Kolega z roboty pożyczył mi zajefajną książkę. Karola zagadywała do 24:30.
Oczy na zapałki.
Zabić oboje.

Stary wyjechał. Integruje jedną z firm jako… hmmm… animator… tak go nazwijmy. Podobno. Acz wcześniej poszedł na solarium, więc może równie dobrze być, że pojechał do kochanki. No bo twierdzi, że „tu nie ma zasięgu żono”.

Pozatymco
Okna przydałoby się w domu umyć. Codziennie wydaje mi się, że mgła jest. Albo, że sąsiedzi palą w piecu oponami. Tak szaro… Ale oczywiście weekend i pogoda do dupy.

Piątek
Piąteczek
Piątunio!