geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2010

.

6 komentarzy

 Kot mi dziś spał na brzuchu. Dość fajnie, ale tylko przez trochę. Potem się robi ciężko.
Kupiłam mu wczoraj karmę przez net i dziś przyjechała. 15 kg. Ciekawe czy da radę zjeść ją na raz?
Jak go pytałam wczoraj, to spuścił łeb i rzekł: dziesięć to bym opierdolił, ale piętnaście… mogę nie dać rady.
Ja tam w niego wierzę. W ogóle to on ma takie fajne sadełko na brzuszku. Wisi mu hehhehhe
No ale w związku z tym, że mu wisi to została zakupiona karma dla wybrakowanych [kastratów w sensie] i ma być smukły. Jak puma

&^%)&**)


Karma przyjechała. Dla pieseczka i koteczka
2 x 15 kg…. Ciekawe kto to tachał… hmmmmm

A psu zamówiłam tę zabawkę co się ją napełnia żarciem i on jest przez to bardzo długo zajęty
Obstawiam że Panejko rozpyka taką nabitkę z sera np. w 15 sekund

Pozatymco
Sąsiad rzekł do mnie wczoraj jak mu powiedziała ile za żwir zapłaciłam: ochujałaś?
Takie tam sąsiedzkie przytyczki [sąsiad lat sześćdziesiątparę] tiaaaaa

Moment
Herbata, bo zimno

Ahhh i dzwonił pan kamerzysta że filmik z wesela i ślubu [raczej odwrotnie] gotowy. Nie wiem czy chce go oglądać. Podobno jaja z nas se robili ci nasi znajomi. I o bigosie cały czas gadali. I mnie się wydaje, ze było kiepsko i nie wiem czy chcę oglądać porażkę…

 

.

2 komentarzy

Ale o co chodzi??? Co to się porobiło?
Czemu ja mam tak dużo roboty?
Nie mam czasu ani na blogaski, ani na pisanie, ani na sudoku.

Normalnie na nic.

Po robocie zasuwam ja robocik. A to tu a to tam. Pojechać, załatwić, przypilnować.

I zdrowie mamy mnie martwi. Dawno pożegnane kłopoty z kręgosłupem mają swój wielki kam bak. Mam nadzieję, że da radę.
Jak naście lat temu. Co ma nie dać!

.

5 komentarzy

Teraz sama nie wiem co się stało. Sama zaczynam wątpić w to co słyszałam. Takie na maxa abstrakcyjne. Ale jak TO się stało nie miałam najmniejszych wątpliwości. Tylko ułamek sekundy dochodziło do mojego umysłu skąd ten głos.
Bo teraz kolej na mnie. Karolina już wierzy, mama M. wierzy, M. też
Tak! Ja też wierzę w duchy

Poza tym to wszyscy zdrowi

Jem borówki i wkurza mnie że co chwila inny smak. A to kwaśna a to słodka a to mdła a to zepsuta. Najbardziej lubię te kwaśne.

Pogoda do dupy
15 stopni to nie jest coś co tygryski lubią najbardziej [w lipcu, bo w grudniu np. to może być]

Wczoraj nie miałam czasu iść siku zrobić tyle miałam roboty. Ale w sumie to nie miałam też czasu pić, więc sikać nie miałam czym. Problem sam się rozwiązał.

Noitak
Nuda panie
Nuuuda

Na obiad gulasz. Ze szynki.

.

7 komentarzy

No więc
Stary nie pojechał na festyn [hehheh] do Kołobrzegu, ale chyba lepiej by było gdyby jednak pojechał. Nie mam słów.
Jakoś mi łatwiej pewne rzeczy znieść gdy nie widzę, ale nie powiem co mnie strzela jak widzę jak leży dupą do góry a ja zapierniczam. OK gdyby był na sunrise też by było tak samo…

Ale te wieśniaki z rembidż jak wczoraj przyjechali! Łojezu
Podjeżdzają do nas, muza na maxa, drą japy [godzina 23:30] po czym stwierdzają, że jak już narobili nam wstydu przed sąsiadami to mogą spokojnie jechać do domu.
Ale nie pojechali
Tłukli się w pokoju M., krzyczeli, szarpali mnie ze kończyny i tak ogólnie pajacowali
Dopiero potem pojechali

No
A Olkowi idą zęby. Współczuję obojgu. Jemu i jego rodzicielce. Byłam tam ze dwie godziny i odmówiłam dalszej współpracy.

.

3 komentarzy

M. wystawił wczoraj wiatrak na balkon [pomysł bdb bo zamiast mielić powietrze w pokoju, to nawiewał to chłodniejsze z dworu] i krzyczał, że mamy klimatyzację. Musiałam się przykryć w nocy kołdrą aż! A kot w celu wygrzania się położył się na słońcu w… kuwecie. Nie mam więcej pytań.
Oszaleję z tymi samcami. Pies samiec, kot samiec, chłop – wiadomo.

Musze jakąś towarzyszkę niedoli sobie zorganizować. 

Pozatymco
Odpaliłam nowe gg. Wcześniejsze nie przyjmowało rozmówców o numerze powyżej iluś tam. I już w ciągu 4 godzin zagadnęło do mnie 4 rozmówców z zapytaniem: czy poklękamy, co robię, czy lubię pieszczony i czy mam czas. Kolejność przypadkowa.
Matkoicórko. I tak teraz będzie?!

A przed nami weeeeekend
I to bez starego!
Cieszyć się czy bać?

.

4 komentarzy

 

Nie wiem. Zła jestem. Stary stwierdził, że jednak jedzie na sunrise. BO GO NAMAWIAJĄ! Nieeeee no oczywiście. I po kiego było chodzić i gadać jak to się cieszę że nie jadę, że nie chce mi się, że absolutnie. Niech tylko się okaże że nie da rady do Chorwacji pojechać. Wtedy nie ręczę za siebie. Acz jeszcze dziś się może wszystko rozstrzygnąć, jak mnie wkurw nie przejdzie. Jeszcze przemyślę, czy zrobić awanturę czy się zwyczajnie obrazić i nie odzywać. Musze obrać taktykę.

Pozatymco
Remontują w okolicy mojej roboty ulice i jest trochę sajgon. Trochę bardzo. I ma to potrwać do końca sierpnia. Fenomenalnie, bo wyjazd spod roboty na główną ulice zajmuje 20 minut [jakieś 300 metrów]. Potem to już standardowe korki. Oswojone…

Noitak

Mam fazę na czerwoną porzeczkę. Kwaśśśśna aż gębę wykrzywia. Uwielbiam. Tak samo jak kwaśne cukierki. Paluszki w robocie na szczęście się skończyły [taaak skończyły – wyjadłam] bo zamiast owoców i jogurcików opychałam się paluchami. W domu dla odmiany chipsami

.

11 komentarzy

Uwielbiam jak mój ojciec dzwoni do mnie o 23 w wyrzutami, pretensjami i wywołuje u mnie [niesłusznie] poczucie winy. Miał cały dzień, żeby ze mną na spokojnie pogadać, ale wolał wywalić mi wszystko o 23… Że odwracam się i mam wszystko w dupie. Wcześniej jeszcze wkurwił Matyldę i poszedł spać. Dziś rano po telefonie do majstra okazało się, że nie ma racji.

Pozatymco
Śniło mi się, że gdzieś na mojej działce [której nie posiadam], w moim domku [jw.], w moim łóżku jakaś para robiła „te rzeczy”… hmmmm

Paznokcie już same błagają mnie o pomalowanie. Te u stóp szczególnie. U rąk już nie pamiętają co to lakier. Zapyziałam.

I co na obiad?

Matylda nie gotuje bo tylko masować się chodzi, stary wynosi wszystko co mu ugotuję od razu na zakład a kanapek przez dwa tygodnie nie będę jeść. Może jakieś placki? Może naleśniki? Może zapiekanka? Hmmmm Tak, zdecydowanie zapiekanka

.

2 komentarzy

Proszę mówić dziś do mnie drukowanymi literami. Jak zwykle poszłam na chwilę do Karoli wieczorem. Troszkę się zasiedziałam i już o 1:30 byłam w łóżku. Tiaaaaa

Oczywiście wszystko przez M., bo się wziął i na mnie wyżywał i kłócił i ja przez niego tam poszłam. Na zgodę dziś rano dostałam jagodziankę. WCZORAJSZĄ… [chyba jednak nie chce się pogodzić].

Noitak
Staremu zrobiłam chińczyka i pastę z makreli. Nieopatrznie makrelę obierałam przed tańcami więc ognistej salsie towarzyszył jakże śliczny zapach rybki.

Dobra
Plan jest taki, że muszę dziś spiłować pazury, bo normalnie 3 literki na raz wciskam w klawiaturze.

Poszłam za ciosem. Paznokcie zrobione. Na malowanie w robocie chyba się jednak nie doważę hehhehhe
Choć może kwestia czasu

Jeeeeejjjjj
Druga kawę musze sieknąć bo nie dam rady.

.

1 komentarz

Jestem.
Popowo… nono

Było pysznie.
Spałam z czarnuchem i muszę powiedzieć, że już się odzwyczaiłam. Pierwszej nocy chrapał jak mój stary, z tym że nie bardzo mogłam go przekonać żeby przestał [M. chrapie tylko leżąc na wznak, Pejkoś w każdej pozycji]. Drugiej natomiast nocy dręczyło mnie jego sapanie i kręceinie. Pobudka o 7 i o 9, ale i tak było git.

Najbardziej to było mi szkoda Agi, której Olesław dał się we znaki, bo walczył ze snem do 24. W końcu wsadzenie do samochodu przyniosło efekt bo noszenie, karmienie, tulenie nic nie pomagało. Mały zasypiał na chwilę, Aga zdąrzyła do nas przyjść i chwycić szklankę w rękę i już a niani dochodził ryk.

Najbardziej śmieszne było kiedy trzeba było otworzyć wino bez kokrkociągu i poprosiłam o to Miśka i wszyscy strasznie się śmiali, bo ww. nie ma kciuka. Nic nie pomogło moje tłumaczenie, że chciałam żeby to zrobił za pomicą widelca np. Wszyscy położyli się ze smiechu i udawali jak wciskają korek kikutem [strasznie taktowne, wiem hehheheh]. Strasznie śmieszne było też to jak wymyślaliśmy jaki naród mogłby się do czego przydać. I tak ktoś z naszego grona stwierdził że eskimosa to by cały rok w lodówce trzymał a na zimę jak znalazł odsnieżarka. I takie tam różne.

Ogólnie fajnie i chcę jeszcze.

Najgorsze tylko, że po powrocie potrzebowałam 4 godzin na obowiązki, które uzbierały się przez te niespełna 48 godzin

I jeszcze nie skończyłam. Ale właśnie skończyłam przerwę, którą sobie zarządziłam
Do roboty!

Ps sąsiedzi są trochę zdegustowani, że odkurzam w niedzielę…

.

4 komentarzy

W robocie siedzę cały czas w swetrze. Wiadomo klima. Ale! Jak wczoraj jeden z panów odwiedzających nasze biuro ubrany był w polar to wymiękłam. Bo on wrócił z Iraku i mu zimno…
Noooo jest to metoda.
Jak w zimę będę narzekała na mrozy to wyjadę na jakiś czas np. na Sybir i wrócę i będę chodzić normalnie w japonkach.

Pozatymco
Jadę dziś na działkę do Agi i chyba nie wytrzymam do końca dnia. Już jestem spakowana. Wpadam tylko do domu, wrzucam torby do bagażnika, psa na tylnią kanapę i jazda!
I już po 2 godzinach stania w korku jestem na miejscu. Ale wiem, że będzie warto. Szkoda tylko, że nie nawalimy się jak kiedyś pijąc wino pod herbatę.

Ahhhhh
Jeszcze tylko zakupy: pomidory, ogórki, wędlina, serki, parówki, sok, masło…
Gdzie te czasy gdy za kieszonkowe od starszych kupowałyśmy browarki i fajki a żywiłyśmy się tym co zarąbałyśmy z pola i słodyczami. I mortadelą. A jak ciotka przywiozła kurczaka z rusztu to nono… najlepsze jedzenie na świecie.
A teraz stanie nam na przeszkodzie facet. 8 kilo, metr dziesięć w kapeluszu i na stołku, bo tak normalnie to nie wiem ale gdzieś z 80 cm mooooże

Ssak

 
Nicto
Odliczam czas

 
 


  • RSS