geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2010

Gdzieś tak 20 lat temu… na urodzinach koleżnaki… z bluzą z myszką Miki wpuszczoną w gacie… noooo dobra w sukienkę w grochy…
wrrrrróć w spódnicę

To chyba najbardziej obciachowe zdjęcie z dzieciństwa
Ale jestem pewna siebie kobietą i się go nie wsydzę…
hhahhahh

No chyba że ktoś uzna że jednak to jest bardziej wieśniackie???

Nieco prześwietlone… ale chyba widać
Hitem tego zdjęcia jest gwiazda na mym czole…
Takie przebranie

Czy ktoś mnie pobije? W sensie prze-bije?
Nie sądzę

.

4 komentarzy

Po pierwsze to chciałam wspomnieć, że odwaliło mi na stare lata i wygoliłam se pół głowy. Teraz mam fryzurę na tak zwaną zaczeskę, bo trochę się wstydzę swojej głupoty. Myślę że do jutra mi przejdzie.

Poza tym mam takie spostrzeżenie:
Ostatnio oglądałam ze starym film „The Town” i ja kibicowałam tak zwanym Bad Guys. Dlaczego? Bo pan Ben Affleck jako reżyser i główny aktor też był po ich stronie. I ja głupia cipa nie miałam swojego zdania! Tylko byłam po stronie złoczyńców, którzy napadają na banki, krzywdzą niewinnych i są źli. Za złych natomiast postrzegałam policjantów, którzy byli dobrzy. Hmmmm… Nie lubię tak mieć. Czarne ma być czarne a białe białe. A nie że ktoś mi przedstawia czarne jako białe a białe jako czarne. I trochę też nie lubię jak w nie wiem komu mam w filmie kibicować. Bo i jeden i drugi aktor pierwszoplanowy jest trochę dobry i trochę zły i obaj ze sobą walczą. I ja wtedy mam pozamiatane…

I wolę białą warstwę Monte

.

1 komentarz

Używam tej szczoteczki elektrycznej co to ją sobie zażyczyłam od Mikołaja. Podobno dobrze taką myć zęby, ale ja tam czuję jak mi mózg z czaszce skacze. Od tych wibracji.

Wymyśliłam sobie też nową fryzurę. Krótszą. Za ucho. No i jednym cięciem potem można z niej zrobić mega giga szaloną fryzurę. Jednym ruchem maszynki… Póki co zrobimy boba, potem się zobaczy.

Hmmm
Właśnie wróciłam od chińczyka. Byłam zakupić tam obiad dla szefa. Stworzyła się kolejka na kilka osób i zamiast zwyczajowych 5 minut stałam tam z 15. Nie muszę mówić chyba, że zapach moich perfum został delikatnie mówiąc zmiażdżony przez woń smażonego kuciaka. Zapach szamponu także…

Nie wiem chyba powinnam zrobić coś szalonego. Ostatnio ze starym siadamy, zapodajemy film i po 15 minutach ziewamy. Patrzymy i jak jest po 22 to siusiu, paciorek i spać. Taaaaak
Potrzebuję odrobiny szaleństwa

.

6 komentarzy

Rozepchałam bebzun przez święta i teraz głodna jestem. Królowały paszteciki oraz o dziwo barszcz czerwony niegdyś znienawidzony. Teraz smakuje. Na 3 wigiliach miałam okazję jeść 3 różne wydanie tej zupy. Oczywiście MOJEJ MAMY był najlepszy. Drugie miejsce i srebrny medal dla teściowej. Ostatnie miejsce przypadło barszczu [nie barszczowi] teściowemu. 

Prezenty mega. Mega giga. Żelazko [hmmmm], książki, hantle, płyty, sweter i rajtki. Niezliczona ilość płynów do kąpieli, puzzle [3000] i szczoteczka elektryczna. Ahhh i cążki. Chyba dostałam prezenty awansem na kolejne 5 lat. Albo byłam bardzo grzeczna [nie sądzę].

Brodka granda bdb. Kowalska śpiewająca Ciechowskiego nie umywa się do oryginałów. Niestety.

Już bym do domu chciała…
Święta rozleniwiają

.

5 komentarzy

Wstałam o 7:30. z okazji urlopu całe 10 minut później niż zwykle… I do roboty!
8 blach pasztecików, 4 ciasta plus ogarnięcie kuchni po powyższych. Prasowanie.
To załatwione.

Przede mną aerobik, mycie kibli oraz ogólne sprzątanie.

Święta w mordę jeża

Ale tak czy inaczej:

Zdrowych, Wesołych, Rodzinnych i Pachnących Świąt!!!
Sobie i Wam!

.

4 komentarzy

  Matylda I:
Dzwoni wczoraj do mnie rzeczoznawca że jutro [czyli że dziś] chciałby się spotkać. W czasie rozmowy z drugiego aparatu telefonuję do Matyldy. Dasz radę?
A no nie wiem a czemu jutro a nie dziś a mi dzień cały rozwali a dlaczego a po co [wdech wydech…] Mamo mam pana na drugiej linii możesz czy nie?
Noooo moooogęęęe

Matylda II:
Dzwonię popołudniem/wieczorem. Nie mogę podjechać pod dom bo coś się tu zakopało, jadę proso na aero. Ale ja uszka lepię! Myślałam, że mi pomożesz. To co że nie mówiłam, to przecież oczywiste że są święta, jest robota i trzeba pomóc!

Hmmm
Czyli że nie pomagam
Hmmm
Zapytam tylko: kto umył okna, zmienił firanki, umył drzwi, powycierał kurze we wszystkich zakamarkach, kupił mięso, ryby i jeszcze raz mięso, pomył każdy kafelek, ubrał choinkę?

Kra-sno-lu-dki

W pracy I:
Pani weźmie pieczątkę i biegiem, na jednej nodze i na sygnale do banku [i to nie mówi mój szef zaznaczam]
Nineienineineinienie nigdzie się nie wybieram. Spotkania tu dziś mamy, nie mogę

W pracy II:
Przyszedł pan Iksiński na spotkanie do Kowalskiego
Igrekowski pyta: a kto to jest?

A ja zatem zapytuję: a skąd mam wiedzieć? Nie informują mnie kto to, kiedy się urodził, skąd przybywa, dokąd zmierza. Ma być Iksiński i tyle. I tyle właśnie mnie interesuje.  Ni mniej ni więcej. NAZWISKO

Ehhhhh
Lepiłam więc wczoraj te uszka
I tak do końca życia


A jutro URLOP
:)
   

.

1 komentarz

Ja bardzo przepraszam, ale nie mam czasu się w dupę podrapać. O co chodzi?

Ale jedziemy ze starym z tym władcą pierścieni. I już mamy 2,5 filmu za sobą. Oglądamy na raty. Najpierw 1/2 pierwszej części, potem kolejną 1/2 pierwszej części oraz 2/3 drugiej. Wczoraj 1/3 drugiej oraz 1/2 trzeciej. Dziś skończymy. uffffff
Męczące

Karp chcą nas wyręczyć zabił się sam. Chyba się utopił.
Bo mój tato kupił żywego karpia [wiem wiem killer z niego] dla zięciunia 2 kg.
No i ja już widziałam oczyma wyobraźni ostatnie chwile rybki, ale rybka się pospieszyła.

Aha
zdobyłam dziś ostatnią pieczątkę ze szkoły niezbędną do wystawienia dyplomu. I wchodzę i mówię, że wreszcie bo byłam tu 4 razy i za każdym nikogo nie było. Niemożliwe – odpowiada mi pani
mhm… wymyśliłam sobie tę historię…

.

3 komentarzy

 Mail przeczytany „niechcący” w pracy sprawił, że straciłam pewny grunt pod nogami. Nie wiem o co chodzi, nie wiem czemu i kiedy. Wiem natomiast, że dzieje się coś niedobrego. Najpierw PANIKA ale potem sobie pomyślałam, że może to lepiej. Że dostanę kopa i jeszcze na tym skorzystam. Bo nie ma tego złego…
Pożyjemy zobaczymy
Tylko dlaczego dzieje się to teraz. W dość strategicznym momencie…
Choć mogło być gorzej, wiadomo

W pracy w ruch poszły lody. Noooo ciekawa jestem kto byłby tak silny i nakładając gościom po 5 kulek i sobie by nie strzelił. Ja tam strzelam. Obstawiam, że już za 8 dni moja waga powróci do tej z „tuż po Chorwacji”. Choć zakupiłam wszystko z ziai [ziaji?] co mieli na wyszczuplanie, spalanie tłuszczu i cellulit. Zamierzam się tym smarować rano, wieczorem, przed treningiem, po kąpieli i 4 razy w ciągu dnia.

Pozatymco
Wczoraj na wejściu [dosłownie i w przenośni, bo stałam jeszcze w butach i kurtce] dostałam tak zwale zjeby od parentsów. Że nie tam projekt zrobiony jak być powinien. Grrrrrrr
Człowiek się stara, uzgadnia, dzwoni, kseruje, zawozi a tu zero wdzięczności tylko pretensje! Ehhhhhhhh wdech wydech [na persen jeszcze nie czas]

Tylko jak se pomyślę o tym syfie co to mam go jutro ogarnąć z M. to mi słabo. Sprzątanie przed-świąteczno po-remontowe.
Mieszanka wybuchowa.

Ale

Najważniejsze, ze dziś piątek!
Hahah

 

.

4 komentarzy

Mam wreszcie kanapkę. Jestem głodna jak pies. Się wzięłam za robotę i od śniadania zjadłam serek i 3 tiki taki. A to nie jest dla mnie normalne, oj nie. Pisać więc będę powoli, więc wolno też trzeba czytać.

Byłyśmy na body ball
Ćwiczenia z piłką, na piłce, pod piłką. Z piłką jakoś nam szło, ale pod i na to już nie za bardzo. Jak „pod” to ta piłka mi się wymykała. Wredna. A jak „na” to ona mnie zrzucała. Oczywiście z siostrą co 5 sekund wybuchałyśmy śmiechem bo mniej więcej co tyle któraś spadała. Hehhe wesoło nie powiem

Staremu standardowo zapodałam schaboszczaki. Jessss jak ja nienawidzę jak mi w całym domu wali smażoną świnią. Nie pomaga otwarte okno i okap.

Pozatymco
Przyszedł ostatni prezent, który należało zakupić w związku ze świętami. Grejpfrut zamknięty w pudełeczkach. Czyli że specyfiki z bodyszopu.
Przyszedł też prezent dla mnie ode mnie za to że byłam bardzo grzeczna. Kocham allegro bez kitu. I nienawidzę zarazem. Wiadomo droga od miłości do nienawiści dość krótka jest. Przepuściłam tyle pieniędzy, że na schabowe dla starego tylko starczy. Na jedzenie dla mnie już nie. Ale to nie szkodzi bo i tak chciałam schudnąć. Mam za to nowy tusz i puderek. I kremy już się pakują i wysyłają do mnie.

Achhhh…

.

1 komentarz

 Pierwsze dźwięki piosenki w radio i już wiem co będzie grane. Biorę na maxa i wszystko zwalnia. I ten głos… hey, my baby…I nie nie nie, nie jest to Brtnej czy inna Doda
Tylko coma. Uwielbiam
Jak widzę mam nieco zaległośi w ich twórczości bo nie znaju wszystkich piosenek. Trzeba nadrobić.

A jak tam weekend?
Ano był i się zmył

Generalne porządki przedświąteczne u mnie, wyjazd służbowy [taaaak w sobotę] na drugą stronę miasta, odwiedziny u Agi, odwiedziny u Mariano Italano z Martino Latino, babka ziemniaczana, kurczak, prasowanie, pakowanie prezentów, odwiedziny u Karoli, odwożenie starego i przywożenie starego. I tak o.

Aktywnie dość.

Obra
Robota czeka


  • RSS