geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2011

.

5 komentarzy

W weekend spędziłam 7,5 godziny w markecie budowlanym. Przeniosłam tak na oko 30 kartonów z płytkami i dziękuję postoję. Wpychałam też wełnę między krokwie, ufarbowałam włosy, upiekłam ciasto i chleb a także byłam na zakupach. Dziś mam plan odgruzować dom. A potem napruć się piwem i przepłakać pół nocy. Tak w ramach jesiennego przesilenia i depresji.

.

1 komentarz

 

W pracy to jeszcze jak cię mogę, ale w domu to nie mam dla siebie 30 sekund. Zamiast piłować paznokietki to jadę obcinaczem, bo nie mam czasu. I jeszcze starszyzna mi zorganizowała czas na najbliższe 4 dni. Dziś pomiary pomieszczeń, w celu wyliczenia ile metrów płytek, paneli, klepki. Obstawiam, że z Matylda zejdzie się gdzieś tak ze 3,5 godziny. Jutro zakupy spożywcze. Muszę pamiętać o folii aluminiowej do kanapek. W sobotę rano market budowlany w celu wybrania płytek, popołudnie ocieplanie poddasza. W niedzielę market budowlany ponownie w celu zakupu kaloryferów, rurek, geberitów i innych takich.

Nie wiem jeszcze co będę robiła w niedzielę popołudniu, ale spokojnie. COŚ się znajdzie. Prasowanie albo sprzątanie. Tak na szybko mogę rzucić. Raczej to drugie.

Aha.
A dziś nad ranem po pierwsze odnotowałam swoim gardle zajebiaszczy ból a po drugie mieliśmy z M. średnią pobudkę. Śpimy, śpimy, śpimy aż tu nagle takie JEBUT. Wyglądam przez okno i widzę ciężarówkę próbującą przecisnąć się między naszym autem [nie tak dawno odebranym i odpicowanym po stłuczce] a płotem sąsiadów. Drę się: wstawaj stary, samochód nam skasowali. M. miota się po pokoju w poszukiwaniu spodni, bluzy i innych części garderoby. Wyleciał, ja za nim. Okazuje się że ciężarówka owszem przyjebała, ale swoim lusterkiem w słup. Ufffff a huk był taki, że myślałam, że pół samochodu nam zmiażdżyło. Po drodze dostało się też teściowi: „kurwa mówiłem żeby wjeżdżać na podwórko to zastawi bramę i nie mogę wjechać”

Pozatymco
Poza tym nic

.

1 komentarz

Jako że już zdecydowanie po sezonie letnim, a my w pracy sprzedajemy produkt typowo letni, to trochę mało roboty się zrobiło. Maj-wrzesień zapierdziel, motorek w d… i te sprawy a teraz… nanannan blogi, pudelek, demotywatory i inne takie frykasy. Porządkuję też zaległe sprawy na które wcześniej absolutnie nie było nawet chwili. Trochę się spóźniam do pracy i trochę wcześniej wychodzę, wiec praktycznie robię na ¾ etatu. No ale pensje mi też obcięli, więc jesteśmy kwita. 

Weekend męczący strasznie. Ja nie wiem jak to jest, że w poniedziałek padam na pysk i jestem 5 razy bardziej zmęczona niż w piątek. Znaczy wiem. Wiem czemu tak jest – bo ja źle wykorzystuję wolne dni. Albo dobrze. Zależy z której strony patrzeć. Na pewno bardziej intensywnie, mniej śpię to wtedy wszystkich trzeba odwiedzić, ze wszystkimi pogadać i wełnę na poddaszu układać. W tygodniu nieco odsypiam i abarot.  

Aaaaaaaaa
A jaki film wczoraj oglądalim!
Rytuał. O egzorcyzmach.

Musiałam zasłaniać oczy rękoma i patrzeć przez palce bo inaczej nie dałam rady. Brrrrrrr… i siku nie mogłam w nocy wstać ze strachu. Trzymałam aż zrobiło się widno. Rozważałam załatwienie się kotu do kuwety, ale jako że stała na balkonie zaniechałam. I to nawet nie ze względu na sąsiadów, którzy pewni i tak spali, lecz na dość rześkie powietrze.

.

5 komentarzy

Kupiłam płaszcz. Czarny klasyczny. Podobno najcieplejszy ze wszystkich w całym tym pierdolniku. 81% wełny mega zajebista podszewka. ZOBACZYMY. I tak wzięłam rozmiar większy bo planuję zapakować pod to jeszcze polar.  No i jako że płaszcz ten nie posiada w zestawie kaptura zakupiłam także czapkę. Pierwsza od hmmmm będzie dzieś 14 lat. M. był strasznie dumny że nabyłam tę myckę. No i but. But na koturnie z taki futrem że ho ho. Albo nawet Ho Ho HO. Tez zobaczymy. Myślę że koturn ustrzeże mnie przez przemarzaniem od podłoża. Można by powiedzieć że jestem gotowa na zimę. Ale że zimy nie znoszę to nie jestem gotowa i nigdy nie będę.

Czytam też Kwiat Pustyni. Hmmmmm

Fragment o obrzezaniu musiałam pominąć. Nie bałam rady. Poza tym książka jest tak zajebiaszcza że czytam non stop. I tak na ten przykład u notariusza w oczekiwaniu na dokumenty se czytałam. I panie mnie wołają że halo gotowe, a ja nic. Czytam. I one dopiero HALO! Puk Puk!!! I dopiero do mnie dotarło, że ja tu jestem we Warszawie na Konstruktorskiej a nie tam w Somalii. Więc się mnie panie pytały co to za książka że tak pochłania. Dobra książka. Nie spodziewałam się.

Pozatymco

Poza tym brak czasu. Niezmiennie.
I ciemno rano, ciemno popołudniem.

I pada
I zimno

Idzie ciężki czas. Tak łatwo złapać doła. O, na przykład dwa dni temu. Dopadł mnie jeden taki smutek i puścić nie chciał. Trzymał się kurczowo bluzki na ramieniu. I nawet M. nie był w stanie go przepędzić. Na szczęście rano nie było po nim śladu. Poszedł pewnie przyczepić się do kogoś innego.  Żeby tylko u nikogo nie zostawał na dłużej…

Oby do wiosny [Se poczekamy…]

.

8 komentarzy

Byłam na rozmowie w sprawie pracy. Boszzz jakie pierdzielenie kocopołów.
A gdzie się pani widzi w ścieżce kariery za kilka lat [w pieluchach], co jest pani mocną stroną [hmmmmm], jak się panu motywuje do pracy [że co? Głaszczę się po głowie i mówię: jak zrobisz tę tabelkę to w nagrodę kupisz sobie batonika], z jakich narzędzi pani korzysta w pracy [młotek i siekiera]. No po prostu dramat! A i jeszcze lampucera spóźniła się na spotkanie prawie 15 minut. I jeszcze przyszła nie ta co w mailu była napisana. No agencja rekrutacyjna pełną gębą.

Pozatymco
Poza tym chyba powoli mi się kończą wymówki a M. naciska. Naciska na dziecko. Jeja. Ja chcę. Bardzo chcę. Najbardziej na świecie. Ale tak się boję, że dzięki. Choć zaczynam się przekonywać, że najpierw dzieci potem dom. Ale czy słusznie? Cholera wie! Może jedna dom? A dzieci w wieku 48 lat?

.

5 komentarzy

Moja siostra cioteczna tydzień temu miała wypadek. Samochodowy. Dachowanie, drzewo, pasażerka z tylniego siedzenia przez szybę i te sprawy. A. była przypięta pasami z przodu.
I teraz tak:
Debil kierowca pod pachy wyciągnął ją z samochodu
Debil kierowca z kolegą zamiast wezwać pogotowie jeździli z nią w samochodzie osobowym do 3 szpitali
Debil sanitariusz wyciągnął ją z samochodu nr 2 pod pachy
Debil ordynator kazał chodzić i  kit że za każdy razem jak wstawała to mdlała
Debil ordynator [ten sam] nie zrobił badań, dopiero w 3 dobie po awanturze
Debil ordynator [ten sam po raz drugi] kazał przewieźć do domu samochodem osobowym [!!!] i chodzić w gorsecie

Stanęliśmy na głowie. WSZYSCY! Mama A., siostra A., chłopak E., ja, moja mama, mama koleżanki, koleżanka, ortopeda ze szpitala w Konstancinie.

Przewieźli ją karetką [ja z nią na sygnale ponad 100 km. Swoją drogą UWIELBIAM jak wszyscy ustępują karetce, ale mam nadzieję że pierwszy i ostatni raz widziałam to od środka], przyjęli na zajebisty czysty oddział i koło niej skaczą. Uszkodzenie kręgosłupa, prawdopodobnie konieczna operacja. Ale kurwa nie: przewieźcie ją samochodem osobowym bo jej będzie wygodniej [tak mi powiedział debil ordynator].

Obiecuję, że napiszę WSZĘDZIE o tej sytuacji. WSZĘDZIE. Do rzecznika praw pacjenta, dyrektora szpitala i co mi tam jeszcze przyjdzie do głowy. Konował!

Wczorajsze 12 godzin w szpitalach zmęczyło mnie bardziej niż tydzień ciężkiej pracy. Ale wychodząc ze szpitala wiedziałam, ze ta 20-letnia dziewczyna jest w najlepszych rękach. I psssssssssssss uszło ze mnie całe powietrze. Ulga.

Trzeba trzymać kciuki.
Najmocniej jak się da!
 
.

.

3 komentarzy

Tylko jedno pytanie: kiedy kurwa wyjdziemy na prostą?
Mam dość. Moje modły nie pomagają. Moje życzenia nie są wysłuchiwane. Albo są jednakowoż są olewane. Na klęczkach mam do Częstochowy? No dobra pójdę już, tylko niech mi ktoś gwarancję da że podziała.

Sama przed sobą i przed innymi udaję że spoko przecież jakoś to będzie, nie ma co się martwić i damy radę. Ale nawet gdy śmieję się w głos to ten śmiech jakiś taki cichy… I humor wiecznie posępny. 

Niefajnie jeste. Niefajnie

Z fajnych rzeczy to w sobotę byłam u Agi. Olet kazał mi włazić pod łóżko w celu wyciągania małpy. Milion razy. Aga powiedziała, że ona ABSIOLUTNIE nie zamierza się dla moich dzieci [jakich dzieci?] tak poświęcać!!! Żebym se nie myślała

Pozatymco
Poza tym to niewiele. A właściwie nic

dopisane po 2 godzinnym waleniu głową w ścianę:

Ja pierdolę. Ponad miesiąc wysyłalam swoje CV ze złym numerem telefonu.
Debil
Debil
Debil-ka!!!
I byłam wielce zdziwiona że NIKT nie zadzwonił.
Bałwan!
Pajac!
Kretynka!
Idiotka!

A za taką mądrą się miałam
Co to nie ja!
Osioł!


  • RSS