geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2011

.

6 komentarzy

 

Chciałabym żeby ten 2012 przyniósł zmiany. Dużo zmian. I tylko na lepsze. Ogólnie jest do dupy i mam dość. Nie dzieje się nic złego więc nie mogę jakoś specjalnie narzekać, ale nie dzieje się też nic dobrego. Bilans na zero. Jeśli jest jakiś pozytyw to zaraz trafia się negatyw i już z mojej radochy nici. I tak w koło Macieju. Albo w koło Wojtek. Jak kto woli.

Nie wiem czy moja małżeństwo zawarte po 9 latach razem i 12 znajomości przetrwa następny rok. Chciałaoby się napisać „kolejny rok” ale chyba przy jednorocznym stażu brzmi to nieco głupio. Nie wiem sama czy wolę to odciąć jednym ostrym ciachnięciem, czy pozwolić usychać i usychac i usychać. Jak teraz… Nie wiem też czy moi rodzice przezyją rozstanie drugiego swojego dziecka. Już teraz po rozstaniu Ł. z żoną jest dramat.

Nie wiem co musiałoby się wydarzyć, aby wszystko się odmieniło. Nie wiem nie wiem nie wiem.
Kolejna ostatnia szansa.

.

2 komentarzy

Się obraziłam. I się nie odzywam. I od razu widać, że mam więcej czasu, bo paznokcie pomalowane.


Na starego się obraziłam oczywiście. Bo mi był wybył w pierwszy dzień świąt gdzieś tak koło 12. O której wrócił nie wiem, bo spałam. Na pewno po ponad trzynastu godzinach. U kolegów był. Wiadomo! Ręce opadają, cycki więdną.


Poza tym to święta wiadomo. Prezentów dostałam całą torbę. Torbę zresztą też dostałam. Taką na siłkę, zajebiaszcza. A Wiki dostała tego play move całego. Po 2 tańcach trzeba mnie było reanimować. Mimo że regularnie aero. M. był poza mną jedynym który się podjął. A potem wzięłam Wikę wstydziochę za ręce, wpakowałam jej ten pad do łapy i tańce we dwie. Nonono! Zdobyłyśmy 5 gwiazdek. Ha!


I tak jeszcze pisząc zerkam na laktoka swego i wyjść z podziwu nad własna głupotą nie mogę. Bo mi tu M. czymś niebieskim z długopisu skapnął i ja to proszę ja państwa zmywaczem wytarłam. Do paznokci. Zeszło? Zeszło! Ale napis „idea pad” też. Znaczy nie zupełnie zszedł, ale był się rozmazał. Może go już do reszty dojadę?

.

1 komentarz

  Zapomniałam o urodzinach teściowej. Co gorsza M. też.

Znaczy zapomnieliśmy zadzwonić, bo urodzin nie wyprawiała bo M. ma tego półpaśca i wszyscy boją się zarazić. Prezent mamy już od kilku dni, ale nie wykonaliśmy telefonu. No i jest obraza. Teksty że przykro i inne których już mi nie powtórzono, „żebym    się nie denerwowała”. Super.

Hmmm
Ja rozumiem, że nic fajnego, ale ja nie robiłam afery jak ona zapomniała o moich. Co prawda ja jestem tylko synową a ona matką M. ALE
Bez przesady z drugiej strny se myślę.

Ale ja wiem. To wszystko przez to że dziś stłukłam to lusterko :)
Wyczytałam, że teraz to musze je zawinąć w szmatkę i obwiązać 7 razy sznurkiem, 2 razy zawiązac na supeł i wyrzucić. Dobrze że tylko tyle, bo już się bałam, że trzy razy splunąć przez lewe ramie, trzy przez prawe i raz do tyłu. Że odtańczyć jakieś podskoki i wypić wywar z jaszczurki. A potem wrzucic lusterko go ognia z puklem włosów szamana.

Więc szmata i sznurek.

Dobrze
Zatem

Wszystkiego najlepszego na te Święta, pyszności na stole, rodzinnej atmosfery, bogatego Mikołaja i pachnącej choinki.

 

.

1 komentarz

 

M. dzwoni do mnie przed chwilą, że miał konserwację w salonie masażu. Okazało się że to był „salon masażu”. Burdel znaczy. Żalił się że co to on musi w tej robocie znośić! Biedactwo heheheh… Musiał oglądać laski w bieliźnie, które raptem przyszły na fajka do kuchni :) Skaranie boskie normalnie.

A mnie kusi którka fryzura. I jest kilka opcji.
Krótkie, krótkie ciemny blond. Takie krótkie na 3 cm.
Krótkie, zajebiście jasne [kożuchowska]
Krótkie średnii blond.

Chyba najbardziej się skłądniam do ostatniej opcji. Chpć nie wiem czy nie będzie zbyt szaro i skromnie…
Myślę

.

2 komentarzy

Depresje mam. Spóźnioną jesienną. Chociaż nie, zdaje się że kalendarzowo to jeszcze właśnie jesień mamy. Pół weekendu przeryczałam, drugie pół udawałam, że jest zajebiście i że te oczy co mam jak królik to od wełny do poddasza.
I właśnie jeszcze zadzwonił M. z pretensjami że mu do teczki nie wsadziłam potwierdzenia przelewu. Nosz kurwa jego mać.
Gorzej niż z dzieckiem.

Dobra. Miałam napisac coś więcej, ale zara będzie nadzorca mój. Za robotę się wziąć muszę.

.

3 komentarzy

 15 grudnia 2011 roku. Autobus lini 166 na Mokotów. Południe.Siedzi starsza pani [ok. 80 lat], za panią pan śmierdziel, za śmierdzielem ja.Nie wytrzymuje 600 metrów i się przesiadam. Teraz siedzę w bezpiecznej [dość] odległości twarzą do wyżej wymienionych.
Obok starszej pani za 3 przystanki siadza babeczka. Na co starucha
- CO PANI JADŁA ŻE PANI TAK ŚMIERDZI!!!???
- pnai chyba… żartuje…
- NIE ŻARTUJE! NAŻRE SIĘ JAK ŚWINIA I ŚMIERDZI
- to ja się przesiądę żeby pani nie śmierdziało…
- IDŹ IDŹ ZDECHNIESZ!!!

Hmmmmm
Lekko mnie przytkało

Dobra bo stary dzwonił że po mnie jedzie i będzie z a 5 minut
Miłego weekendu

.

1 komentarz

 Wczoraj sama, sama, sama bez niczyjej pomocy zrobiłam deklarację w płatniku. Ha! Ale byłam z siebie dumna!
Dziś rozmowa z headhunter’ami bardzo pozytywna. Po ostatnim „błyśnięciu” bardzo potrzebna.

Starszyzna wróciła z sanatorium i zapędziła do roboty. Pół soboty na budowie wdychając kawalki waty, pół niedzieli w sklepach po prezenty. Kilka stówek poooszłoo jak psu… No ale prezenty PRAWIE wszystkie mam. Została Wicia, mama i teściowa.
Babiniec.

A Matylda zastrzeliła mnie stwierdzeniem, że nie ma ani pół suszonego grzyba i pierogów na Wigilię nie będzie. Że jak??? I kapusty z grzybami też nie. Hę??? Przecież takie swięta się nie liczą!!! Nie żebym jakimś specjalnym fanem była grzybów, ale halo? Na szczęście przepszerałam zamrażalnik i przypomniałam mamuni mej kochanej, że zaroziła  swego czasu dwie siateczki prawdziwków. Wigilia uratowana!

Pozatymco
Poza tym to mam na konice 6,50 i nie wiem jak dotrwam za tę kwotę do 20-ego…

.

2 komentarzy

 

Co raz bardziej mnie wszystko wkurza w tej robocie. Co raz mniej wszystko jest jasne a co raz więcej krecenia, problemów, niedomówień. Kiedyś widomo było po co, do kogo i kiedy. Teraz? Padła poczta a informatyka nie ma. Nie pracuje. I nie wiadomo czy/kiedy/kto się tym zajmie. A wszystkiego i tak dowiaduję się nieoficjalnie. Pocztą pantoflową tylko. 

Rodzice wrócili z sanatorium, więc koniec laby i życia tylko we dwoje na salonach. Się zacznie. Znowu fura roboty. I pies do budy.

Pozatymco
Poza tym zakupiłam wczoraj vivę w związku z wywiadem i sesją Ani Przybylskiej. Jestem pod ogromnym wrażeniem i za każdym razem jak patrze na zdjęcia to mdleję z zachwytu. Uwielbiam Ankę.

.

2 komentarzy

W nidzielę M. miał zajęcia na strzelnicy. Na 8 rano, więc pobudka koło 7. O której przyszedł od kolegi?
Nooooo?

5!!!

I to jakim krokiem!
Chwiejnym mocno.

Położyłam, zaaplikowałam 2 KC i zawiozłam autem.

No gratuluję. 2 godzinu snu i mega kac na zajęciach z bronią.

Kasa topnieje mi tak, że ja pierdziu. Wypłata na koncie, część od razu na lokate a za kilka dni okazuje się że z tych co zostawiłam na życie do końca mieisąca zostały marne grosze. I co gorsza NIC nie kupiłam. A święta i prezenty za pasem.

A w robocie znowu nuda.

.

4 komentarzy

Szanowny posapuje piętro wyżej. Znaczy posapuje. Chrapie!  Chciałam napisać.  Ja przez ostatnie półtorej godziny starałam się wtórować, ale nie dało rady. Z boku na bok, z prawego na lewy, na brzuch i na wznak. W końcu trafił mnie szlag i jestem. No ale jak się idzie spać o 22:03 to nie ma co się dziwić.


Ha! Jakie zapiekanki dziś zrobiłam to ja cię pierdzielę. Do sis do roboty przychodzi taki jeden Italiano i można u niego kupić włoskie specjały. Prócz suszonych pomidorów zamówiłam też zatem parmezan. Zapiekanki składały się z bułki, masła, sera, pieczarek, salami, parmezanu, czosnku, papryki mielonej, ziół prowansalskich i soli. Więcej grzechów nie pamiętam. Zjedliśmy z M. 18 sztuk. Fifti fifti. Czyli opierdzieliłam 9 kromek. Mówiłam, że szybko nadrobię? No


  • RSS