Byliśmy w weekend na grillu.
M. mnie ostrzegał: ubierz się bo tu zimno. Pfffffff stałam akurat w sukience i żakiecie pod sklepem i było mi ciepło więc średnio mu uwierzyłam. No ale tak panikował, że nie zdejmując rajstop odziałam spodnie, 2 swetry, szalik i kuretkę zimową.
Hmmmmmmm
Mam katar, kaszel i ogólne rozbicie. Było zimno! Pod kocem i przy samym ruszcie, po ćwiartce.

Na grillu dano mi 25 lat więc oh i ah! Co prawda byo ciemno jak wiadomo gdzie, ale i tak fajnie.

Byłyśmy też z Agą na festiwalu pizzy. Ona na 2 tygodnie przed porodem. Zjadłam tyle, że brzuch miałyśmy mniej więcej na tym samym poziomie.

Dobra
Szczała