Wstyd. Wstyd.
Tyle czasu nawet słowem się nie odezwać. Nie odezwać jak nie odezwać, ale na blogi koleżanek  nie zajrzeć.
No ale dziś się trochę poprawiłąm. Nie mówię że zaległe wszytskie notki trzasnęłam, bo wiadomo NIE MAM CZASU ale rzuciłam okiem. Się pozmieniało. Jedna urodziła, druga ma taaaaakie duże dziecko, trzecia grzebie w śmietnikach. Długo by wymieniać :)

No a co tam u mnie zapytacie.
Nic.
Praca, praca, praca. Ostatnio się w robocie oczywiście kurwa poryczałam. Dziękuję, dziękuję. Bo ja nie radzę sobie z emocjami jak mnie ktoś wkurwia a nie mogę nawsadzać. A w pracy nie mogę. Znaczy mogę, ale tylko raz. Pierwszy i ostatni. Więc ryczę.

Pozatymco
30 stopni a ja chora. Ale nie że ehu ehu tylko gruźlica jak nic. A jutro chrzciny. I zgadnijcie kto jest chrzestną??? No no no…?! JA! A kto ma najbardziej fajną zajebistą mega giga hiper sukienkę??? No no no…?! JA!
Wiem wiem. Poka poka. Będziecie chciały zdjecie. Nie w tym życiu. Nie mam czasu!!!

Idę łyknąć syropku.

A i dodam że jestem opalolona bardzo fajnie. Podczas malowania płotu słońce miałam z prawej strony i efekt jest następujący: prawa noga czerwień perzechodząca stopniowo w brąz, lewa noga biel. Dłonie i stopy chronione przez rękawiczki i obuw również w kolorze śniegu, przedramię natomiast elekancki brązik. Hmmmm Będę jutro na chrzcinach stać jak hostessa. N prawą nogą z przodum lewą z tyłu :)

A i ku pamięci odnotuję że byli my we strefie kibica na mecze Włochy Niemcy i chyba pojdziemy jeszcze jutro. A co!