geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2011

.

4 komentarzy

I znowu piątek
Zapierniczają te dni jak szalone…
Znaczy, że piątek JUŻ to akurat dobrze ale jak znam życie nawet nie zdążę dobrze usiąść na kanapie i porządnie posprzątać o gotowaniu nie wspominając i już będzie niedziela wieczór. Nie lubię.

Stary padł mi wczoraj gdzieś tak koło 21. Normalnie leżał i zasnął. Starość chyba nie?

I kot! Boszzzz człowiek nie ma dzieci a nie pamiętam kiedy przespałam całą noc bez wstawania! DO KOTA! HeloooooołłłłDo psa też kiedyś wstawałam, ale w zasadzie krótko i nie codziennie. Bo jako szczenię miał problemy żołądkowe. Sraczkę znaczy. I budził mnie piszczeniem tak np. koło 2:16 i szliśmy na dwór. W zimę zakładałam kurtkę na piżamę i drzemałam oparta o ścianę klatki. A Pejo srał.

A teraz Klarensik sierściuch jebany. A to naparza miskami a to na balkon go wypuść, potem  wpuść, a to siku, poczym kupa, czy te rzeczy pospadają z biurka jak się je będzie spychać z krawędzi łapą? Czy koty mogą otwierać szafki wpychając łapki za uchwyty i szarpiąc? Ależ!
Taka zaprawa przed posiadaniem dzieci. Jak nie zabiję Kotecka to dzieciaczka też raczej nie.

Ahhh i steki wczoraj smażyłam. Rare, medium or well done? Małżonek dostawszy kawał krowy wielkości dłoni i grubości 5 cm nie krył swego zadowolenia.  
No powiem tak: rzuciły mi te steki wyzwanie. Twarde jak cholewa! Fakt, że nie stłukłam rostbefu, ale gryźć się nie dało. W smaku za to bdb.
Koteckowi też smakowało

.

4 komentarzy

 Bry
Wiosna panie!
Poznaję po trupach.
Mrówczych trupach wszędzie.
I po mrówkach w cukrze.

Dziś mam zamiar zerwać się godzinkę wcześniej z roboty i lecieć do domu trzasnąć okna. Bo syf straszny!!! Właściwie to już się pakuję bo bloku startowego.

Boszzzzz
Kupiłam sukienkę.
W zarze.
Zobaczyłam, przymierzyłam, zemdlałam [na swój widok to raz, z powodu braku możliwości oddychania to dwa].
Nie mając w portfelu nawet dychy następnego dnia wzięłam starego za szmaty i do zary. Najpierw wzięłam go na ten pchli targ, żeby se jakiegoś rupiecia kupił. Kupił.

Sklep, wieszak, przymierzalnia.
Stary jak mnie zobaczył to zemdlał również.
Tylko teraz tak. Ta sukienka została zakupiona na wesele we wrześniu [wiem wiem pogrzało mnie, ale jak znam życie: jak bym jej nie kupiła to bankowo w sierpniu nie ma ŻADNEJ, która by mi się spodobała… a tak to już wiadomo, że zaraz będą przeceny o -90% i ww. sukienkę kupić będzie można za 13,50 więc się szykujcie. Ja już taką mam więc po co mi]

Wracając do tematu: na wrzesień. Policzmy: … pełne 5 miesięcy a jest tak hmmmm dopasowana, że da radę ją założyć tylko od dołu [od góry nie przechodzi] i trza być na wdechu oldetajm

Tak więc: jeśli przytyję choć ćwierć kilo to www.allegro.pl tanio sukienkę sprzedam.

 
 

.

2 komentarzy

Kolega z roboty pożyczył mi zajefajną książkę. Karola zagadywała do 24:30.
Oczy na zapałki.
Zabić oboje.

Stary wyjechał. Integruje jedną z firm jako… hmmm… animator… tak go nazwijmy. Podobno. Acz wcześniej poszedł na solarium, więc może równie dobrze być, że pojechał do kochanki. No bo twierdzi, że „tu nie ma zasięgu żono”.

Pozatymco
Okna przydałoby się w domu umyć. Codziennie wydaje mi się, że mgła jest. Albo, że sąsiedzi palą w piecu oponami. Tak szaro… Ale oczywiście weekend i pogoda do dupy.

Piątek
Piąteczek
Piątunio!
 

.

4 komentarzy

Mam chipsy.
W pracy staram się bardzo nie kupować takiego szitu.
Może trzeci raz wogle je jem będąc w zakładzie, nie licząc poprzedniej roboty.
No bo tam to były te spotkania kapituły i szykowałyśmy dla nich browary, pistacje oraz chipsy. W zasadzie chrupki. Tak czy inaczej fucha niezła. Siedzieli, pili, jedli i brali kasę.


I tak sobie myślę, że zawsze do tej pory trafiałam na firmę, gdzie można się było nieźle utuczyć.
Pierwsza robota: jako niania – widomo, że masa smakołyków dla dzieciaków
Druga robota: pizzeria… [chyba nie trzeba tłumaczyć?]
Trzecia robota: wyżej wymienione spotkania kapituły oraz poczęstunek dla kursantów
Obecna praca: ciastka, paluszki, ptasie mleczko, wafelki w ilości nieograniczonej oraz lody

No i na wieczór pączek od M.

I zasmażka!!!

Moment dosypię sobie tych obsypanych przyprawami, cienko krojonych ziemniaków, smażonych na zjełczałym oleju

Ajajjajajaj
Przecież ja kupiłam chipsy prosto z pieca!

Zatem obsypanych przyprawami, cienko krojonych ziemniaków prosto z pieca

Hmmmm
Co tam poza tym?

Weekend minął o tak [pstrykam palcami], poniedziałek też… Roboty masa a ludzie wkurwiający. Wczoraj myślałam, że umrę ze śmiechu jak usłyszałam tekst od gościa, którego chciałam spuścić  na bambus: czy nie będzie pani wstyd jak dojdzie do współpracy naszych firm? [nie dojdzie]. Boszzzz jak oni ich zajebiście szkolą. Nono

Ostatnio na spokojnie powtarzałam babie z banku, że dziękuję nie jestem zainteresowana 4 razy zanim dotarło.
A to była dobra akcja bo pani mnie spytała czy nie chcę mieć dostęp do wszystkich bankomatów za darmo za jedyne pięć złotych miesięcznie [powiedziane znacznie szybciej i ciszej niż wszystko przed]
To za darmo czy za 5 PLN?
Za 5 PLN
To nie chcę
Ale dlaczego? Czy 5 złotych to dla Pani zbyt wysoko kwota?
[chyba liczą że ludzie będą się wstydzić, że tak 5 złotych jest dla nich zbyt wysoką kwotą]

Dobra
Bo się pani rozpisała pani Geminigo!
Poszła do roboty!

 
PS zaraz się porzygam po tych chipsach [zjadłam wszystkie]

.

3 komentarzy

Bez drugiej kawy się dziś nie obędzie. Oj nie

Na jutro zapowiadają iście wiosenny dzień. Bardzo mnie to cieszy bo cały dzień będę pracować fizycznie nosząc metry sześcienne drzewa. M. już skacze pod sufit z radości, że po pracy będzie jeszcze na działce robił.
No ale jak to mówią: nie żałuj się chłopa

 mają 100% racji

Jessss
Idę po tę kawę bo nie dam rady jak bozi dyzi

Kawa

.

4 komentarzy

M. stanął w obronie kota, więc wiecie-rozumiecie. Dwóm na raz nie dałabym rady, ale spokojnie… Już planuję jak załatwić ich z osobna

Na włosku zawisła dziś moja robota. Szef kategorycznie zażądał pradawnego lądu. Bajka taka. Dla synka. Nooo powiem tak: już się pakowałam do kartonika po tonerze. Ja przecie jako rasowa blondynka ściągać filmów nie umiem. Ostatecznie stanęło na tym, że mnie nie wyleją bo kolega informatyk przybył z pomocą.

Pozatymco
Kupiłam baterię do wagi… Nie używałam jej z 2 tygodnie i obawiam się że nie będzie miała dla mnie dobrych wieści… Pączki dostarczane codziennie [tak CO-DZIEN-NIE] przez M. będą sponsorem wyświetlanego wyniku

.

4 komentarzy

 

Stary do mnie napisał, że „pomyliłem się w obliczeniach i nie mam paszy na jutro”… to odnośnie mojego wczorajszego zapytania czy już uporał się z 11 schabowymi, 3 pojemnikami chińszczyzny oraz 2 paczkami marchewki z groszkiem. I nadmienię, że nie są to jedyne rzeczy która jadł w tych dniach mój mąż… Boszzz jakie to żarte. Łatwiej go ubrać niż wykarmić.

Zarządziłam im dietę. Bo koteckowi też się przyda. Wygląda jakby połknął piłkę tenisową – taki ma bźiusiek. M. co prawda nie ma bźiuśka ale w ramach solidarności i oszczędności mu nie zaszkodzi.

Aha!
Czy uduszenie kota za to że wpierdolił kabel od mp3 jest karane? Ewentualnie czy to że jest szkodnikiem stanowi okoliczności łagodzące? Bo nie wiem czy się opłaca ukatrupić rudzielca

 
  

.

Brak komentarzy

 

Stary do mnie napisał, że „pomyliłem się w obliczeniach i nie mam paszy na jutro”… to odnośnie mojego wczorajszego zapytania czy już uporał się z 11 schabowymi, 3 pojemnikami chińszczyzny oraz 2 paczkami marchewki z groszkiem. I nadmienię, że nie są to jedyne rzeczy która jadł w tych dniach mój mąż… Boszzz jakie to żarte. Łatwiej go ubrać niż wykarmić.

Zarządziłam im dietę. Bo koteckowi też się przyda. Wygląda jakby połknął piłkę tenisową – taki ma bźiusiek. M. co prawda nie ma bźiuśka ale w ramach solidarności i oszczędności mu nie zaszkodzi.

Aha!
Czy uduszenie kota za to że wpierdolił kabel od mp3 jest karane? Ewentualnie czy to że jest szkodnikiem stanowi okoliczności łagodzące? Bo nie wiem czy się opłaca ukatrupić rudzielca

 
  

.

Brak komentarzy

 

Stary do mnie napisał, że „pomyliłem się w obliczeniach i nie mam paszy na jutro”… to odnośnie mojego wczorajszego zapytania czy już uporał się z 11 schabowymi, 3 pojemnikami chińszczyzny oraz 2 paczkami marchewki z groszkiem. I nadmienię, że nie są to jedyne rzeczy która jadł w tych dniach mój mąż… Boszzz jakie to żarte. Łatwiej go ubrać niż wykarmić.

Zarządziłam im dietę. Bo koteckowi też się przyda. Wygląda jakby połknął piłkę tenisową – taki ma bźiusiek. M. co prawda nie ma bźiuśka ale w ramach solidarności i oszczędności mu nie zaszkodzi.

Aha!
Czy uduszenie kota za to że wpierdolił kabel od mp3 jest karane? Ewentualnie czy to że jest szkodnikiem stanowi okoliczności łagodzące? Bo nie wiem czy się opłaca ukatrupić rudzielca

 
  

.

4 komentarzy

Ja bardzo przepraszam szanowne grono moich jakże licznych wielbicieli za tak sporadyczne w ostatnim czasie notki, ale mam w robocie taki zapierdol że ho-ho.
Albo nawet ho-ho-HO

Wyrywam zatem ze swojego czasu prywatnego [po-pracowego] chwilunię i uprzejmie donoszę co tam w wielkim świecie



………..
….
….

Hmmmmmmm

……….

NIC

Nu-Da

No dobra weekend fajny. Widzieli my się z małżonkiem mym szanownym ze starym kolegą. Starym pod względem stażu. Wieku zresztą trochę też. I z innymi ludźmi, których widujemy znacznie częściej.

Był też babski wieczór z Agą i Karolą z pina roladą, sushi i pizzą [tak wiem pasuje to wszystko do siebie jak pięść do oka, ale nam to nie przeszkadzało ani ciutkę]. Az stwierdzam, że drinaski tego typu nadają się do delektowania-się a nie do naprucia-się. Dla nas zdecydowanie lepsze w takiej sytuacji byłaby czysta. Ale już trudno…


No jako że jedna z nas ma syneczka to musiała wracać do domu jak 10 lat temu i już o 24 powiedziała: notopa

Reszta brygady zamieniła babski wieczór w nalot na melinę chłopaków [ciekawe czy Mariano obraziłby się wiedząc jak nazwano jego kawalerkę?] w której przebywał mąż jednej z nas a brat drugiej w jednej osobie [czytaj M.] Niestety nie posiedzieliśmy tam za długo bo niektórzy się „pochorowali” i trzeba ich było dostarczyć do domu. Czy tą osobą był mój stary? Ależ!

Dobra bom głodna
W pracy jadłam bowiem jedynie paluszki, lody i ptasie mleczko


  • RSS