M. jest chory.
Na katar.
Ale od 2 dni słysze że UMIERA. Ma dreszcze, bolą go oczy i głowa i w ogóle nie może wstać z łożka. Nawet na jedzenie. Chory chłop to masakra. Ja z 39,2 na termometrze nadal zastanawiałam się czy muszę zostać w domu, bo może jednak bym poszła do racy. A angina? Phi! Sepotolete czy inny chlorchinadlin i wio!
A tu masz! Katar i olaboga

Pozatymco
Poza tym mam ucznia w pracy, więc już zupełnie nie mam sposobności na przyjemne spędzanie czasu w pracy. Tylko robota i robota.

A za oknem wiosna!
Ahhhhhhh

A w domu sterta pitów do rozliczenia
Ehhhhhhhhhhh