czy umieram?

Wysłałam pismo do starosty pruszkowskiego, bo chcą ode mnie projekt zamienny [koszt phhhhiiiii 2.000 PLN]. Dzwonię do sąsiedniego starostwa i pytam czy przy takiej a takiej sprawie potrzebują projekt zamienny. Odpowiedź brzmi NIE. To ja się ich grzecznie na piśmie zapytałam z jakiej racji [do kurwy nędzy] oni chcą ode mnie ten projekt? I napisałam, że żądam podania podstawy prawnej. Bo wniosek jest jeden: ktoś nie zna prawa [i lewa]. Pytanie tylko kto? Moje starostwo czy sąsiednie. W tym konkretnym przypadku lepiej, żeby to było to moje które nie zna, więc kciuki zaciskamy.

Pozatymco
Poza tym to troszkę irytuje mnie jak ludzie umawiają się ze mną na konkretną robotę a potem robią co innego. Bo: a. wcale tak nie mówili, b. tak będzie dobrze. Czepiam się wiem. W końcu TYLKO za to płacę!

 

.

2 komentarzy

Po pierwsze M. przez weekend doprowadził mnie do szewskiej pasji 45994 razy. Począwszy od tego, że nie pomagał mi jako pilot czy tam nawigator, przez przytarcie samochodu, skończywszy na „wchodzimy i wychodzimy, dajemy zaproszenie i wypad, nawet butów nie ściągamy, chce ci się siku? Wytrzymasz” skończywszy. Wdech wydech. Kurrrrrrwa

Dobra już mi lepiej.

Poza tym w piątek notariusz, gmina, urząd stanu cywilnego, zapłata za materiały, działka, starostwo, sklep, fotograf. Ufffff… W sobotę zaproszenia, zakupy, sprzątanie. Niedziela: chrzciny Olka. Podchodzę proszę ja Was do Berci chrzestnej matki i patrzę a ona ma taki sam płaszczyk jak ja. Wszyscy hihihi hahaha ale fajnie. Ja patrzę dalej a my mamie takie same sukienki [nooo dobra inny kolor].

I mam taka refleksję. Ludzie to idioci [bardzo odkrywcze wiem]. Ale już spieszę wyjaśnić dlaczego tak sądzę. Wchodzimy do lokalu, w którym maja się odbyć chrzciny. Aga leci z Olkiem na rękach, bo głodny jak wilk i zły jak pies, siada z boku, zaczyna karmić piersią. I wtedy goście zaczynają wręczać prezenty. Zamarłam. Spojrzałam na Agę, ona na mnie. Nie musiałyśmy mówić nic, bo obie rozumiałyśmy… I jeszcze nachylają się nad Olkiem i odkrywają pieluszkę, którą mały był przykryty. Nosz do jasnej cholery może trochę intymności, spokoju i wyciszenia.

Jak to mówią: cham ze wsi wyjedzie, wieś z chama nigdy

.

4 komentarzy

Siedzę normalnie w pracy i dzwoni ta wariatka Karolina. Weeeeeeź jestem w galmoku. Mam kilka sukienek na oku i nie mogę się zdecydować. Przyjedź. Na 5 minut. Jak to nie możesz?!?!?!? Przecież masz tu 3 minuty samochodem. Nooo weeeeź

Jak dziecko
Pojechałam. Kilka OK. kilka do bani. Kilka takich-se. 40 minut. Wjechałam do garażu z piskiem opon. Nie ma szefów. Uffffff. Po moim wejściu do biura po 4 minutach wszedł pan Krzysztof Jarzyna ze Szczecina [szef wszystkich szefów]. Fart.

Juro mam urlop na załatwianie różnych spraw. Zakupy, notariusz, urzędy, zdjęcia paszportowe i takie tam. A taka piękna pogoda że może też się poopalam albo co.

.

13 komentarzy

Stanowczo laptop i internet bezprzewodowy to mistrzostwo świata. Stanowczo. I jeszcze kot ocierający się o komputer oraz ręce gdy piszę. Nono

Podoba mi się gdy pani z urzędu skarbowego mówi do mnie, że deklaracja jest zła i proszę zapłacić 3,5 kafla. Nie moja kasa co prawda i nie przeze mnie, ale troszkę się czuję  winna nie powiem. Mogłam zauważyć, przewidzieć, pomyśleć. Nie musiała, ale mogłam. Ale bardziej podoba mi się, że się nie poddałam i że ślepo nie wierzę i szukam. Szukam, sprawdzam, kombinuję… jak księgowa z prawdziwego zdarzenia [ile jest 2+2? zła księgowa odpowie”cztery”, dobra „a ile ma być”. No więc się okazało, że nie trzeba 3,5 płacić. Pani w urzędzie się pomyliło. Noco!

Moment. Kot chce sie bawic.  musze pisac jedna reka [lewa], wiec bez polskich znakow. sorrrrry

No wiec co poza tym,
kot se poszedł gryźć miśka przy kurtce = dwie rece wolne = ęąśółżćź

I takie mam przemyslenia o ślubie, że najbardziej boję się:
- mszy
- pierwszego tańca
- wesela
[czyli wszystkiego]
oraz tego jak hmmm za przeproszeniem pójdę tam, gdzie król piechotą, jak tu te halki, tiule, welony… Matko
a już najbardziej to boję się spowiedzi.
I mam taki plan, że najpierw powiem, że u spowiedzi byłam miesiąc temu a potem w grzechach, ze kłamałam. Chyba przejdzie. No bo jak ksiądz usłyszy, że jakieś 17 lat, to nie wiem czy karteczkę podpisze…
A tak i wilk syty [ksiądz] i owieczka cała [czyli że ja]

Dobra
do miłego

.

6 komentarzy

Połowa mojego nosa została na chusteczkach. Wytarła się. Druga połowa jest nadal przy twarzy, ale jak tak dalej pójdzie to niewiele z niego zostanie. Teraz do kataru dołączamy w pakiecie ból gardła. Maksymalny. Fantastycznie. 

Się zaczęło. Akt urodzenia, akt chrztu, cement, zaproszenia, obrączki, bloczki, piach, przymiarka. Oraz problem z projektem i bankiem. Nic z tego. Budowa stoi. Moja mama oczywiście przeżywa wszystko 40 razy bardziej niż ja i nie mam już siły jej tłumaczyć żeby się nie denerwowała. Muszę ją chyba porządnie opieprzyć i odsunąć od większości spraw bo mi się wykończy.

.

Brak komentarzy

 Byliśmy z M. na marszu wczoraj. Marszu Katyńskim, który przez katastrofę w Smoleńsku zmienił nieco charakter. Niestety zgubiłam się w tłumie [nie pytajcie jak zgubiłam kolumnę 80 żołnierzy niosących flagi] i nie widziałam końca marszu pod pomnikiem poległych na wschodzie. Rekonstruktorzy przebrani za oficerów polskich klęknęli i zostali przykryci czarną płachtą a pani narrator odczytała ostatni wpis z pamiętnika jej ojca który zginął w Katyniu. I te tłumy na ulicach Warszawy. I wszystkie ulice którymi jechał kondukt tak szczelnie wypełnione. I kwiaty na ulicy rzucane pod auto i znicze… 


  • RSS