geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2010

.

7 komentarzy

Już za chwilunie, już za momenciek…
Nanannannan
Ziuuuummmmmmmmmm

A jutro w samo południe….
Ahhhhhhhhh

Czy to normalne że jadąc na 2 tygodnie w miejsce gdzie jest pralka bierze się:
- 2 jeansy
- 2 spodnie długie lniane
- 3 spodenki
- 2 krótkie spódnice
- 2 spódnice w kolano
- 3 sukienki
- 3 bluzki z długim rękawem
- sweterek
- marynarkę
- 15 koszulek, bluzeczek, topów
- dresy
- 2 legginsy
- 2 bluzy
- japonki, klapki, trampki, balerinki, koturny
???

Za dwa tygodnie w poniedziałek będę. Może hhehehh
Grzecznie mi tu proszę
Imprez nie robić, nie spraszać menelstwa, nie puszczać głośno muzyki.

Ciao ciao

.

9 komentarzy

 Po przygotowaniach do urlopu naprawdę potrzebny jest urlop.
Pranie, prasowanie, pakowanie.
Kanapki i kawa na drogę.
Zakupy spożywcze. Ładowarki, aparat, laptop.
Kantor – wymienić pieniądze. Euro i kuny. Dla nas i dla Agi.
Rozliczyć się za domek, rozliczyć się za zakupy.
Poduszka.

Pożyczyć pieniądze. Wstawić samochód do warsztatu.

Poinstruować opiekunów zwierząt.


HELP

Chyba dziś się nie będę kładła spać. Wtedy może, MOOOŻE się wyrobię.

Obcięłam ten ogon co mi wisiał z prawej strony. W sensie fryzura. I mam teraz równiutkie włosy tak trochę za ucho. I wyglądam jak dziewczynka. W sensie małolatka. Z daleka oczywiście! Bo z bliska to już raczej nie. Ale z daleka to tak z 8 lat mniej normalnie.
Cześć dzieciaku. Tak do mnie mówią. Ołłł jeeee

 
 

.

3 komentarzy

 Kupiłam 40 kilo gwoździ. Pan się na mnie troszkę dziwnie spojrzał i zapytał czy ja po nie sama przyszłam. W spódnicy i na obcasikach. Ależ oczywiście dam radę. W jedną rękę biorę.
Hahhaha żartowałam. Pan mi to zatarga do samochodu.

Wydaję te pięciozłotówki którymi dostaliśmy „kopertę” na ślub od Agi i Mańka. „Koperta” jest w cudzysłowie  ponieważ w kopertę by to nie wlazło. No i dziś na stacji płaciłam 235 po 5. Pani powiedziała „ŁAŁ”. Miało być na Chorwację więc dopiero teraz wydaję. Przecież do kantoru nie pójdę z woreczkiem monet. Chociaż…

A za rogalika z lubaszki z parówką to chyba dała bym się pokroić. Tylko zdrowy rozsądek powstrzymuje mnie od jedzenie go na śniadanie, obiad i kolację.

 

.

5 komentarzy

 

Cały piękny weekend został przysłonięty przez kaca giganta. I spotkanie z Agą i wyjście na diskobandżo i wizyta rodziny i odbiór albumu. Jesssssu… Zostałam załatwiona przez rum. Skutecznie. W niedzielę wstałam o 12. Doszłam do siebie jako-tako w poniedziałek. Stary nie lepiej. Obudził się o 17 więc w zasadzie nie wstał z łóżka przez niedzielę. 

Żyję wyjazdem. Trochę się boimy bo teraz trzeba znaleźć opiekę dla dwóch sierści i kwiatków M. a to wbrew pozorom nie jest wcale łatwe. Lista zakupów zrobiona. Lista rzeczy do zabrania tudzież.
Zamierzam na wyjeździe robić nic. No prócz gotowania bo jeśli nie chcemy wydać łącznie 2 moich i 2 wypłat starego to musimy. Śniadanie, obiady, kolacje. Ale jest nas dwie więc jest szansa że się nie urobimy po łokcie.

Nie mam za bardzo w co się na ten urlop ubrać, ale w sumie to nic bo i tak mam zamiar 66,6% czasu chodzić w bikini. Pozostałe 33,3% będę spać. A ten 0,1 co zostaje to właśnie czas gdzie przyda mi się sukienka/spódnica/bluzka.

Ahhhh
A jak wrócę to się zastrzelę bo będę miała tyle roboty i tyle na głowie.
Już mam plany, że zaraz po powrocie:
do starostwa, do banku, obrona, porządki przed zimę na działce, dokumentacja gazowa, dokumentacja dla M. do szkoły, szczepienie psa itp. itd.

No i oczywiście praca w pracy! Na bank prze 2 tygodnie się uzbiera [tak na 3,5 godziny roboty hehheheh]

 

.

2 komentarzy

Wiecha zawieszona. Kongratulejszyns.

Chłopaki pocięli moje krokwie. Gamonie! Bo łoni nie widzieli, że w garażu też jest drzewo… Nie skomentuję.

Ogrzewanie dziś włączyłam w samochodzie jadąc do pracy. I szaliczek i kurteczka. Bleeeee Czy to już jesień się zaczyna?
Protestuję! Głośno i stanowczo.

A jutro jadę do rodziców Agi po album ślubny. Nono! I musze dziś zakupić flaszkę dla jej taty i jakąś bombonierkę czy coś. A potem jadę do ww. Agi ustalać kto co i ile bierze na wyjazd. Bo ja w piątek, za tydzień, o tej porze będę gdzieś między domem a samochodem. Może się jeszcze będę pakować, może już będziemy jechać. Nie wiem.
I jeszcze się ze starym nie cieszymy na ten wyjazd. Wszyscy mówią: Chorwacja ależ zajebiście. A my nie czujemy… nie wiem czemu? Zmęczenie czy jak?
Na dzień dzisiejszy chcielibyśmy odwołać, ale na szczęście nie możemy. To dobrze bo wiem że wrócimy zachwyceni. I nowo narodzeni. I z depresją że trzeba wracać do roboty.

Robię listę. I naprawdę nie wiem jak my to wszystko zmieścimy do jednego samochodu. Fakt, ze dużego, bo na 7 osób, ALE- wózek, fotelik, łóżeczko, leżaczek, namiot, ubrania, zabawki, pieluchy dla Olka
- jedzenie dla 4 osób na 12 dni [woda, napoje, mięso, puszki, makarony, kawa, herbata], gdyż w Chorwacji wydamy na to 3 x więcej niż w PL
- ubrania i kosmetyki dla 4 osób
I tylko jedna piosenka przychodzi mi na myśl: jadą wozy kolorowe z Cyyyygaaanaaaamiii

 

.

2 komentarzy

Wczoraj w ramach odchudzania opierdzieliłam wielką paczkę paluszków. I oczywiście nie był to mój jedyny posiłek w ciągu dnia. Za grosz silnej woli. Piętnaście razy podchodziłam do szafki mówiąc sobie: ostatnia garstka. Mhmm…
I czemu ja tak uwielbiam wszystko co niezdrowe i tuczące? Jak czytam, że Maciąg jak by teraz zjadła frytki to by się pochorowała, bo tyle ich nie jadła to se myślę, że ja bym się pochorowała jak bym choć raz w miesiącu ich nie zjadła!

Oh jaka piękna burza! Uwielbiam! I mama w domu, więc Pejkoś zamknięty i bezpieczny. Suuuuuper.

Aby nikt nie sądził, że się choć troszkę u mnie uspokoiło. Wtorek: lekarz rano i usg, praca do 18:30, zakupy butów z mamą, budowa, prasowanie, pies, koty, spać. Wczoraj: urząd gminy i odbiór dokumentów, praca do 18:30 [znooowu], neurolog z Matyldą, obiad dla starego, pies, koty, spać. Dziś mam wolny wieczór – niegdzie nie muszę jechać. Hahahhahhaha!!! Ale za to jest spotkanie w pracy i obstawiam koniec na 19:45. Miodzio!!!

Mam dość. Jego mać!

I jeszcze te sierściuchy rozbiły rzeźbę u Karoli za 25664415,12 PLN na mojej zmianie! Znaczy jak ja się nimi zajmuję. I teraz obstawiam, że chcąc nie chcąc jest posądzona o współudział w zbrodni. Że Klarens ją rozbił, albo że ja, albo że M. Nie lubię. No bo w końcu trochę dziwne, ze ta rzeźba stoi tak nie wiem 5 lat, koty mają po 3 i 4 a rzeźba spada jak oni wyjeżdżają. Nieważne. Biorę na klatę.

Ale na pociechę w pracy pyszne kanareczki [heh to sprawka worda ka-na-pe-czki]. Z pastellą, szynką, serem, sosem, pomidorem, ogórkiem, papryką, ogórkiem małosolnym, rzodkiewką i szczypiorkiem. A no i sałatą. Smacz!

.

5 komentarzy

Lubię jak uciekam przed burzą. Jeszcze z psem, jeszcze do M., jeszcze zawołać koty Karoli. A tu hula coraz większy wiatr, coraz jaśniej błyska, coraz głośniej grzmi. Ale udaje mi się schować gdy spadają piwosze krople.  A potem JEBUT!
Lubię burzę…
Ta burza to jedyny plus dnie wczorajszego.

Obliczyłam. Od początku miesiąca byłam z matyldą moją 11 razy u lekarza. Średnio po półtorej godziny. Oraz 2 razy u niej w pracy. Średnio po 9 godzin. Ile czasu spędzam piorąc, pracując, gotując, jeżdżąc, podając obiady… nie liczę. Ok. zniosę, ale niech mi ktoś obieca że będzie lepiej. Bo szczerze mam dość. I jeszcze gadanie i złe nastawienie mamy, że nie jest dobrze, że operacja, że boli, że się boi. Ja też. I kurczę nie wytrzymuję psychicznie. I mam wrażenie, ze M. nie rozumie. Że jest zły że zabiera mi to tyle czasu?

Idę sobie popłakać w koncie.
Chlip

Dobra chyba mi lepiej jak tak sobie wyrzuciłam co mi leży na wątrobie

Nie ma co chlipać tu trzeba się brać w garść i zapierdalać. Bo dziś na budowę, do apteki, po buty, prasowanie.
Jutro po dowód, prawko, paszport, do lekarza, obiad [co na obiad do cholery? Znowu mielone?].

.

6 komentarzy

Za obyma uszamy tak mam…
Skos z tyłu marnie wychodzi [w przeciwieństwie do boczków heh ale co tam] więc nie będzie zdjecia

.

1 komentarz

 

Po weekendzie nie mam włosów nad uszami [maszynka 1 mm] oraz z tyłu mam ścięte na skos a z boku uskok. Hmmmmmm. Ten skos z tyłu to jednak chyba podrównamy, bo trochę wyglądam jak bym sama niechcący się dziabnęła. Włosy tak ogólnie sięgają za ucho i zostały drastycznie obcięte o jakieś 8 cm czyli 10 lat zapuszczania. 

Trochę też oszlifowałam pięty. Normalnie papierem ściernym, bo pumeks nie dał rady. A skórki bocznymi. Hehehe

Noooo a w sobotę poszmi my do klubu. Normalnie grali tam jak nigdy. Prawie jak w melodii. PRAWIE. Ale zawsze. Nogi bolały od tańca, więc OK.
M. dotarł do domu ale nie był w stanie już z niego wyjść. Poległ. My jeszcze się krzątaliśmy u Tomasza. Kolejna poległam ja. Ja z rozsądku, M. z przymusu. Z kilku powodów jak wyjście z psem, chęć dania nauczki oraz lenistwa spałam u MAMUSI. O 9 przypomniał sobie o żonie mąż i wykonał telefon. Bo się martwi. Lepiej późno niż wcale. No i już nie zasnęłam w związku z czym niedziela pod znakiem zombie.

Ah! A sobota dla odmiany w pracy [10-18]. I w samochodzie, bo woziłam starego [gwiazdę filmową].

I jeszcze tak: kiedyś Karola oddawała mi swoje rzeczy bo były na nią sporo za małe. Teraz ja nie wchodzę w jej rzeczy i próba pożyczenia spodni na imprezę nie powiodła się. Także ten: dieta!!! Dopóty dopóki nie wejdę w te cholerne spodnie. I nic to że moja waga zmieniła się o 2 kg w górę a jej o 5 w dół. Absolutne minimum wrrrróć maximum to 55.

.

4 komentarzy

Stary się wziął i zawziął. Pracuje po 13 – 14 godzin na dobę. Wchodzi do domu, strzela z dupy i pada jak mucha. Póki co jestem cierpliwa, ale jak dalej będzie się fochował to nie wiem. Kasa potrzeba wiadomo, ale nie za wszelką cenę. W nagrodę dostaje masaż nóg i pleców. 

Moment skończę borówki

Dobra już
Borówki pycha

Ja dalej zapierdzeielam po robocie jak mróweczka z kolei. Już koniec zastrzyków na szczęście ale dziś dla odmiany budowa i sklep z butami. I przyszły moje crocsy!!! Są wstrętne i dizajnerskie :) i w ogóle to chciałam się obciąć, tak żeby mi fryzura do butów pasowała. I nawet widziałam taki fryzik ale nie wiem nie wiem. Potem to będzie odrastać i odrastać…

W ogóle to przez ten kociokwik z załatwieniem miliona spraw jestem zapuszczona. Wszystkie 20 paznokci w stanie opłakanym: połamane, skórki pozadzierane, rozdwojone. Kolana niedogolone, odrost na pół łba, pinty czarne i szorstkie, że o odrastających brwiach nie wspomnę. Super. Dwa miesiące po ślubie, choć M. to chyba nie przeszkadza bo i tak ledwo widzi. Niedziele zarządzam dniem piękności. Nie wiem czy jeden dzień starczy by doprowadzić się do kultury ale spróbuję.

Aha. I jeszcze zaczyna mi odwalać. Znów mi się zachciewa uczyć. Mam nadzieję, ze mi przejdzie. Szybko

 


  • RSS