geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2011

.

1 komentarz

Jakże cudowną miałam poprzednią noc! O godzinie 2 am. mój żołądek powiedział: jazda do kibla moja panno! Będziem zwracać

Zwracaliśmy do 7 am. Nie spaliśmy wcale. Przysięgam, że myślałam, że umieram. Do roboty pojechałam na 12, o 13 wyszłam do domu. Dalszą część dnia umierałam dalej.

Muszę przyznać, że jak ktoś by chciał tak kilka kilo zrzucić to polecam. Na cały dzień zjadałam 2 jajka, 10 paluszków, 3 plasterki kiwi i 2 cząstki pomarańczy, przy czym trzy ostatnie pozycje menu po godzinie 18. Ci którzy znają moje możliwości wiedzą że to 1/10 tego co zazwyczaj pochłaniam!

Ale spokojnie
Już się szykuję do nadrobienia zaległości

.

1 komentarz

Jakże cudowy towarzysko weekend. Nonono!
Tego mi trzeba było.

W piątek pojechaliśmy z M. kupić mu jakąś kapotę na zimę. I tam spotkaliśmy znajomków i zaprosiliśmy na wieczór. Na piwko. Skończyliśmy o 3 a.m. We sobotę walka oglądana w towarzystwie we włoskiej knajpce. W niedzielę cały dzień u Agi. Kawa, pizza i takie tam. Ale! Nie żebym się opierdzilała. Umyłam wszystkie okna [prócz tego w piwnicy, ale to standard że tam niezbyt często myję] oraz odkurzanie, podłogi i takie tam porządki. Zupa i pieczone udka.

Ale w ogóle z tym kupieniem kurtki to była śmieszna akcja, ponieważ pani w sklepie bardzo wesoła i wszyscy troje chichotaliśmy non stop. Targowaliśmy się, spieraliśmy i takie tam różne. I pani mówi: pin poproszę. M. nic. Ja mówię: pani cię o pin prosi: dwa osiem trzy jeden [dajmy na to] odpowiada M. A pani bach bach bach bach wpisała pin i transakcja zakończona! Łot??? Ja myślałam, że on podał jakieś z dupy cztery cyfry a on podał PIN!!!
Zapytany po wyjściu ze sklepu czemu podał pin odpowiedział zwięźle: nie wiem!

Więc…
Wniosek?
Wystarczy trochę pobajerować gościa [nawet w towarzystwie żony] a sam z własnej woli poda klucz do czego tylko chcesz :)

.

2 komentarzy

 Co tam co tam?

Ano stara bieda. Albo nie. Nie polski pesymizm a amerykański optymizm. Wszystko super!

Zostałam dziś zaatakowana przez kwiatka. Udomowionego. Ja go dziada podlewam a on mnie drapie po ręce. I teraz nie dość że suche to i podrapane. Pięknie. Jak nie kot to kwiatek.

W robocie nuda jak nie wiem. Znaczy niby jaaaakąąąąś robotę tam mam, ale taaaaak mi się nie chce, że oesu! Więc pierdolę nie robię.
Od przyszłego tygodnia pełna mobilizacja! Bo od piątku zaczynać to bez sensu, nie?

Stary obdarował mnie dziś z rana dwoma pączkami. Ehhhhh… No i musze je zjeść. Jeden już załatwiony, drugi czeka na swoją kolej.

Pozatymco
Poza tym kończę te pięć lat kacetu. Końcówka najprzyjemniejsza zdecydowanie. Musze powiedzieć, że raz zaśmiałam się w głos czytając ją, 5 razy miałam łzy w oczach a kilkanaście aż mnie bolała głowa/plecy/tyłek czy inna część ciała po której akurat byli bici więźniowie. Nie wiem, ale chyba na chwilę porzucę tego typu literaturę na rzecz odmóżdzacza. Musze się odprężyć i odstresować.

A Aga ma w brzuchu potwierdzona dziewczynkę :)

 

.

5 komentarzy

Oglądając teledysk Guns N’ Ross o tym ślubie w kościele na pustyni zapragnęłam Kill Billa zobaczyć raz jeszcze. No to pierwsza część w niedzielę, druga wczoraj. M. zasnął… Ja smakowałam każdą klatkę. I Bękarty Wojny KO-NIE-CZNIE!

Wczoraj w pracy tak gdzieś koło 12, podczas odwijania z folii aluminiowej kanapki dostałam zawału. Bo zakołatało w mojej głowie pytanie: czy M. wyłączył gaz pod gotującymi się na twardo jajcami? Zbladłam ponoć w 0,5 sekundy, chwyciłam telefon i pytam: kochanie wyłączyłeś jajka?
„hmmmmm… mmmmmm…. Eeeeeeeeee…….. nie pamiętam…. Chyba nie…….”
Kurwa! Taksówka biegiem za 3 minuty poproszę [4 godziny na gazie woda już wyparowała pewnie]
Telefon od mężą
„przypomniałem sobie wyłączyłem”
na 100%?
„na milion”

Nie pojechałam, ale do tej 16 regularnie wizualizowałam sobie płonącą kuchnię, następie przedpokój oraz cały dom. Już wizualizowałam sobie też jak moja Matylda dostaje palpitacji serca i mnie wydziedzicza, za to że tak pięknie zajęłam się domem podczas ich nieobecności.

 

.

3 komentarzy

Byłam wczoraj na rozmowie kwalifikacyjnej. Dostałam testem po angielsku w twarz. Marzyłam, żeby móc zapaść się pod ziemię. Poważnie rozważałam wybiegnięcie z biura w okrzykiem na ustach o jejku jejuuu zostawiłam włączone żelazko. No ale potem se pomyślałam, że jesteś dorosła moja panno i proszę stawić czoła temu przystojnemu panu i zrobić z siebie idiotkę. To drugie wyszło mi kurwa idealnie! Powiedziałam, że dalsza rozmowa nie ma sensu bo nawet nie tknęłam testu i że dziękuję. Pan był rozczarowany, że „tak szybko się poddałam i duży minus ale nie skreślamy pani” bo z jego pomocą test rozwiązałam. hahhahahhhah. No doprawdy. Chyba bym umarła ze śmiechu jak by do mnie jeszcze zadzwonili.
Na szczęście potem zadzwonił inny pan i rzekł „wybraliśmy z pewnych względów inną osobę ale zrobiła pani bardzo dobre wrażenie” i wiem że mówił szczerze. I troszkę, o tyci tyci mnie podbudował.

Pozatymco
Poza tym czekam na pięć par kolorowych rajtek.

.

3 komentarzy

Najbardziej w obecnej pracy mojego męża lubię to, że często wstajemy razem. W poprzedniej wstawał dużo wcześniej, gdzieś tak godzinkę i jechał w przeciwnym kierunku. O i tak jak dziś: wstaliśmy razem, do sklepu, ja z psem M. do robienia śniadania. Ja makijaż on herbata a potem ziuuum razem w stronę słońca. 

Wczoraj oglądaliśmy film po tytułem Caller. No no no! Mi się podobał. M. tak sobie, ale kto by zwracał uwagę ja jego zdanie heh.

Mam deficyt rajstop. Chyba zaraz allegro coś mi się zdaje.

No to pa

.

4 komentarzy

Chora jestem tak, że dzięki. Czosnek, czosnek i jeszcze raz czosnek. Potem miód, miód i miód. Oraz cytryna. I nogi do wrzątku. I pod kołdrę. Ehhhhh
Ale nie ma litości dla mnie biednej. Długi weekend spędzony na działce przy układaniu wełny oraz w podróży do gościa od kuchni.

Śniło mi się że urodziłam dziecko. Dużo przed terminem, w domu i wcale nie miałam zamiaru jechać z nim do szpitala. Hmmmmm M. mówi że całą noc się telepałam i rzucałam na łóżku.

Pozatymco
Poza tym nie mam czasu. W lodówce pusto, że prócz światła jest tam tylko sałatka z tuńczyka. Wypadałoby jakąś świnię lub drób staremu przygotować. Dziś koniecznie. Sterta prania leży i czeka na lepsze czasy. Koty na podłodze także. Sądzę, że jak starsi wyjadą na te 3 tygodnie, to wówczas w związku z tym że nie będzie jazdy na działkę, dam radę się nieco obrobić.

Ahhhhh
Wczoraj mnie rekrutowano przez telefon. Nie wiem czy to dobrze czy źle. W zasadzie to byłam zszokowana, ale może fajnie bo nie tracę w razie co czasu na dojazd. I nie wypizga mnie na przystankach. W ogóle muszę stwierdzić, że zajebistą porę wybrałam na szukanie roboty. Nie ma co. Już raz szukałam roboty w zimę. Ile ja się wymarzłam to tylko ja wiem. Ale po co uczyć się na własnych błędach!
Październik: wysyłamy CV. Całą zimę będę popierdzielać po biurowcach.

Tiaaaaaa

.

4 komentarzy

 

Byłam dziś na rozmowie rekrutacyjnej numer 2. No ja przepraszam, ale jak wszystkie będą tak wyglądały to „serwus, ja wysiadam!”  że tak rzucę Grzesiukiem. Normalnie dali mi kartki i zadania trzeba było rozwiązać. Jak w szkole. Zadania składały się z kruczków nad którymi dało się dyskutować. Bo ja robię w pracy tak a ona mi mówi że inaczej. Moja Matylda od lat robi tak a ona mi mówi że owszem w ustawie jest tak, ALE jakiś tam wyrok sprzed 2 dni mówi co innego. Nie kumam. To nie było sprawdzenie wiedzy tylko chyba chęć popisania się. No nie wiem czy nawet jeśli bym przeszła, top czy chciałabym tam pracować.

Pozatymco
W sobotę wyniknął jakże przemiły sponton. Zebrało się u nas hmmm 5 osób nie licząc nas i śmy trochę popili. Trochę dużo. Imprezę zakończyliśmy o 3 a.m.; a o 8 a.m. tidididit tidididit tidididit…
M. do szkoły na do marketów/na budowę/do garów. Ledwo ledwo… Uhhhhh
Wczoraj za to już o 21:00 byliśmy pod kołderką. A o 21:03 z prawej strony łóżka dało się słyszeć chrrrrrrrr…………. Z lewej chwilę później. Ale nie dużo później.

Jessss
Boję się otworzyć 5 lat kacetu. Ale chyba trzeba.
No
Do roboty


  • RSS