Niedziela wieczór, mam 7 minut wolnego więc jestem.
Wolnego jak wolnego… sterta prasowania, paznokcie, syf w łazience, pies do wyprowadzenia, mąż do pzrytulenia… wszystko czeka na mnie! Weekendu nie starcza. Dziś 5 godzin przy kompie siedziałąm nad rzeczami, które zwykłam robić w pracy… Tiaaaa

Ale sie wyspałam! I nagotowałam staremu obiad na 4 dni. Żeby nie było!

Aaaaa
Właśnie mi M. przypomniał żebym wspomniała jak to Olek [2 lata 3 m-ce] wczoraj chciał nakarmić własną piersią swa siostrę Alę [2 tyg]. Hehheh nie powiem… Soł słit. Przy tym prawie urwał jej  głowę, ale oja tam… liczą sie intencje! :)

Dobra
Kolejny tydzień orki przede mną