Nie jest lekko

Przez 4 dni natłukłam 12 nadgodzin.
Dziękuję, dobranoc….


Ale jakie to szczęcie wyjść o 18:30 gdy poprzedniego dnia skończyło się o 20:30 !!!
Trochę jest różnica po tym jak się w poperzedniej robocie siedziało 6 noooo max 7 godzin.
Ledwo na oczy widzę

Ale najgorsze jest to że WSZYSCY mają tyle roboty że NIKT nie może mi pomóc.
Jeb! segregator na biurko i jedziesz. Księgujemy! Szybciej szybciej! A program jest tak debilny, że dzięki. Moja ukochana Symfonia to przy tym czymś pikuś.

Kurczę! Mrówek mamy w domu zatrzęsienie. Już podczas tej notki zdjęłam z siebie 3. 
Dobra bo musze szybko zobaczyć co ma moich blogaskach ulubionych!

Jak by co to Wesołych Świąt!