geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2010

.

3 komentarzy

Odwołuję. ODWOŁUJĘ wszystko co wczoraj pozytywnego napisała o śniegu. Tfu!!! Śnieg jest bardzo bardzo bardzo bleeee. Do domu wracałam ponad półtorej godziny i to tylko dlatego, że wyszłam o 19. Strach pomyśleć ile bym jechała jak bym wyszła w godzinach szczytu. Następnie zakopałam się. Na szczęście już pod domem i tata przyleciał z łopata z pomocą. Następnie zabrakło ze 2 mm abym przypierdzieliła nadkolem w słup bo mnie zarzuciło. 

To było wczoraj.

Dziś natomiast jakże pięknie zakopałam się na rondzie. KURWA.
Tyle mam do powiedzenia w związku z powyższym.

Lucciola ma rację, że śniegu wystarczy na całą zimę. Wypad.

Pozatymco
Jem styropian czyli że wafle ryżowe i piję gorącą herbatkę. Zieloną. Nawet się dziś wyspałam, co objawiło się tym, że M. wstając mnie obudził. Zazwyczaj nie słyszę jak wstaje i szykuje się do roboty, tylko jak się ze mną żegna, to wtedy. I kot mi spać nie dał, bo sygnalizował „PIĆ”. Znaczy że napierniczał szafką i musiałam wstać, żeby go zatłuc a wtedy zobaczyłam pustą miseczkę. Nalałam wody i zasnęłam. Kotecek też.

Dobra
Do roboty

   

.

4 komentarzy

Więc tak.
Po pierwsze primo ja się cieszę, że spadł śnieg, bo przede wszystkim jest jaśniej. I jak się idzie na spacer z psem to widać gdzie ten pies jest. I widać koty czające się pod płotem. Jednocześnie uważam, ze już dość tego śniegu spadło i dziękujemy.

Po drugie primo weekend był stanowczo za krótki i ja mam tyle roboty co sobota, że nawet to, iż wstałam o 8 niewiele pomogło. Sprzątanie x 2, gotowanie, zakupy.

Natomiast niedzielny zakup obuwia zimowego fajny.
 

Pozatymco
Grali my w kalambury i było dość dość wesoło. Choć co po niektórzy za bardzo się wczuwali w rolę. I myślę, że sąsiedzi z dołu nie byli zbyt szczęśliwi, bo ci co się wczuwali jakoś strasznie darli japy. I nie dali się uciszyć.

Do odnotowania:
Kontrola trzeźwości dziś mnie dopadła. Pany policjanty. Andrzejki i ostatki więc prawdopodobieństwo całkiem spore. Mam ustnik na pamiątkę.

A w pracy zimno strasznie. Szalik na szyi a ręce na kubku z gorącą herbatą.
Miłego

 

.

1 komentarz

 

Piątek. Oł jeeeee

Kupiłam tę brukselkę. Podobno da się ugotować to warzywo tak, żeby nie było gorzkie. Będę walczyć. Mam ponacinać u nasady, posłodzić wodę i gotować bez przykrycia. Podobno wtedy jest pyszna. Jak nie to nie ręczę.

Idę po rogalika, bo mnie woła…
Sekundeczka

Miał być dla Eweli, ale nie dotrwał. Następnym razem kupię 4 to może z 1 doniosę. Bo jak się kupuje 2 to niestety. A rogaliki wielkości owszem owszem. Mientka jestem.

Dobra
Rumu bym się napiła. Z ananananasem i kokokokokosem
Ale nie mam ani rumu, ani ananasa ani kokosa.

PS nuuuuuda

 

.

2 komentarzy

 

Zimno mi jakoś. Nie pomaga arafatka i gorąca herbata. Nie pomaga zimowa kurtka. Koc nawet nie pomaga. Jedynie elektryczne [krzesło] siedzenie w aucie mnie rozgrzewa. 

I nie mam pomysłu na obiad. Dla siebie bo dla starego już zakupiłam 1100 g schabu. Może zapiekanka z ziemniaków? Może może… Albo placki z jabłkami.

I czemu nikt nie ma na dvd władcy pierścieni? Hę?
NIKT
No dobra brat ma, ale on mi w życiu nie pożyczy. Zapomni przywieźć. A przecie nie kupię 3 płyt, żeby je raz obejrzeć. W wypożyczalni też nie bo to na tyle stare filmy, że na bank będą zajechane. Chociaż…

Dobra
Gdzie mają w mojej okolicy jakąś wypożyczalnię?

  

.

4 komentarzy

20:28

Sytuacja wyglada tak:
na wprost mnie: monitor……….. za mną: szafka………. lewa flanka: kuchnia…………. prawa flanka: drugie biurko

zaraz zaraz
w domu nie mam dwóch biurek
tak kurwa jestem w robocie

20:28

w zasadznie to już 29

Daję sobie i im czas do 20:37
potem zamierzam zamknąć drzwi z drugiej strony. Na klucz. I nic mnie nie będzie obchodzić czy ktoś jest w śroku!!! Pakuję manatki.

Aleeeeee mam w siatce chyba 7 cukiniiiiii
i one trzymają mnie przy życiu

.

2 komentarzy

 Berek. Kukunariss no wiesz co?
Jessss musze 10 rzeczy które lubię wymienić tak?
Hmmmmm
Hmmmmmmmm
Hm

1. Filmy. Komedie, horrory, sensacje, dramaty, obyczajowe. Byle nie były banalne i gupie. Uwielbiam jak na zakończenie filmu mam tak, że zbieram szczękę z podłogi [patrz: Inni]. I lubię jak w takim fajnym filmie staram się odgadnąć zagadkę. Czasem się udaje a czasem nie. Nie wiem co lepsze satysfakcja czy zaskoczenie?

2. Sprzątać [tak… lubię…], prać, prasować [tak… też… od niedawna], gotować, mopować. No okien nie lubię myć i garów zmywać czyli, że resztki zdrowego rozsądku zachowane, ale lubię jak czyste…

3. Sierściuchy. Moje najbardziej.

4. Dzieci. Cudze najbardziej :)

5. Gadać, gadać, gadać. Przez telefon, przy winie, na kawie, przez gg, w przelocie, z M., z obcymi, ze swoimi, ze zwierzakami, ze SOBĄ.

6. Lubię jak się budzę nad ranem i tak strasznie chce mi się jeszcze spać i patrzę na zegarek i mam jeszcze np. godzinę snu. Żeby poprawiać sobie humor powinnam sobie nastawiać budzik na 5:30 i szczęśliwie zasypiać, z myślą że mam jeszcze prawie 2 godziny snu.

7. Jechać samochodem gdzieś gdzie jest fajnie. W sensie do znajomych, do domu, na wakacje. Sama lub z kimś. Prowadzić lub pilotować. W deszcz lub w słońce. W zimę lub w lato. Nie istotne. Byle jechać i muzyki słychać. I śpiewać najlepiej.

8. Lubię zakwasy po ćwiczeniach. Nie takie, że nie można ni ręką ni nogą, tylko takie, ze następnego dnia czuć, że się w dupę dzień wcześniej dostało.

9. Lubię jak mam milion spraw na głowie. Oczywiście wykonalnych. I jak je wszystkie ogarniam to taka jestem zajebista, że szok.

10. Makijaż. I wszystko co z nim związane.

Uffffffffffffff

.

2 komentarzy

Zrobiłam sobie cappuccino ale nie powala. Za mało słodkie i za gorzkie zarazem. Chyba wyląduje w zlewie coś mnie się zdaje.

Wylądowało w zlewie. Zostaję przy zielonej herbatce.

Boszzzz kolejna wypłata przyszła no koto i 99,9% przelałam tym u których mam długi [i krótki]. I w portfelu zostaje mi standardowo 55,30 i do świąt mam za to przeżyć. Spokojnie. Ze starego wypłatą dzieje się to samo. I tak do śmierci z przymiotnikiem [noooo jaki to przymiotnik? U-sra-nej]

Ponadto dziś chyba oszaleję ze szczęścia, bo szefostwo JUŻ wyszło, co oznacza, że od niepamiętnych czasów wyjdę wcześniej. Znaczy, że normalnie pół godziny przed końcem.
No i proszę. Właśnie odkryłam pisząc słowo „końcem” że jak się wciśnie alt+m to się wstawia komentarz.

Pozatymco
Poza tym nic

Mam nowy długopis więc idę nim popisać. Absolutnie go pokochałam.
  

.

3 komentarzy

Jakoś jest tak nie wiem jak. Niby tyle się dzieje a się nudzę. Niby jest dobrze a jakoś smutno. Niby jest ładnie jak na listopad a jednak brzydko. I budzę się rano z przerażeniem, że kurwa mać nie damy rady, albo ze stoickim spokojem i uśmiechem na ustach będąc pewna, że góry przeniosę. 

I co to za pora roku, że o 15 ciemno się robi?
I cały czas spać się człowiekowi chce?
I cały czas głody?

A wczoraj gdyby nie kot, co to kupkę zrobił i robił szur szur szur w kuwecie to bym zaspała do roboty. Najpierw dostał obelgami w pysk a potem buziaki w podzięce. Nie że zapomniałam budzik nastawić, tylko go zwyczajnie wyłączyłam i poszłam dalej spać.
Hoooo-pssiiiiii hoooo-pssiiiii

.

3 komentarzy

Urlop dziś miałam. O 10 już do mnie dzwonili co tam na poczcie.
aaaależ Panie Krzysztofie ja dziś mam wolne.
Oj tam zapomniał.

Sprawy zalatwiałam i kasę dodatkową zarabiałam. 2 urzędy i jedno biuro. Milion telefonów. Nie łapię się już w tym kiedy i zkim i po co się umówiłam. Temu maila, do tego zadzwonić, temu zaplacić, temu pokwitować, tamtemu zostawić dokumenty u kierownika, z tamtą się umówić. Potzrebuję miesiąc wolnego na ogarnięcie tego bajzlu. Ciekawe czy mi dadzą? Zważywszy na to, że o jeden dzień jest porblem – NIE SĄDZĘ.
Ciekawe, który zejdzie za zawał jak im powiem, ze jeszcze minimum 4 razy musze mieć wolne w ciągu najbliższych tygodni.

Weekend też dość intenesywnie. Od 9:30 do 18:30 zalatwiałam sprawy i ciężko pracowałam. Wliczając sprzątanie. Był też basen i wizyta u Agi. Było też gotowanie.

Stan na tę chwilę jest taki, że deska ugina się pod ciężarem prania, paznokcie blagają o pilnik i lakier a żołądek domaga sie o coś zajebiaszczego do jedzenia. Idę zrealizować choć jedno z powyższych. Jeszcze pomyślę które…

.

4 komentarzy

Z racji dnia wolnego i  święta narodowego pojechali my ze starym na budowę. Oszczędzić tysiaka i zrobić samemu to za co inni chcą gruba kasę. I ten mój dzielny małżonek wziął się za pracę. I kleił, dociskał, smarował packą, naciągał siatkę. Ja byłam pomocnikiem. Nalewałam wodę do wiaderka, przytrzymywałam mieszadło i podawałam sok. Trochę mi się go szkoda zrobiło jak mu do tego wiaderka kapał z nosa pot [przez co masa była za rzadka hhehhe], ale jak to mówi moja mama nie żałuj się chłopa, więc zaraz mi przeszło. Ale tak na poważnie to się chłopaczyna załatwił bo chyba go zawiało. Albo zbyt się powyginał. Nie wiem. Faktem jest to, że kręgosłup go naparza i to konkretnie. 

Fajne są dwa „piątki” w jednym tygodniu. Zdecydowanie
Niefajne jest chodzenie i proszenie o urlop. Stanowczo.

I głodna jestem. Musze po rogalika francuskiego koniecznie.


  • RSS