geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2010

.

1 komentarz

 

Byłam wczoraj umówiona z panią z banku. Będzie pani na pewno? Ależ oczywiście. Jeszcze rano zadzwoniłam, ze tak tak tak będę na miliard procent, bo przecież szefowie wiedzą że muszę wyjść wcześniej i się zgodzili.

Pani Geminigo pojedziemy jeszcze do notariusza. Na pół godziny.
Pół godziny trwało od 14:25 do 17:05
Dodam, ze na 17:00 miałam być w banku.
Taaaaaak

Szef idąc w moją stronę pokazał tylko wymowny gest który symbolizował poderżnięcie gardła a potem wskazał na siebie kciukiem. Co oznaczało, że jest świadomy ze zaraz go ukatrupię.
Ale przeżył

>”$>@:${#?@
Właśnie wróciłam ze szkoły mojej ukochanej.
Podpisywane obiegówek w godzinach 8-14
Taka tabliczka wisi na drzwiach.
Byłam tam w dniu 19.10 o godzinie 10 oraz w dniu dzisiejszym dwa razy: 9 oraz 13.
Mam tam plan zadzwonić. Współczuję osobie która podniesie słuchawkę.

   

.

1 komentarz

Chwilowo jestem na etapie:
jak ja nienawidzę swojej pracy
oraz
jak mnie wkurwiają ci wszyscy ludzie

Zaraz przejdzie wiem.

Ze starym za to jakby lepiej było.
Zaraz przejdzie wiem
Heh

Oglądaliśmy RED. Muszę powiedzieć, że nono. Bruce wysiadający z jadącego auta jest moim idolem. Mogę oglądać tę scenę 36 razy pod rząd i mi się nie nudzi. I jak ten Bruce się trzyma. Łysy, stary a sexowny bardziej niż te wszystkie młokosy razem wzięte.
I Malkovich z zabawkową świnią!!! Heheh Raz ją międli za ucho raz targa za ogon.

I zjadłabym coś z polotem. A stary żąda ordynarnego schabowego.
A ja bym chyba cukinii zjadła.
Taaaak… cukinii

PS. Dziś klasycznie jako blondynka za kierownicą wjechałam w jednokierunkową. Trzy pasy jadą we mnie na czołówkę. Tiaaaa
No bo zamiast na znaki to ja szukałam nazwy ulicy.

.

1 komentarz

Jessssu słodki jaka nuda. Normalnie nic się nie dzieje. Nic a nic. Ale ja nie narzekam. Nienieneineineine. Tak tylko mówię. Bo zaraz na łeb mi się zwali 125161 spraw a wtedy padnę.
Bo to tak chyba jest, że jak wcześniej nie było czasu się w dupę podrapać a teraz więcej luzu to nie wiadomo co z tym luzem zrobić. Więc nuda.

Moment KAWA
Koniecznie

Mam kawkę
Chciałam jeszcze powiedzieć, że w dniu dzisiejszym złamałam paznokcia spiesząc się do pracy i z mamą na rehabilitację [oczywiście nie omieszkałam fuknąć że to przez nią bo za wcześnie zeszła na dół i to mnie przystresowało i dlatego się spieszyłam]. I strasznie to wygląda i nie mam na dziś większych problemów.

I czy ja wspominałam, ze będę chodzić na aerobik? Od listopada. Wspominałam wspominałam, jak widzę poniżej. Opanuj się dziewczyno

Dobra
Jeszcze godzina
Bleeeee

 

.

3 komentarzy

Byłam wpiątek u doktóra. 
Angina.
Antybiotyk, L4 i szprej do gardła.
Na L4 nie idę bo
- po pierwsze sam lekarz był straszliwie zdziwiony, że przy takim gardle jeszcze nie umieram, więc znaczy to że czuję się bardzo dobrze,
- po drugie trochę by wypadało popracować a nie siedzieć non stop na urlopie [ślub, wyjazd, obrona],
- po trzecie oczyma wyobraźni widze ten burdel w robocie po tygodniu nieobecności.

Uwaga będzie kawał
Mąż z żoną wyjechali na wakacje, wchodzą do pokoju hotelowego a tam mysz.
- aaaaaaaa mysz mysz [krzyczy żona] zdzisiek zrób coś
- ale co?
- dzwoń na recepcję niech coś zrobią, ty lepiej znasz angielski
***
- heloł ajm koling from rum 15
- what can I help you?
- du ju noł Tom end Jerry?
- yes
- Jerry is hir

hehehhh hahhahaha hihihi
hyhhyhhyhyh

Dobra
my tu gadu gadu a tam kurczak w piekarniku
i leczo z cukinii

I paznokcie do pomalowania

.

4 komentarzy

 Pani magister ekspres coś nie działa [tak do mnie teraz mówią w pracy] powiedział kolega z roboty. Idę. Patrzę. Otwieram. A ten zasraniec [ekspres nie kolega] we mnie strzelił gorącą kawą. Jak z sikawki prosto na koszulę. Ty pało zakrzyknęłam [do ekspresu nie do kolegi].

Tak mnie przywitał poranek w pracy.

Wczoraj M. wyciągnął kolejny film z pasjonującej serii stojącej na półce od 5,5 roku. I kazał oglądać. I straszny [w sensie głupi] był ten film i w połowie się poddałam. Powiedziałam, że dupie z takim filmem i poszłam do łazienki. M. też się poddał. Morał z tego taki, że jak żona mówi że film do bani w 6 minucie, to do bani. Oraz taki, że jak mnie dziś też uraczy takim filmem to se strzelę w łeb!

Do kina na Red muszę! Bo mój Bruce tam gra. Ahhhhhhhhh

.

1 komentarz

Boli mnie gardło i kark. Niefajnie
Siostra ma mnie zapisać razem ze sobą na aerobic. Nono
I już na lato mogę nogi będą wyglądały jak hmmmm u Madonny

Nuda straszna teraz
Wyciągnęliśmy wczoraj z M. jeden z filmów, które raczej służą ozdabianiu półki niż oglądaniu. Brunet wieczorową porą. Nie oglądałam tego filmu wcześniej i nie bardzo wiem czemu. No nie powiem, nie powiem. Całkiem całkiem. Nie wiem nie znam się nie orientuję się zarobiony jestem. Hehehhe
I ta kaszanka wszechobecna w filmie.

Pozatymco
Aaaaaaaaaa
Właśnie panowie uczestniczący w spotkaniu w mojej kochanej firmie zamawiali jedzenie:
- co to jest zupa królewska?
- nie mam pojęcia [ale już się poprawiam i dzwonię migiem zapytać oraz poznać pełny skład łąćznie z ilością wsypanej soli i pieprzu na 100 ml]


- co pan sobie życzy do ryby? Frytki?

- nie
- kaszę, ryż, ziemniaki?
- niech pani coś wymyśli
- [hahahhahahhahhahhahhaha] nic innego panu nie wymyślę: kasza, ziemniaki, ryż – co pan sobie życzy?
- kasza
[takie trudne to było?]

HELP
o-sza-le-ję!!!!!

.

6 komentarzy

Dobra.
Z grubsza ogarnęłam papiery w robocie. Znaczy umówmy się: zamiotłam pod dywan, że syfu nie widać.

Umrę zaraz na wypompowanie. Wyssało mnie doszczętnie. Nerwy, stres, strach. Po wyjściu ze szkoły dało się słyszeć takie pssssssssss [uchodziło ze mnie powietrze i to nie dlatego ze na kolację jadłam grochówkę]. I teraz jestem sflaczała jak balonik na 3 dni po Sylwestrze. Ale jakże szczęśliwy balonik. Te trzy pieprzone literki przed nazwiskiem. Tak ważne i tak cenne. I kosztujące tyle pracy. I tyle kasy. Tyle weekendów od rana do wieczora w twardej ławce. I to wychodzenie z imprez o 23. Ale mam. Mam je: M, G oraz R
Mgr

Ołłłłłłłłłłłł jeeeeeeeaah
Mhmmm
Ahhaaaaa
Yes yes yes

Tylko ze skończyła mi się wymówka „teraz nie mogę, po obronie”
Hmmmm
Trza się wziąć do roboty

I po rurę do komina jutro

.

5 komentarzy

Potrzebna rura kominowa. Córciu pojedziesz? No pojadę pojadę. Gdzie się pytam. A tu i tu. Kilometr za światłami  po prawej stronie.
COŚ mnie tknęło i włączyłam gps.
Hmmmm
Coś nie ten teges.
Pobocze [gdzieś tak na wysokości 1 km za światłami więc TEORETYCZNIE w miejscu docelowym], telefon. Jestem tu i tu jak do was dojechać?
Na światłach w lewo, za torami w lewo a potem pani zadzwoni.
Dojechałam
Wróciłam jak kazał gps. W tamtą stronę jechałam gdzieś 30 minut. Z powrotem przed wiochy 7,5. Tiaaaaaa

Pozatymco
Od jutra urlop. Będę się uczyć. Jak nie zdam mgr to się rzucam z dachu domu mego mieszkalnego.

PS. Czemu jak idę po urlop który mi się należy to mam wyrzuty sumienia? Że jestem złym pracownikiem i nie zasłużyłam? Hę???

————–No i pięknie
Właśnie dostałam tak zwane zjeby od M. że coś tam coś tam
A to nie ja coś tam coś tam tylko ON!
Ale oczywiście co się wkurwiłam to moje. I już o nauce mogę na kilka godzin zapomnieć. Zła jestem sama na siebie, ze ci toksyczni ludzie o których cała afera tak bardzo na mnie wpływają. Że nie potrafię się odciąć i mieć w dupie jak oni.
 
 
 

.

2 komentarzy

 Zapowiadało się cicho i spokojnie. Kawka, wysyłka paczki, telefon, ploteczki z Agulą. Potem przyszli goście. Jedni drudzy trzeci. Potem przyszedł gość do mnie. A potem się kurwa zaczęło. Dostałam dyskretnego sms od szefa co był na spotkaniu mniej więcej o treści: jeeeeśśśśććć!!!
Dwa chleby tostowe, masełko, pasta, wędlina [3 x 25 deko], pomidor, ogórek, ogórek kiszony, papryka, żółty ser, majonez, pieprz, szczypiorek. Taśma produkcyjna. Ahhhhh no i salata! Do tego herbatka, do tego dostawa przyjechała i do tego komunikaty trzeba wysyłać. Teraz usiadłam. Zaraz umrę. A miałam się uczyć. Tiaaaaaaa

Pozatymco
Raportuję, że dwie z trzech czynności zaplanowanych wczoraj wykonałam. [taaaaaak Ty wykonałaś odezwał by się teraz małżonek mój szanowny]. No dobra jedną ja jedną wyżej wymieniony małżonek. Ja byłam ze psem u weteryniarza łon zaś umył mnie auto.
W nagrodę zrobiłam mu sałatkę z tuńczyka.

Dobra idę zapodam jeszcze tym żarłokom z konferencyjnej jakieś ciacha
Niech mają

A ja do nauki
Może teraz się uda
[jaaaaasne]

 

.

5 komentarzy

Planuję urlop. Czwartek, piątek, poniedziałek, wtorek. Bo oczywiście w weekend nie miałam czasu na naukę. W tygodniu też nie znajdę zapewne. Proszę niech ktoś zrobi 20 października i 5 z obrony dla mnie. Inaczej umrę. Umrę na strach. 

Wczoraj na kolację w ramach diety i upodlenia zapodaliśmy sobie gówniane żarcie. Big Mac, 2 x duże frytki i kola – dietetyczna ofkors to mój wynik. Potem na spacerze z psem się toczyłam.

Pozatymco
Poza tym to nie mam czasu iść z psem na szczepienie. Od tygodnia się zbieram. I umyć samochód. I poprasować. I wyspać się.

 


  • RSS