geminiga blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2012

Alutka

3 komentarzy

Tak sobie myślę, że ta Alutka to będzie fajna dziewczynka.
Pomyślała o wszystkich.
Albo o większości.
O mamie – żeby jej za bardzo nie zmęczyć i szybko przyjść na świat
O braciszku – żeby urodzić się w dzień i w okolicach weekendu, aby Olek miał więcej ludków do opieki
O cioci przyszywanej żeby łatwiej jej było zapamiętać datę urodzin [na równe 2 miesiące wcześniej 29 marzec  - 29 maj]

No i jest…
Taka malutka, słodziutka i wysuszona.
Się opala pod lampą

Pytam się Aguli czy mi by ze 2 nie urodziła jak jej tak dobrze idzie, ale w odpowiedzi słysze stanowcze NIE
Ale jak by co to jestem pierwsza w kolejce, bo słyszałam o innych chętnych na tę opcję.

Pozatymco
Poza tym we piątek spakowałam się w 2 kartoniki.
A od poniedziałku nowy obóz pracy.

Się bojęęęęę

 

.

6 komentarzy

Byliśmy w weekend na grillu.
M. mnie ostrzegał: ubierz się bo tu zimno. Pfffffff stałam akurat w sukience i żakiecie pod sklepem i było mi ciepło więc średnio mu uwierzyłam. No ale tak panikował, że nie zdejmując rajstop odziałam spodnie, 2 swetry, szalik i kuretkę zimową.
Hmmmmmmm
Mam katar, kaszel i ogólne rozbicie. Było zimno! Pod kocem i przy samym ruszcie, po ćwiartce.

Na grillu dano mi 25 lat więc oh i ah! Co prawda byo ciemno jak wiadomo gdzie, ale i tak fajnie.

Byłyśmy też z Agą na festiwalu pizzy. Ona na 2 tygodnie przed porodem. Zjadłam tyle, że brzuch miałyśmy mniej więcej na tym samym poziomie.

Dobra
Szczała

.

4 komentarzy

M. jest chory.
Na katar.
Ale od 2 dni słysze że UMIERA. Ma dreszcze, bolą go oczy i głowa i w ogóle nie może wstać z łożka. Nawet na jedzenie. Chory chłop to masakra. Ja z 39,2 na termometrze nadal zastanawiałam się czy muszę zostać w domu, bo może jednak bym poszła do racy. A angina? Phi! Sepotolete czy inny chlorchinadlin i wio!
A tu masz! Katar i olaboga

Pozatymco
Poza tym mam ucznia w pracy, więc już zupełnie nie mam sposobności na przyjemne spędzanie czasu w pracy. Tylko robota i robota.

A za oknem wiosna!
Ahhhhhhh

A w domu sterta pitów do rozliczenia
Ehhhhhhhhhhh

.

5 komentarzy

 Ciężki miałam weekend. Oj ciężki.
Śmy polpili!
W ostatniej chwili zarządałam odwiezienia do domu. Jeszcze jedna lufa i byłabym umarła chyba.
Tylko siłą rozpędu dotarłam do łóżka.

I na nas donieśli do Gminy, że teren wywyższyliśmy. O 30 cm. No żesz. I byłyśmy z Matyldą na PRZESŁUCHANIU. Noooo…
Lamkpa w oczy i te sprawy. Skad ta ziemia, dlaczego, po co, na co.

Bylimy też obejrzeć dziecko. Dziecko fajne. Marszczy się, kwęka, ciamka. I fajnie łapie za palec.
Uroczo dość.

Pozatymco

Poza tym to napisałam tę część notki powyżej jakieś 4 dni temu. Może 3. Sama nie wiem. Nie mam czasu. Przysięgam!
Jestem w robocie na wylocie. Odchodze znaczy się . Do innego kołchozu. I tak sobie pomyślałam, że teraz to na luzie, spakuje się w kartonik i ostanie chwilę spędzę w necie. A tu uwaga! PRACA!
I zapierdzielam. Nawet przyjeżdżam godznę wczesniej! Halo! JA godzinę wcześniej!!!

No ale wracając do sedna. Zmianiam prace i teraz to już będę tu i do Was zaglądając raz na kilka miesięcy. Może nawet lat… bo w tej nowej firmie to mają „rozliczanie czasu pracy”. Fenkju
Nikt mnie o tym nie uprzedził, a to dość ważne. Bo ja muszę mieć godzinę w pracy na fejsa, blogaski i pudelka!

Boszzzz nie byłam od poniedziałku na pudelk. Nie wiem kto z kim i dlaczego!
Sorrrrrry ale pudelek ważniejszy :)
Sija!!!


  • RSS